Nauka

Filozoficzny węzeł gordyjski

Filozofia na wygnaniu

Rafael Santi „Szkoła Ateńska”. 1510 - 1511 r. Rafael Santi „Szkoła Ateńska”. 1510 - 1511 r. Wikipedia
Sprawa likwidacji studiów filozoficznych w Białymstoku każe otworzyć oczy na problem dużo szerszy: stanu i perspektyw całej polskiej humanistyki.
Mirosław Gryń/Polityka

Uczenie filozofii się nie opłaca, stwierdziły władze Instytutu Socjologii na Uniwersytecie w Białymstoku. Do kształcenia 62 studentów zaangażowanych jest 14 wykładowców, co oznacza że uczelnia musiałaby dołożyć do kursu 600 tys. zł. Tak wynika z algorytmu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który premiuje liczbę studentów, bo za nimi idą państwowe pieniądze. Gdy studentów jest zbyt mało w stosunku do pracowników, powstaje deficyt.

Z raportu wynika, że do innych wydziałów trzeba będzie dopłacić nawet dwa razy więcej, ale nas najłatwiej odstrzelić, bo jesteśmy słabo umocowani instytucjonalnie i istniejemy zaledwie od trzech lat jako kierunek w ramach wydziału historyczno-socjologicznego – tłumaczy prof. Małgorzata Kowalska, filozofka z Uniwersytetu w Białymstoku. Część kadry, by ratować kierunek, postanowiła zmienić nazwę na modniejszą „kognitywistykę i komunikację”, co spotkało się z oburzeniem reszty.

Zamieszanie w Białymstoku zmobilizowało grupę polskich humanistów, by wystosować do minister nauki Leny Kolarskiej-Bobińskiej list wyrażający zaniepokojenie stanem polskiej filozofii i humanistyki.

Sygnatariusze widzą w likwidacji kierunku filozofii w Białymstoku precedens, który zapoczątkuje zamykanie kolejnych jednostek na mniejszych uczelniach. – Gdyby do tego doszło, byłby to wyraz głębokiego kryzysu idei uniwersytetu – grzmi prof. Jan Hartman. – Kto nie rozumie, że uniwersytet stoi na filozofii i matematyce, które są jego glebą i nieboskłonem, ten się ośmiesza. Filozofia powinna być oczkiem w głowie każdego uniwersytetu, tym bardziej że jest tania.

I wcale nie elitarna, przekonuje dr hab. Piotr Laskowski, założyciel Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia i nauczyciel filozofii, od lat walczący o wprowadzenie jej do szkół. – Fundamentalne pytania filozoficzne zadajemy sobie wszyscy, ale nie każdy ma narzędzia, by na nie odpowiedzieć. Filozofia pokazuje, jak na nie odpowiadali inni, otwiera umysł i wyrabia kulturę myślenia.

Drugokierunkowi

Przez lata każdy student uniwersytetu musiał zaliczyć wykłady z filozofii lub logiki. Jednak wprowadzone w czasie reformy szkolnictwa wyższego Krajowe Ramy Kwalifikacji obejmujące też tzw. kształcenie kompetencji społecznych pozwoliły zaliczyć do tej kategorii rozmaite zajęcia specjalistyczne. To wyrugowało z programów elementy wiedzy ogólnej, a reforma finansów i walka o etaty sprawiły, że zrezygnowano z zajęć, które filozofowie usługowo prowadzili na różnych wydziałach.

Dodatkowym ciosem było wprowadzenie opłat za drugi kierunek studiów. Filozofia, która wymaga pewnej intelektualnej dojrzałości, stanowiła dla wielu studia uzupełniające, przyciągając licznych „drugokierunkowców”. – Uczę filozofii studentów medycyny i widzę, jak oni oddychają, zyskując narzędzia pozwalające im samodzielnie myśleć o świecie. Filozofia przydaje się w każdej dziedzinie, wystarczy poczytać Einsteina i Heisenberga, żeby dostrzec ich kompetencje filozoficzne. Obowiązek płatności za drugi kierunek sprawił, że zaczęło wygrywać praktyczne myślenie, tyle że rewolucje naukowe nie dokonywały się w wyniku wąskiej specjalizacji, to szerokość spojrzenia generuje innowacyjność – podkreśla dr Laskowski.

To stąd wziął się główny postulat sygnatariuszy listu, by z filozofii zdjąć obowiązek opłat, gdy ktoś wybiera ją jako drugi kierunek studiów. – Nie bylibyśmy pierwsi, bo już teraz studenci wybranych kierunków artystycznych nie muszą płacić za drugi kierunek – mówi przewodniczący Komitetu Nauk Filozoficznych PAN prof. Piotr Gutowski, który od dawna zabiega o wprowadzenie odpowiedniego zapisu w ustawie o szkolnictwie wyższym.

Ministerstwo twierdzi, że zrobienie wyjątku dla filozofii od razu wywoła kontrreakcję przedstawicieli innych kierunków humanistycznych. Zresztą ze statystyk wynika, że 10 proc. najlepszych studentów, którzy już dziś mają prawo do bezpłatnego studiowania drugiego kierunku, wcale nie tak chętnie z niego korzysta, a jeśli już, to filozofia nie jest ich najczęstszym wyborem.

– Zamierzam zaprosić do rozmów sygnatariuszy listu i jego oponentów, by wspólnie opracować propozycje dla niecieszących się popularnością, ale ważnych dla intelektualnego rozwoju społeczeństwa kierunków humanistycznych – zapowiada minister Lena Kolarska-Bobińska. – Mamy parę propozycji. Może wprowadzimy filozofię jako obowiązkową na I roku, ale z pewnością nie będziemy skupiać się tylko na jej problemach, bo spadek zainteresowania nie dotyczy tylko filozofii, lecz całej humanistyki i to dla niej trzeba znaleźć jakieś systemowe rozwiązania.

Podzieleni

Nikt nie wątpi, że dostarczająca humanistyce języka filozofia to podstawa wolnej i krytycznej myśli, ale jednocześnie uważa się ją za kierunek trudny i niepraktyczny, więc przyciąga niewielu chętnych. Chwilowa moda na filozofię miała miejsce w latach 90., gdy jednocześnie w Polsce studiowało ją 10 tys. osób. Teraz wróciły zwykłe proporcje i na 24 uczelniach studiuje 4511 osób, przy czym więcej w ośrodkach centralnych niż mniejszych miastach (np. na Uniwersytecie Jagiellońskim jest 231, na Uniwersytecie Warszawskim 616, a na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu aż 946 studentów).

Przypadek Białegostoku to tylko kolejny dowód na kłopoty nadmiernie rozrośniętej humanistyki, cierpiącej w wyniku niżu demograficznego, niekorzystnych zmian cywilizacyjnych oraz promocji użyteczności nauki. Niektórzy ratunku dla tradycyjnych, ale niemodnych już kierunków upatrują we wprowadzaniu nowych, bardziej interdyscyplinarnych. Otwarta niedawno na UW kognitywistyka przyciągnęła tłumy (10 kandydatów na jedno miejsce), a przyczyna tak wielkiej popularności jest prosta – kierunek ten zdaje się łączyć elementy praktyczne z teoretycznymi.

W Białymstoku przekształcenie filozofii w kognitywistykę nie będzie problemem dla logików czy filozofów umysłu, ale dla historyków filozofii czy etyków wymagałoby częściowego przebranżowienia. Niechętni tej zmianie widzą w niej czysty marketing i naiwny „rebranding”, w dodatku nieuczciwy wobec studentów, bo kadra filozoficzna nie jest przygotowana do prowadzenia kierunku wymagającego zajęć z nauki o mózgu czy informatyki, które obok psychologii poznawczej i teorii poznania są filarami kognitywistyki.

– A zatem pod nową nazwą „sprzedaje się” stare studia filozoficzne – mówi prof. Hartman, a prof. Kowalska dodaje: – Kognitywistyka to kierunek multidyscyplinarny i nawet jeśli w trakcie projektów badawczych udaje się wypracować wspólną problematykę i język, to na poziomie kierunku studiów ta interdyscyplinarność nie wychodzi, bo każdy ze specjalistów pozostaje przy swoim języku, co sprawia, że jest on składanką różnych dyscyplin.

Nie zmienia to jednak faktu, że interdyscyplinarność jest modna nie tylko w Polsce. Uniwersytet Oksfordzki proponuje kierunki takie, jak filozofia i fizyka, filozofia i nauki polityczne czy filozofia i literatura. Zdaniem prof. Leszka Koczanowicza ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu filozofia zawsze najlepiej rozwijała się w kontakcie z innymi naukami: – Zajmuję się filozofią społeczną i polityczną, którą rozumiem jako dialog między filozofią a naukami politycznymi i społecznymi. Moim zdaniem czas się otworzyć, a filozofowie powinni próbować zrozumieć punkty widzenia innych nauk, asymilować je, a nie zamykać się i żywić tylko swoimi problemami. Chociaż wszyscy mówią o konieczności bycia interdyscyplinarnym, to jak przychodzi co do czego, okazuje się, że mało kto w tę interdyscyplinarność wierzy.

Rozproszeni

Nie ma co ukrywać – słaba kondycja polskiej humanistyki, a przez to i uniwersytetów, wyrasta z oczekiwań społeczeństwa, że studia mają dawać konkretny zawód. – Pokutuje przeświadczenie, że trzeba wyhodować dziecko na inżyniera, lekarza albo prawnika. To nie tylko dziedzictwo kultury agrarnej czy komunizmu, ale również rezultat ostatniego ćwierćwiecza, w którym lansowano płaski model awansu do „Europy” – jednostronnie materialistyczny, praktyczny i techniczny – mówi prof. Zbigniew Mikołejko z Polskiej Akademii Nauk. Nie podpisał listu, a postulat, aby filozofię zrobić bezpłatnym drugim kierunkiem, uważa za próbę leczenia rany po uciętej nodze za pomocą plastra na odciski. – Trochę trwalszym rozwiązaniem byłby powrót filozofii jako przedmiotu obowiązkowego na wszystkich kierunkach studiów, ale najważniejsza jest reforma uniwersytetu. Przy takiej mentalności i zapotrzebowaniu najsensowniejsze wydaje się zachowanie kilku uniwersytetów, na których jest miejsce dla myśli teoretycznej i humanistycznej refleksji, a w mniejszych ośrodkach stworzenie zawodowych szkół wyższych kształcących użytecznych absolwentów.

Z tym że przeprowadzenie tej rewolucyjnej zmiany jest trudniejsze, niżby się wydawało. Chociażby dlatego, że w niewielkich uczelniach pracują też doskonali filozofowie, prowadzone są tam ciekawe badania i wychodzą wartościowe prace. Prof. Gutowski przestrzega przed lekkomyślnym pozbywaniem się świetnych badaczy tylko dlatego, że pracują w małych ośrodkach, a prof. Kowalska przewiduje idący za tym upadek kulturalny i edukacyjny prowincji. O tym, że prowincja też jest zainteresowana filozofią, świadczy fakt, że szum wokół zamknięcia kierunku filozofii w Białymstoku podnieśli nie pracownicy, lecz studenci, którzy mimo gwarancji ukończenia studiów, walczą o przyszłość filozofii.

Przydatni

Filozofia przez wieki ewoluowała i te same idee w różnych epokach historycznych odgrywały inną rolę. Filozofowie tłumaczyli świat, ale też mówili ludziom, jak żyć, ucząc np. tak przydatnych rzeczy jak retoryka. Współczesny, akademicki status filozofia osiągnęła dopiero w oświeceniu i na zachodnich uczelniach była pielęgnowana przez XIX i XX w. Choć uczelnie gwarantują współczesnym filozofom bezpieczeństwo socjalne, nigdy nie były jedyną ostoją myśli. W końcu Hegel pracował jako guwerner, dziennikarz oraz dyrektor gimnazjum, Comte nigdy nie miał etatu, Sartre tworzył, tułając się po paryskich kawiarniach, a Spinoza utrzymywał się ze szlifowania szkieł.

– To nie filozofia się zestarzała, ale sposób jej uprawiania w wielu środowiskach akademickich, gdzie zabija się to, co jest istotą filozoficznej myśli – twórcze zdziwienie. Szanuję akademicką wiedzę, ale uważam, że filozofia ma też rozmaite powinności wobec wspólnoty – mówi prof. Mikołejko. Wypracowana hermetyczność wpłynęła na postrzeganie filozofii jako dziedziny oderwanej od rzeczywistości, tymczasem jej zadaniem jest żywy dialog ze współczesnością. – A to wymaga od wielu filozofów i systemu edukacyjnego zmiany postrzegania humanistyki, która cały czas widziana jest w XIX-wiecznym stylu. Trzeba zapomnieć, że studia humanistyczne dają konkretne wykształcenie, a zacząć myśleć, że przygotowują ludzi do funkcjonowania w różnych sytuacjach społecznych i zawodowych – podkreśla prof. Koczanowicz.

Przez wieki znajomość filozofii była przepustką do wielkiego świata. Do dziś studia filozoficzne dają narzędzia ułatwiające znalezienie się na rynku pracy, takie jak rozumienie tekstu, umiejętność analitycznego myślenia i przyzwyczajenie do uczenia się nowych rzeczy. – Badania amerykańskie wykazują, że absolwenci filozofii w USA zarabiają więcej niż inni humaniści, a specjaliści od logicznych podstaw matematyki są wręcz poszukiwani przez firmy komputerowe. Traktowanie filozofów jako nieradzących sobie z rzeczywistością humanów-tumanów to nieporozumienie – mówi prof. Gutowski.

Dr Laskowski zgadza się, że człowiek z kulturą filozoficzną lepiej radzi sobie w życiu, ale nie lubi tej korporacyjno-pragmatycznej argumentacji. – Po filozofii można robić różne rzeczy, lecz studiować się ją powinno nie po to, by być prezesem firmy, tylko dla czystej przyjemności poznania.

Nieprzetrzepani

Prof. Mikołejko w ogóle uważa za przedwczesne ogłaszanie „śmierci filozofii” z powodu zamknięcia jednego kierunku, nie widzi również potrzeby szukania dowodów na jej użyteczność. – Filozofia jest niezbędna, by lepiej zrozumieć i uporządkować świat w epoce radykalnych zmian, jakich doświadczamy, bo wyjaśnia problemy, które są poza zasięgiem nauk szczegółowych, jak klonowanie, in vitro, rozwój kosmologii, narastanie biowładzy czy kształtowanie się nowych tożsamości i kultur. Dlatego nie kłopoczę się o kondycję filozofii, także polskiej. Poradzi sobie ona niezależnie od form jej instytucjonalnej obecności.

Ale filozofia jako dyscyplina to jedno, a jako kierunek studiów – drugie, i właśnie ta druga kwestia wymaga głębokich przemyśleń i reform. Prof. Hartman przyznaje, że środowisko filozofów uległo ostatnio dezintegracji i nie odnalazło się instytucjonalnie w nowej rzeczywistości: – Obniżył się poziom, a dobrzy ludzie zaczęli odpływać, bo zła polityka kadrowa pomijała rzetelne konkursy. Dopóki nie wyrzuci się z instytutów ludzi przypadkowych i nie zatrudni młodych i zdolnych, nic z tego nie będzie. Grzechem instytutów filozofii jest też zasklepienie w egoizmie i zadowolenie z siebie. Naszą filozofię trzeba wytrzepać trzepaczką i zreformować, ale, na miłość boską, nie zarzynać!

Na razie spór filozofów koncentruje się wokół problemów filozofii, a tu nie chodzi tylko o nią, lecz o całą humanistykę. – Chociaż jestem za filozofią, a jej rugowanie czy nieobecność w szkołach mnie boli, to nie ulegam nostalgii, że będzie znowu główną dziedziną wiedzy – mówi prof. Koczanowicz. – Czas znaleźć dla niej i dla całej humanistyki jakąś nową drogę. Podejrzewam też, że gdy zacznie się debata o tym, czym jest dziś humanistyka, to już nie wszyscy, którzy podpisali się pod listem wysłanym do minister nauki w sprawie filozofii w Białymstoku, mówiliby jednym głosem, bo wśród sygnatariuszy są ludzie różnych dziedzin i o różnym rozumieniu humanistyki.

Można zacząć dyskusję o przyszłości humanistyki postulatem jej chronienia, ale szybko trzeba przejść do konkretów i tu może się zacząć kolejny spór, bo interesy filozofii i filozofów nie są interesami przedstawicieli innych dyscyplin humanistyki. List do minister zjednoczył intelektualistów tylko doraźnie i gdy zacznie się debata nad miejscem humanistyki na polskich uczelniach, dojdzie do zderzenia różnych środowisk. Znalezienie kompromisu i zadowalających wszystkich rozwiązań nie będzie łatwe.

Polityka 3.2014 (2941) z dnia 14.01.2014; Nauka; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Filozoficzny węzeł gordyjski"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Polscy autorzy plagiatorzy

Dzisiejszy czytelnik potrafi szybko wytropić podobieństwa i oskarżyć o plagiat. Przekonali się o tym kolejni polscy autorzy.

Aleksandra Żelazińska
12.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną