Voyager poza Układem Słonecznym?

Voyager 1 odleciał na dobre
Przemierza kosmos od prawie 36 lat. Wykonał wszystkie powierzone mu misje. Teraz oddala się w czeluść Galaktyki.

Dokładnie w środę, 20 marca 2013 r., Amerykańska Unia Geofizyczna oficjalnie poinformowała, że sonda Voyager 1 – najbardziej oddalone od Ziemi i najszybciej poruszające się urządzenie zbudowane przez człowieka – opuściła granice Układu Słonecznego. Informacji nie potwierdzili członkowie zespołu z California Institute of Technology, prowadzącego dla NASA program Voyager. Jednak to i tak doniosłe i symboliczne wydarzenie.

Od kilku lat wiadomo było, że sonda zbliża się do granicy Układu Słonecznego, jednak trudno było tę granicę dokładnie ustalić. Obecnie dość nagłej zmianie uległa radiacja, jakiej sonda doznaje. Znikły niemal całkiem cząstki pochodzące z wiatru słonecznego, natomiast nasiliło się istotnie oddziaływanie cząstek promieniowania kosmicznego, pochodzącego z galaktyki. To, zdaniem znawców, pozwala uznać, że granica została przekroczona.

Voyager 1 został wystrzelony we wrześniu 1977 r. i miał początkowo zbadać okolice Jowisza oraz Saturna, a także księżyce tych planet. Gdy je mijał, korzystał z ich tzw. asysty grawitacyjnej, co pozwalało mu utrzymywać bardzo dużą prędkość, a nawet przyspieszać bez korzystania z paliwa. W rezultacie osiągnął prędkość ponad 17 km/s, czyli ponad 61 tys. km/h i szybko mknął ku krańcom naszego Układu Słonecznego. W NASA uznano, że przekroczenie granicy Układu może być dodatkową ważną misją sondy. I tak się stało – Voyager 1 wciąż jest w grze, zwłaszcza że cały czas utrzymywany jest z nim kontakt. Będzie tak najprawdopodobniej do roku 2025. Potem sonda zamilknie na zawsze, jednak będzie posuwać się coraz dalej w galaktyczną przestrzeń. Nie wykona już żadnych badań ani nie przekaże nam żadnych danych, jednak ma na pokładzie specjalny dysk, na którym (głównie za sprawą Carla Sagana - amerykańskiego astronoma i popularyzatora nauki, autora m.in. powieści "Kontakt") zapisano podstawowe informacje o Układzie Słonecznym, Ziemi i ludzkości. Jeśli jakaś obca cywilizacja przechwyci kiedyś sondę – dowie się o naszym istnieniu.

Voyager 1 będzie przemierzał Galaktykę po wsze czasy, a w każdym razie tak długo, jak długo będzie istnieć Mleczna Droga, czyli z naszej perspektywy czasowej – niewyobrażalnie długo. Z pewnością przeżyje nas, ponieważ za ok. 5 mld lat na Ziemi nie będzie już warunków do życia. Ludzkość już dawno zginie, a Voyager będzie mknął dalej. Za 18 tys. lat oddali się od Słońca na odległość roku świetlnego. W roku 40 272 (data naprawdę trudna do wyobrażenia) przeleci w pobliżu gwiazdy Gliese 445 w gwiazdozbiorze Żyrafy. Prawdopodobieństwo, że zderzy się z jakimś galaktycznym obiektem i ulegnie zniszczeniu jest właściwie zerowe.

Podobny los, choć nieco później i w innych miejscach, czeka bliźniaczego Voyagera 2, a także wystrzelone na początku lat 70. XX w. próbniki Pionier oraz wyniesioną w kosmos w 2006 r., w misję do planety karłowatej Pluton, sondę New Horizons. Ale Voyager 1 jest pierwszy.

Żegnaj Voyager 1. Pozdrawiamy Cię.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną