Park Madidi – największy ziemski matecznik

Zapraszamy do raju
Jest sporo niezwykłych miejsc na świecie, ale jeśli chodzi o nasze wyobrażenie egzotyki i dziczy, nie ma większego raju niż Park Madidi w Boliwii.
Park obejmuje tereny górskie - na wysokości ponad 5 tys. m - oraz nizinne, które przynależą już do Amazonii. Przez teren parku płynie kilka rzek, w tym największe - Rio Beni i Rio Madidi. Na zdjęciu dolina rzeki Beni.
Wikipedia

Park obejmuje tereny górskie - na wysokości ponad 5 tys. m - oraz nizinne, które przynależą już do Amazonii. Przez teren parku płynie kilka rzek, w tym największe - Rio Beni i Rio Madidi. Na zdjęciu dolina rzeki Beni.

Skalikurek Andyjski. Ptak żyje głównie nad brzegami gęsto zarośniętych rzek. W  Parku Madidi żyje ok. 2 tys. kręgowców, z czego ponad 1000 to ptaki. Jest to najbardziej zróżnicowane biologicznie miejsce na Ziemi.
Flickr CC by SA

Skalikurek Andyjski. Ptak żyje głównie nad brzegami gęsto zarośniętych rzek. W Parku Madidi żyje ok. 2 tys. kręgowców, z czego ponad 1000 to ptaki. Jest to najbardziej zróżnicowane biologicznie miejsce na Ziemi.

Park jest przecięty wieloma dolinami, w których płyną krystalicznie czyste rzeki. A w nich pływa ponad 300 gatunków ryb.
Gareth Fabbro/Wikipedia

Park jest przecięty wieloma dolinami, w których płyną krystalicznie czyste rzeki. A w nich pływa ponad 300 gatunków ryb.

Aquirre, gniew boży – ten wspaniały film Wernera Herzoga zaczyna się od lotniczego ujęcia dżungli amazońskiej: kamera sunie powoli nad ścianą nieprzeniknionej zieleni, a lektor spokojnie mówi, że jest to miejsce, o którym stwórca zapomniał. Inne miejsca świata zdążył uporządkować i jakoś zagospodarować, to zaś pozostało nietknięte i przez to rozwija się w sposób całkowicie niekontrolowany.

Lope de Aquirre, o którym jest ten film – złowrogi konkwistador i morderca, penetrujący w poszukiwaniu El Dorado szlak Amazonki – wyruszył w swoją szaloną wyprawę w XVI w. Zresztą, zachowała się dokładna relacja z tej eskapady, która kosztowała życie wielu ludzi. Wówczas Amazonia była niezmierzoną i – w istocie – bezbożną krainą, trudną do pojęcia. Dzisiaj jest inaczej – Amazonia umiera, znika coraz szybciej z roku na rok. Jednak są w niej jeszcze miejsca, o których można powiedzieć dokładnie to, co Herzog przekazał na początku swojego filmu. Oto takie miejsce.

El Parque Nacional  y Área Natural de Manejo Integrado Alto Madidi,

czyli – w skrócie – Zamknięty Narodowy Park Madidi, leży w północno-zachodniej Boliwii, tuż przy granicy z Peru. Park jest ograniczony górską granicą z Peru – od zachodu – i dwiema dużymi boliwijskimi rzekami: Rio Beni i Rio Madidi, pomiędzy którymi płynie jeszcze kilka pomniejszych rzek. Wszystkie one w ostateczności, przez dalsze dopływy, kończą bieg w Amazonce. Park ma powierzchnię prawie 20 tysięcy kilometrów kwadratowych. Powstał w 1995 roku.

Nikt nie może do Parku samowolnie wejść. Ostrzegają przed tym gęsto rozstawione tablice na jego granicach. Łamiący zakaz ryzykują w najlepszym razie areszt, w najgorszym – uznanie za kłusownika i postrzelenie przez któregoś z uzbrojonych po zęby strażników, którzy – z  racji prawa – nie będą za to odpowiadali przed sądem. Dlatego strażnicy strzelają chętnie. Lepiej nie wchodzić.

SuperZoo

Zachodnia część Parque Madidi sięga do najbardziej wysuniętej na wschód w tym miejscu andyjskiej kordyliery – na wysokość ponad pięciu tysięcy metrów – tymczasem jego wschodnia rubież tonie w czeluści deszczowego lasu, który przynależy już do Amazonii. Park jest pilnie strzeżonym skarbem świata, ponieważ w żadnym innym miejscu na Ziemi nie występuje taka mnogość gatunków fauny i flory.

Jeśli Morze Corteza jest największym – jak uważają morscy przyrodnicy (np. J. Cousteau) – naturalnym akwarium Ziemi, to Parque Nacional Alto Madidi jest największym naturalnym i wolnym ogrodem zoologicznym planety, w którym żyje – w  warunkach całkowitej swobody – 50 gatunków węży, 300 gatunków ryb i prawie dwa tysiące kręgowców. Z tego ponad tysiąc to ptaki – a to jest więcej ptaków niż w całych Stanach Zjednoczonych, przy czym park Madidi zajmuje mniej więcej 20-krotność powierzchni Nowego Jorku. Zaledwie. Przyrodnicy uważają, że jest to obecnie najbardziej zróżnicowane i bogate biologicznie miejsce Ziemi – gdziekolwiek spojrzeć, coś się w Parque Maddi porusza, skacze, pełza, pływa lub fruwa.

Uwaga na jaguary i harpie

Żyją tu – nie turbowane przez nikogo – wspaniałe drapieżniki: jaguary (pręgowane i czarne) i pumy, a także kajmany. Mnóstwo małp, w tym na przykład białolice kapucynki i odkryty niedawno – przez znanego brytyjskiego biologa, Roberta Wallace’a – nowy podgatunek małp titi. Wśród roślinożerców są tapiry i kapibary, a w koronach drzew latają bardzo niebezpieczne harpie, a także: nietoperze, pomarańczowe skalikurki andyjskie (Rupicola Peruvianus) i w wielkiej liczbie kolibry (na przykład latające jak pszczoły zielonokryze sylfiki).

Trudno postawić krok w Parku, by nie narazić się na obecność wszelkiej maści robactwa. To efekt klimatu podrównikowego, czyli: latem – upał, średnio około 30 st. C., natomiast zimą tylko nieco chłodniej, ale często leje. Gdzie spojrzeć – pokryte wszelkimi odcieniami zieleni pasma górskie, a za nimi, meandrujące w głębokich dolinach rzeki, pochylająca się nad rzekami dżungla i tysiące zwierząt – chyba nie ma bardziej niezwykłego miejsca na świecie. Podobnie mogło być tylko w raju.

Dzieło stworzenia w toku

Wciąż – o czym donosi światowa prasa fachowa – zoolodzy coś w Madidi jeszcze odnajdują: nową żmiję, nowego pająka, nie widzianą nigdy wcześniej rybę lub żabę. Więc wydaje się, jakby w Parku nikt nie przejmował się tym, że dzieło stworzenia zostało już zakończone. Szczególnie mało poznana jest część buszu położona na wysokości od 1 do 3 tys. m n.p.m. Naukowcom trudno te wysokości penetrować.

Co ciekawe, w Parku Madidi żyją także ludzie, tyle że w małej garstce ledwie kilkudziesięciu osobników. Są to przede wszystkim naukowcy i ekolodzy, którzy na zlecenie organizacji Wildlife Conservation Society (WCS) od 1999 r. prowadzą systematyczne badania fauny i flory Parku. Żyją w szałasach na palach i zajmują się głównie inwentaryzacją tamtejszych gatunków roślin i zwierząt. Ustawiają też ukryte kamery. Jedna z nich, pracująca nad Rio Tuichi, pozwoliła na sfotografowanie przez miesiąc aż 19 jaguarów, trzymających się blisko brzegu rzeki w tym miejscu. Można je identyfikować i rozróżniać dzięki specjalnemu programowi, który szybko analizuje umaszczenie futer tych wspaniałych drapieżników.
U każdego kota umaszczenie to jest unikalne, jak odciski palców u ludzi.

W pobliżu znajduje się też Eco Camp zwany Berraco del Madidi. Obóz organizuje odpłatnie kilkudniowe wycieczki wzdłuż rzeki Tuichi dla chętnych, pragnących chociaż na chwilę powrócić do raju. Warto taką ofertę rozważyć w turystycznych planach, zwłaszcza, że kilkudniowy pobyt w raju Madidi kosztuje tylko kilkaset  dolarów. Trzeba tylko uważać na jaguary.

 

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną