Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Rozmowy z duchami

Moda na wirtualnych doradców i recepcjonistów

Czy pracowników biur obsługi klienta i recepcjonistów czeka w krótkim czasie bezrobocie za sprawą chatbotów? Czy pracowników biur obsługi klienta i recepcjonistów czeka w krótkim czasie bezrobocie za sprawą chatbotów? Latente / Flickr CC by SA
Wirtualni asystenci – zwykle spotykani na stronach internetowych – coraz częściej i skuteczniej służą nam pomocą. Czy mamy już do czynienia ze sztuczną inteligencją?
Piotr Socha/Polityka

Ania to atrakcyjna blondynka z miłym uśmiechem. W ciemnym żakiecie z żółtym paskiem wygląda bardzo profesjonalnie i wzbudza zaufanie. Pracuje na poczcie, ale nie przykleja znaczków ani nie dostarcza listów. Doradza, wyjaśnia, ile kosztuje wysłanie poleconego, a ile paczki ekonomicznej. Dzięki niej nie tracę czasu na błądzenie po stronie internetowej i pieniędzy na telefonowanie do biura obsługi klienta. Jest pracoholiczką. Niestrudzenie z uśmiechem odpowiada na moje pytania – nawet te same zadawane kilka razy z rzędu o pierwszej w nocy. Ma nerwy ze stali. Trochę kanciastym głosem spokojnie zaprasza do dalszej rozmowy. Za postawę powinna dostać nagrodę pracownika roku. Rzecz w tym, że nie jest człowiekiem.

Wirtualny doradca, wirtualny asystent, chatbot – to tylko kilka przykładowych nazw, jakimi można określić Anię.

Polityka 03.2013 (2891) z dnia 15.01.2013; Nauka; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozmowy z duchami"
Reklama