Nauka

Worek z planetami

Astronomowie: istnieje wiele planet podobnych do Ziemi

Obcych światów są zapewne miliardy w naszej Galaktyce. W ilu z nich panują warunki podobne do ziemskich? Obcych światów są zapewne miliardy w naszej Galaktyce. W ilu z nich panują warunki podobne do ziemskich? H. Giguere, M. Giguere / Yale University
To odkrycie jest być może godne nagrody Nobla, tyle że mógłby wystąpić problem z tym, komu ją przyznać. W astronomii otworzył się istny worek z nowymi planetami. To zmienia nasz pogląd na Wszechświat i znów rodzi pytanie, czy istnieje w nim życie.
Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich - te ze środka ciągu - bardzo podobne do Ziemi.Pulliam i D. Aguilar/CfA Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich - te ze środka ciągu - bardzo podobne do Ziemi.
Planeta typu jowiszowego - HD 188753 Ab - odkryta przez teleskop Kecka na Hawajach. Znajduje się w układzie potrójnym gwiazd. Wizualizacja ukazuje ich wschód widziany z księżyca planety.NASA/JPL - Caltech Planeta typu jowiszowego - HD 188753 Ab - odkryta przez teleskop Kecka na Hawajach. Znajduje się w układzie potrójnym gwiazd. Wizualizacja ukazuje ich wschód widziany z księżyca planety.

Na naszych oczach rodzi się nowa nauka. Należy ona do astronomii i zaczęła się od odkrycia polskiego radioastronoma, Aleksandra Wolszczana, który w 1991 r. wyśledził pierwszą obcą – pozasłoneczną – planetę. Potem, coraz częściej, astronomowie z różnych obserwatoriów na całym świecie donosili o odkrywaniu kolejnych egzoplanet (czyli pozasłonecznych). Aż nastała era kosmicznego teleskopu Keplera, który w 2009roku rozpoczął systematyczne poszukiwanie pozasłonecznych układów planetarnych. Dzisiaj, NASA Exoplanet Archive rejestruje 850 potwierdzonych – ponad wszelką wątpliwość – planet, które krążą wokół 642 gwiazd. Poza tym – 2553 kandydatki, a więc gwiazdy wokół których najprawdopodobniej krążą obce planety, tyle, że trzeba to jeszcze potwierdzić.

Śledzenie obcych

Teleskop Keplera, wyposażony w 95 megapikselową matrycę CCD, wykrywa planety tzw. metodą tranzytową. Polega ona na obserwacji gwiazdy i śledzeniu jej blasku. Jeśli wokół gwiazdy krąży jakieś ciało i akurat przechodzi przez jej tarczę – spowoduje to lekkie acz zauważalne osłabienie jej blasku. Jeśli takie zjawisko jest rejestrowane, teleskop uznaje gwiazdę za kandydatkę na posiadanie planety lub planet. Wówczas astronomowie na Ziemi zaczynają ją badać dokładniej. Najłatwiej metodą tą wykrywa się planety duże, które mają dość ciasne orbity, a więc okrążają swoje gwiazdy w niedużej odległości.

Inną metodą jest badanie tzw. prędkości radialnej gwiazd. Częstotliwość fal światła docierającego do nas z gwiazdy, pod wpływem grawitacji sąsiadującej planety lub planet, ulega zwiększeniu (światło przesuwa się wówczas w stronę widma niebieskiego) lub zmniejszeniu (w stronę widma czerwonego), w zależności od tego, gdzie planeta się znajduje i jak wpływa na gwiazdę - albo ją odrobinę oddala albo przybliża do obserwatora. Istnieją też metody wykorzystujące tzw. mikrosoczewkowanie oraz obserwacje optyczne, choć te ostatnie są wykorzystywane bardzo rzadko. Szansa na bezpośrednie dostrzeżenia małej planety, krążącej wokół ogromnej gwiazdy, jest bardzo mała.

Niebo planetarne nad nami

Dzisiaj, po ponad dwóch latach badań Keplera, uczeni pochylili się nad zebranymi przez teleskop danymi i drogą estymacji doszli do dość sensacyjnych konkluzji. Przedstawiono je na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego (AAS), które kilka dni temu obradowało w tej sprawie  w Kalifornii. 

A zatem, szacuje się, że aż 17 proc. gwiazd skupionych w naszej Galaktyce (Mlecznej Drodze) posiada planetę lub planety typu ziemskiego, czyli o porównywalnej z Ziemią masie. Większość z nich porusza się wprawdzie po ciasnych orbitach, podobnych do tej, jaką ma Merkury, ale krążą one wokół różnych gwiazd, z których część jest od Słońca istotnie mniejsza. Aż połowa wszystkich gwiazd Galaktyki posiada planety różnej wielkości, a więc porównywalne z Ziemią i większe, które orbitują blisko. Do tego należy dodać jeszcze 20 proc. gwiazd, wokół których planety – różnej wielkości, ale raczej istotnie większe od Ziemi – krążą po szerszych orbitach. W sumie mamy więc 70 proc. gwiazd, wokół których istnieją najprawdopodobniej jakieś obce planety.

Zważywszy, że liczbę gwiazd w Mlecznej Drodze oblicza się obecnie na ok. 400 miliardów, daje to imponujący planetarny wynik. Planet może być bowiem  znacznie więcej niż gwiazd, ponieważ zwykle istnieją one wokół gwiazd w grupach, podobnie jak to jest w naszym Układzie Słonecznym. Takiego wyniku nikt nie spodziewał się jeszcze rok temu.

W związku z tym, głośne ostatnio poszukiwanie drugiej Ziemi nie sprowadza się do pytania, czy druga Ziemia – a więc planeta o odpowiedniej masie i zajmująca, przy swojej gwieździe tzw. ekosferę, sprzyjającą życiu – gdzieś w naszej Galaktyce istnieje. Wiadomo już dzisiaj, że istnieje, a nawet że istnieje wiele takich planet. Tylko kwestią czasu jest ich odnalezienie. Poza tym, planety znacznie większe od Ziemi też mogą sprzyjać życiu, ponieważ wiele z nich ma najpewniej duże skaliste księżyce. Jeśli tylko planeta jest odpowiednio oddalona od gwiazdy (temperatura na jej powierzchni waha się między -70 a 80 stopniami), życie może rozwinąć się na niej lub – w przypadku olbrzymów gazowych typu jowiszowego – na jej naturalnych satelitach.

Znajdź sobie planetę

Danych, które gromadzi kosmiczny teleskop Keplera jest tak dużo, że społeczność zawodowych astronomów nie jest w stanie sama sobie z nimi poradzić. Dlatego powołano międzynarodową organizację Planet Hunters, która skupia grupę ponad 200 tys. wolontariuszy – amatorów astronomii – do pomocy (jest to część większego programu stworzonego w Oxford University pod nazwą Zooniverse). Ten wspólny projekt kilku wiodących uniwersytetów oraz kilkunastu innych instytucji doskonale się sprawdza. Właśnie poinformowano, że amatorzy z Planet Hunters odkryli bardzo ciekawą planetę typu jowiszowego, okrążającą gwiazdę podobną do Słońca. Nadano jej nazwę PH2. Odkrycie zostało oficjalnie potwierdzone przez profesjonalistów. To już drugie takie odkrycie łowców planet. Uznano je za ważne na tyle, że informacja o tym ukaże się w renomowanym czasopiśmie Astrophysical Journal.

Dzisiaj więc każdy, kto jest on-line i interesuje się astronomią, może zostać łowcą obcych planet. To fascynujące - móc patrzeć w niebo i szukać gdzieś daleko innych światów.

Szczegóły na  www.planethunters.org

 

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną