Z czego się śmiejemy? I dlaczego?

Co w żabie piszczy?
Dlaczego mamy łaskotki, śmiejemy się z absurdalnych dowcipów, a złościmy na Wojewódzkiego i Figurskiego? Próbuje to wyjaśnić Teoria Łagodnego Naruszenia.
Arystoteles twierdził, że bawią nas ludzie brzydcy i gorsi od nas, a Hobbes tłumaczył, że bez ośmieszania innych nie ma frajdy.
Stella Dauer/Flickr CC by SA

Arystoteles twierdził, że bawią nas ludzie brzydcy i gorsi od nas, a Hobbes tłumaczył, że bez ośmieszania innych nie ma frajdy.

John Cleese w słynnym skeczu grupy Monty Pythona „Ministerstwo głupich kroków”.
Mary Evans Picture Library/EAST NEWS

John Cleese w słynnym skeczu grupy Monty Pythona „Ministerstwo głupich kroków”.

Nasi czołowi rozśmieszacze - Kabaret Moralnego Niepokoju podczas występu na IV Warszawskim Kabaretonie.
Grażyna Godlewska/Wikipedia

Nasi czołowi rozśmieszacze - Kabaret Moralnego Niepokoju podczas występu na IV Warszawskim Kabaretonie.

Nie podołał Arystoteles, pudłował Kant, Freudowi dzwoniło, tylko że nie w tym kościele. Jednak 42-letni profesor Peter McGraw z Uniwersytetu Kolorado twierdzi, że zdołał wyjaśnić jedną z największych zagadek ludzkości: dlaczego jedne rzeczy nas śmieszą, a inne nie? I nieważne, że niektórzy nie traktują McGrawa poważnie. Ten się śmieje, kto śmieje się ostatni. I wie, dlaczego to robi.

Co to jest: ma dwie nogi i krwawi? Odpowiedź: pół psa. No dobrze, to niesmaczny dowcip. Mimo to można założyć się, że wielu czytelników parsknęło śmiechem. I nieco się swoją reakcją zawstydziło.

A teraz coś z innej beczki. Dwóch myśliwych na polowaniu. Nagle jeden z nich pada na ziemię, nie oddycha i nie rusza się, więc jego kolega w panice dzwoni na pogotowie. Przerażony, pyta dyżurnego: „Mój kolega chyba umarł, co robić?!”. Dyżurny odpowiada: „Przede wszystkim upewnić się, że rzeczywiście nie żyje”. Przez chwilę w słuchawce panuje cisza, potem słychać strzał, wreszcie ponownie głos myśliwego: „OK, i co teraz?”.

W zabijaniu przyjaciół nie ma nic zabawnego. Zachowanie myśliwego narusza najważniejsze zasady moralne. A jednak to właśnie ten kawał w 2002 r. został uznany za Najzabawniejszy Dowcip Świata w internetowym głosowaniu przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu w Hertfordshire.

Klown kontra Kant

Spójrzmy teraz na taką sytuację: dwóch polskich prezenterów radiowych rozmawia na antenie o meczu Euro 2012. Jeden z nich mówi, że po porażce Ukrainy „wyrzucił swoją Ukrainkę”. Drugi dodaje: „Gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił”. „Ja to nie wiem, jak moja wygląda, bo ona ciągle na kolanach” – komentuje jego kolega.

Mało komu jest do śmiechu. Słowa wywołują skandal, program zostaje chwilowo zdjęty z anteny, jeden z radiowców zostaje bez pracy i ogranicza spożywanie sushi. Dlaczego w pierwszych dwóch wypadkach niesmaczne treści są zabawne, a w drugim nie?

Teoria McGrawa wyjaśnia to bez problemu. Właściwie wyjaśnia każdy dowcip i każdą komiczną sytuację w historii ludzkości.

W 2004 r. pastor Rodney Howard-Browne z kościoła ewangelistów w Tampie na Florydzie zdecydował, że w celu przyciągnięcia do świątyni jak największej liczby wiernych zorganizuje loterię. Warunek: parafianie muszą przyjść do kościoła z co najmniej jednym nowym wyznawcą. Wygraną był nowiutki żółty SUV Hummer H2.

Cztery lata później Peter McGraw, specjalizujący się wówczas w psychologicznych niuansach marketingu profesor z Uniwersytetu Kolorado, podaje ten przykład na wykładzie o niesmaku, jaki wywołuje w nas pogwałcenie zasad moralnych. Wedle McGrawa, kościół na Florydzie owe zasady złamał. Ku jego zaskoczeniu historia nie wywołuje pomruku dezaprobaty, lecz salwę śmiechu. Jedna z osób podnosi rękę: „Twierdzi pan, że naruszenie norm powoduje odrazę. Czemu więc teraz się śmiejemy?”.

Dobre pytanie. Od tamtej pory McGraw robi wszystko, by znaleźć satysfakcjonującą odpowiedź. Nie jest pierwszy. Przed nim nad humorem pochylały się wielkie osobistości świata nauki i niemal każda z nich orzekła, że odkryła Złotą Regułę rządzącą śmiechem.

Arystoteles przekonywał, że bawią nas ludzie brzydcy i gorsi od nas. Niespełna 2000 lat później Thomas Hobbes rozwinął ten pogląd, tłumacząc, że bez ośmieszenia innych nie ma frajdy. Ktoś wywinął orła na śliskich schodach? Ha, ha!

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną