Przeszczepy macicy lekiem na bezpłodność?

Macica na dwa porody
Przeszczepy macicy mogą przywracać płodność kobietom pozbawionym tego organu. Czy rewolucyjna metoda okaże się skuteczna? W Szwecji, gdzie ją sprawdzano, 36-letnia kobieta urodziła po takim przeszczepie dziecko.
Chodzi o to, by przeszczepić macicę, wprowadzić do niej zarodki uzyskane drogą zapłodnienia pozaustrojowego i tym samym umożliwić bezpłodnej kobiecie posiadanie dzieci.
Mitar gavric/PantherMedia

Chodzi o to, by przeszczepić macicę, wprowadzić do niej zarodki uzyskane drogą zapłodnienia pozaustrojowego i tym samym umożliwić bezpłodnej kobiecie posiadanie dzieci.

Mirosław Gryń/Polityka

36-letnia Szwedka, której przeszczepiono macicę, właśnie urodziła dziecko – donosi czasopismo medyczne „The Lancet”. To pierwszy taki przypadek na świecie.

Poniższy tekst ukazał się w POLITYCE w 2012 roku. Wówczas metodę dopiero sprawdzano. Dzisiaj już wiadomo, że może się okazać skuteczna.

*

Bezpłodność, w odróżnieniu od niepłodności, to trwała niezdolność do posiadania własnego potomstwa. Niepłodność można leczyć na różne sposoby, na przykład przez zapłodnienie pozaustrojowe, natomiast na bezpłodność nie ma lekarstwa – szczególnie na tę wynikającą z braku macicy lub jej wad. Transplantacja tego organu w połączeniu z zapłodnieniem in vitro i transferem zarodków mogłaby takie sytuacje diametralnie zmienić.

Problem ten dotyczy młodych kobiet, którym usunięto macicę np. na skutek raka jej szyjki lub komplikacji porodowych. To operacja ratująca życie, ale pozbawiająca płodności. Zdarza się też wrodzona wada polegająca na niewykształceniu się dróg rodnych kobiety w trakcie jej własnego rozwoju płodowego. To tzw. zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera (MRKH). Kobiety nim dotknięte zwykle mają normalnie wykształcone jajniki. Teoretycznie są więc płodne, nie mogą jednak posiadać dzieci z braku macicy i pochwy.

Zespół MRKH, którego pełny opis medyczny dali na początku XIX w. niezależnie od siebie Niemiec August Mayer i Austriak pochodzenia czeskiego Karel Rokitansky, znany był już od czasów Hipokratesa. Następnie Niemiec Hermann Küster i Szwajcar Georges Hauser zbadali ten syndrom dogłębnie. Küster w 1910 r. po raz pierwszy interweniował chirurgicznie, usuwając pacjentce nieprawidłowo wykształcony organ. Hauser zaś, w połowie XX w., zainicjował pomoc psychologiczną dla pacjentek z tym syndromem.

W trakcie rozwoju systemu rozrodczego płód ludzki wykształca dwojakiego rodzaju przewody, nazwane przewodami Wolffa i Müllera. Różnicowanie się płci płodu polega między innymi na wyborze, który z przewodów przetrwa i rozwinie się właśnie w macicę i pochwę lub w najądrza i nasieniowody. U chłopców zanika przewód Müllera, a u dziewczynek – Wolffa. Proces ten jest oczywiście kontrolowany genetycznie. U przyszłych pacjentek, obarczonych syndromem MRKH, we wczesnych fazach ich rozwoju płodowego zanikają oba przewody z powodu złego działania owych sygnałów regulacyjnych. Jajniki (tak samo jak jądra) rozwijają się niezależnie od różnicowania macicy (czy nasieniowodów), dlatego pacjentki z MRKH mają zwykle sprawne gonady żeńskie, produkujące płodne komórki jajowe.

Pierwsze transplantacje

W 2000 r. międzynarodowa ekipa z uniwersytetu w szwedzkim Göteborgu rozpoczęła program badawczy nastawiony na opracowanie metody transplantacji macicy połączonej z zapłodnieniem in vitro, by przywracać płodność kobietom pozbawionym macicy. W zespole kierowanym przez prof. Matsa Brännströma, obok Szwedów, Amerykanów i Hiszpanów, jest też Polak – prof. Janusz Marcickiewicz. Mieszka w Szwecji od 1989 r., jest chirurgiem ginekologiem i regionalnym konsultantem ginekologicznym w zachodniej części tego kraju. Badania nad transplantacją macicy zaczęli, gdy jedna z młodych pacjentek z usuniętą macicą spytała, czy płodności nie przywróciłby jej właśnie taki zabieg.

Próby przeszczepiania macicy prowadzone są od wielu lat na zwierzętach. Również zespół Brännströma zaczął od takich operacji na myszach, szczurach, owcach i pawianach. U szczurzycy udało im się nie tylko przeszczepić macicę, ale również przenieść zarodki, które zagnieździły się w przeszczepionym organie i wywołały zaawansowaną ciążę. W podobnych doświadczeniach na myszach uzyskali w pełni płodne potomstwo. Ten cel przyświecał badaczom z Göteborga.

Teraz chodzi o to, by po przeszczepie u kobiety wprowadzić do macicy zarodki, uzyskane drogą zapłodnienia pozaustrojowego, i tym samym umożliwić jej posiadanie dzieci. Na razie wielkim sukcesem są same udane transplantacje. Zespół Brännströma dokonał we wrześniu dwóch takich zabiegów. W obu przypadkach przeniesiono macicę z organizmu matki do córki. W najbliższym czasie zaplanowane są już kolejne operacje – z siostrą, ciotką i przyjaciółką jako dawczyniami. Dwie w tym i sześć w przyszłym roku.

W zespole Brännströma prof. Marcickiewicz odpowiada za przygotowanie biorczyń. – Przeszczep macicy jest operacją bardzo złożoną – mówi. – Wymaga on odpowiedniego wypreparowania organu dawczyni, przygotowania biorczyni, która nie ma przecież w swoim ciele miejsca na macicę, połączenia krwiobiegu biorczyni z krwiobiegiem przeszczepianego organu, w końcu zamocowania go w jamie ciała tak, aby na trwałe był w odpowiedniej pozycji. Ponieważ często pacjentki nie mają również pochwy, konieczne jest jej utworzenie od nowa, jest to tzw. neopochwa. Również ten zabieg leży w jego gestii.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną