Szkoła dla milionów w sieci

Akademia pana Khana
Dla jednych rewolucjonista, dla innych niebezpieczny ignorant. Salman Khan, twórca internetowej Akademii, z której korzystają miliony uczniów na całym świecie. Również w Polsce.
Twórca Akademii, Salman Khan uważa, że istniejący system szkolny ciągle realizuje  założenia edukacyjne wymyślone w Prusach 200 lat temu.
Stephen Lam/Reuters/Forum

Twórca Akademii, Salman Khan uważa, że istniejący system szkolny ciągle realizuje założenia edukacyjne wymyślone w Prusach 200 lat temu.

„Ucz się za darmo prawie wszystkiego” - to jedno z naczelnych haseł Akademii.
materiały prasowe

„Ucz się za darmo prawie wszystkiego” - to jedno z naczelnych haseł Akademii.

W 2009 roku Khan odszedł z firmy, w której pracował i poświęcił się całkowicie promowaniu edukacyjnej rewolucji.
Steve Jurvetson/Flickr CC by 2.0

W 2009 roku Khan odszedł z firmy, w której pracował i poświęcił się całkowicie promowaniu edukacyjnej rewolucji.

Sam Pitroda, supergwiazda indyjskiego świata zaawansowanych technologii, obecnie doradca premiera Indii, tłumaczy, na czym polega wyzwanie jego kraju: – Mamy pół miliarda mieszkańców w wieku poniżej 25 lat. Ci starsi już pilnie poszukują pracy, młodszych trzeba wykształcić. Jak? Można problem uprościć i sprowadzić do pytania, jakie dostał w 2004 r. Salman Khan, wówczas pracownik funduszu hedgingowego w Kalifornii. – Mam w szkole kłopoty z matematyką – poskarżyła się przez telefon kuzynka Nadia, nastolatka mieszkająca w Nowym Orleanie. – Pomożesz?

Nadia wiedziała, do kogo dzwoni. Khan ukończył informatykę w prestiżowym Massachusetts Institute of Technology, potem studia biznesowe na Harvardzie – matematyka to jego narzędzie pracy. Tyle tylko, że uczennicę i nauczyciela dzieli odległość setek kilometrów. Oczywiście jest Internet i telefon, nie tak łatwo jednak pogodzić kalendarz nastolatki z trybem pracy analityka finansowego przygotowującego się do ślubu.

Może zamiast walczyć z prozą życia, wykorzystać odrobinę technologii i po prostu nagrywać lekcje, a potem przy nadarzającej się okazji robić wspólne powtórki i ćwiczenia? Po kilku próbach Nadia poprosiła, żeby Salman lekcje nagrywał, ale nie męczył jej odpytywaniem przez telefon. Po chwili zastanawiania się korepetytor z Kalifornii zrozumiał, w czym rzecz: kuzynka nie mogła znieść presji, wolała pracować sama z materiałem w tempie, jakim lubiła, powtarzając trudniejsze fragmenty. Khan wyciągnął z tego wnioski i skupił się na przygotowaniu nagrań oraz ćwiczeń sprawdzających postępy nauki. Robotę ułatwił YouTube. Zainaugurowana w 2005 r. usługa umożliwiła Khanowi wygodne dzielenie się przygotowanymi lekcjami. Jak się szybko okazało, nie tylko z kuzynami, lecz również ich kolegami, kolegami kolegów – grono uczniów w ciągu kilku miesięcy urosło do tysięcy dzieciaków szukających pomocy w nauce matematyki.

Khan zainspirowany rosnącą popularnością swoich lekcji zaczął poświęcać im więcej czasu, przygotowując bardziej systematyczny kurs, obejmujący nie tylko matematykę, lecz również inne przedmioty przyrodnicze. Formuła jest prosta – lekcje są krótkie, na ogół nie przekraczają 10 minut. Nic wielkiego, nauczyciela nawet nie widać – głos w tle (pierwsze setki odcinków Khan przygotował samodzielnie) wyjaśnia to, co dzieje się na „tablicy”, czyli ekranie komputera. Dokładnie to, czego potrzebuje uczeń, który nie może liczyć na nauczyciela, rodziców i niezrozumiały podręcznik.

Internetowe drzewo wiedzy

W Internecie wujek Salman wytłumaczy wszystko bez zniecierpliwienia, jak się nie zrozumie raz, można powtarzać wiele razy. Bez wstydu, bo nikt nie patrzy przez ramię. I z dumą, kiedy uda się przejść przez zadania sprawdzające postępy. Wraz z gromadzeniem materiału zaczęła powstawać usystematyzowana struktura drzewa wiedzy, a zapoczątkowany przez niewinną prośbę kuzynki serwis rozrósł się do Akademii Khana. Szybko zyskała ona uznanie w gronie amerykańskich środowisk technologicznych, przerażonych niskim poziomem nauczania matematyki i przedmiotów przyrodniczych w Stanach Zjednoczonych.

Zanim Khan się obejrzał, na konto Akademii – organizacji non profit, udostępniającej kursy za darmo, zaczęły płynąć datki. Najpierw po kilka, kilkadziesiąt dolarów. Nagle na konto wpłynęło 10 tys. dol., od Anne Doerr, żony jednego z najważniejszych inwestorów w Krzemowej Dolinie. Lawina ruszyła, kolejna wpłata od Doerr to już 100 tys. dol., potem dołączył Bill Gates, twórca Microsoftu, dziś kierujący z żoną Melindą największą fundacją filantropijną na świecie.

Kurs podstawowy przygotowany jest po angielsku, już jednak powstają serwisy oferujące lekcje w lokalnych językach. Serwis www.khanacademy.pl oferuje lekcje w wersji spolszczonej oraz dostęp do innych funkcji Akademii, również do narzędzi dla nauczycieli. Bo Akademia Khana nie jest już tylko serwisem dla samouków, jej twórca ma większe ambicje – chce zmienić szkołę, angażując do tego uczniów i nauczycieli.

W wydanej we wrześniu książce „The One World Schoolhouse: Educaton Reimagined” (Szkoła dla jednego świata: edukacja wyobrażona na nowo) twórca Akademii przekonuje, że istniejący system szkolny ciągle realizuje założenia wymyślone w Prusach 200 lat temu, kiedy narodziła się idea powszechnej edukacji. Nastawiony jest na kształcenie masowe, w którym nie ma miejsca na rozwijanie indywidualności i kreatywności. Ukoronowaniem tego zainicjowanego przez Prusaków procesu stała się testomania, czyli zestandaryzowane testy mierzące i porównujące osiągnięcia uczniów. Produktem takiego systemu jest zestandaryzowana masa, po drodze giną indywidualności.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną