Wulkany pełne skarbów

Popioły i diamenty
Vulcan, mityczny bóg podziemi, pozostawił po sobie także na dzisiejszych ziemiach polskich wiele śladów, a wśród nich skarbiec z klejnotami: agatami, ametystami, jaspisami, kryształem górskim, oliwinem, kwarcem dymnym. Czas teraz odnaleźć diamenty.
Dawny wulkan w Ostrzycy Proboszczowickiej
Forum

Dawny wulkan w Ostrzycy Proboszczowickiej

Wilcza Góra
Forum

Wilcza Góra

Darem dawnego wulkanizmu na Dolnym Śląsku są kamienie szlachetne, m.in. agaty.
EAST NEWS

Darem dawnego wulkanizmu na Dolnym Śląsku są kamienie szlachetne, m.in. agaty.

Ten „wulkan” natychmiast rozpoznają wszyscy, którzy wyruszają z Wrocławia na południe. Stożek Ślęży – majestatycznej góry Dolnego Śląska – robi wrażenie na wszystkich podróżnych i budzi jednoznaczne skojarzenia z Etną lub Wezuwiuszem. Jednak podobieństwo tej góry do wulkanu kończy się na kształcie i urodzie. Zdaniem polskich geologów masyw Ślęży to wypiętrzony fragment takiego samego podłoża jak i pobliskich Sudetów, zbudowany zapewne ze skał bardziej odpornych niż podłoże otaczających Ślężę nizin. To samo można powiedzieć o sudeckiej Śnieżce. Ten prawie idealny stożek, sterczący nad płaskim grzbietem Karkonoszy, zwykle kojarzony jest przez turystów z wulkanem, ale nim nie jest.

Polska Wulkania

A jednak to właśnie w okolicy tych fałszywych wulkanów, w zachodniej części Dolnego Śląska, w obrębie Pogórza Kaczawskiego i Izerskiego, rozciąga się autentyczna polska Wulkania, żeby posłużyć się analogią do słynnego już, powstałego przed 10 laty z inicjatywy Valerego Giscarda d’Estainga, parku wulkanicznego Vulcania na terenie francuskiej Owernii. Nawiasem mówiąc, francuska Owernia i niemieckie góry Eifel to drugi kraniec tej samej strefy, która ciągnie się od Góry Świętej Anny na Opolszczyźnie w kierunku zachodnim – poprzez środkowe Niemcy aż do Francji, tworząc tzw. środkowoeuropejską prowincję bazaltową.

Na terenie Dolnego Śląska geolodzy natknęli się na ponad 300 powierzchniowych wystąpień skał wulkanicznych, w tym 44 ślady, niekiedy bardzo wyraźne, po stożkach wulkanicznych. Musiała tu być druga może nie Japonia, ale Islandia. Wystarczy tylko, jadąc od Wrocławia ku granicy niemieckiej, trochę zboczyć na południe z autostrady A4, aby znaleźć się wśród takich miast, jak Strzegom, Jawor, Złotoryja, Lubań i nieco dalej na południe – Zgorzelec i Bogatynia. To właśnie Wulkania. Piękny stożek wygasłego wulkanu wita wszystkich przekraczających granicę w Jędrzychowicach. To Landeskrone, nieopodal Zgorzelca.

Współczesna polska Wulkania to malownicze, porośnięte lasami niewysokie wzgórza, spośród których wystają gdzieniegdzie wyższe, czasem skaliste pagóry o niepokojąco regularnym kształcie. Gdyby zedrzeć z tej części Dolnego Śląska kołdrę najmłodszych skał i osadów wraz z pokrywą roślinną, ukazałby się krajobraz niezwykły, w szaro-czarnej tonacji, groźny i ponury – rozległych pól czarnych skał i sterczących wśród nich równie czarnych kikutów i skalnych słupów.

Gdyby jeszcze skorzystać z wehikułu czasu i cofnąć się o ok. 20–30 mln lat – wszystko byłoby jasne. Te czarne skalne kikuty i słupy okazałyby się kominami wulkanicznymi, z których tryskały pióropusze ognia, rozpalonych popiołów, a po zboczach stożków o kilkusetmetrowej wysokości spływały potoki rozżarzonej lawy. Lawa wydobywała się też z ciągnących się kilometrami pęknięć podłoża i szczelin. Powstające w ten sposób potoki lawowe łączyły się ze sobą, tworząc rozległe pola lawowe, pokrywy o grubości kilkudziesięciu metrów.

Winna Afryka

Co takiego się wydarzyło, że ta spokojna, malownicza kraina niewysokich gór przeobraziła się w krainę ognia, dymu, rozpalonej lawy, popiołów, bomb wulkanicznych i trujących wyziewów? Mniej więcej 32–21 mln lat temu, w środku okresu zwanego trzeciorzędem, bardzo zintensyfikował się proces powstawania gór systemu alpejskiego. Nacierająca od południa płyta afrykańska fałdowała i wypiętrzała osady ówczesnego oceanu oddzielającego ją od płyty eurazjatyckiej.

Powstające pasma Pirenejów, Alp i Karpat zostały niejako doklejone do istniejących już starszych struktur. Ale efektem tego energicznego doklejania były zniszczenia i deformacje całego przedpola powstających nowych gór. Utworzyły się liczne rowy tektoniczne, uskoki i pęknięcia. Wzdłuż nich pewne bloki skorupy ziemskiej wypiętrzały się, inne zapadały, tworząc współczesny krajobraz gór zrębowych (najdobitniejszym ich przykładem są Sudety).

W osłabione w ten sposób struktury wdzierała się magma. Sądząc po pozostawionych śladach, odbywało się to na dwa sposoby – albo bardzo energicznie, w formie erupcji wulkanicznych, albo nieco łagodniej, w postaci powolnych, ale obfitych linearnych wypływów rozżarzonej lawy. Pod tym względem region ten najbardziej przypominał współczesną Islandię. Czasem wędrująca z wnętrza magma nie była w stanie przedrzeć się na powierzchnię; wciskała się wtedy pomiędzy warstwy geologiczne, tworząc tzw. lakkolity, objawiające się na powierzchni charakterystycznymi, rozległymi wybrzuszeniami. Niekiedy zastygała w postaci żył zwanych przez geologów dajkami lub sillami.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną