Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Plemiona pierwszego kontaktu

Ostatni wolni ludzie na Ziemi

Członkowie plemienia Piraha, żyjącego w głębi Amazonii, nad rzeką Maici. Członkowie plemienia Piraha, żyjącego w głębi Amazonii, nad rzeką Maici. Martin Schoeller/August Image / EAST NEWS
Gdy oczy całego świata skierowane były na Brazylię i mundial, a informacje ze stadionu w Manaus w środku amazońskiej dżungli w ułamku sekundy docierały na krańce Ziemi, na wielu obszarach Amazonii żyli ludzie, którzy o mistrzostwach nic nie słyszeli. Tak jak i o całej naszej cywilizacji.
Kontakty z tzw. ludami izolowanymi w Amazonii i Nowej Gwinei bywają bardzo niebezpieczne.Neil Palmer/Wikipedia Kontakty z tzw. ludami izolowanymi w Amazonii i Nowej Gwinei bywają bardzo niebezpieczne.

Na całej Ziemi takich plemion żyje dziś ponad sto (w samej Brazylii co najmniej 77), a wszystkie je łączy to, że ich egzystencja nie zmieniła się od tysiącleci i nic nie wiedzą o otaczającym je świecie. I my także wiemy o nich niewiele, choć od czasu do czasu o ich istnieniu dowiadujemy się z mediów. Kilka miesięcy temu gazety opublikowały zdjęcia przedstawiające grupę Indian wygrażających dzidami lecącej nad ich głowami awionetce (z której ich sfotografowano). Na zdjęciach tych uchwycone zostało nieznane dotąd plemię, niemające nigdy wcześniej kontaktu ze światem zewnętrznym i odkryte przypadkowo podczas lotu rozpoznawczego nad Amazonką na pograniczu Peru i Brazylii.

Ludy izolowane

Coś takiego nie zdarza się często, bo zasada nieinterferencji, a więc pozostawiania w spokoju tych „dzikich” mieszkańców globu, obowiązuje w dzisiejszym cywilizowanym świecie. Ta zasada, którą z największym powodzeniem i determinacją stosuje właśnie Brazylia (od 1957 r. działa w niej specjalna agenda rządowa FUNAI – Fundação Nacional do Índios – powołana w celu ochrony ginących plemion), znalazła w końcu wsparcie ze strony ONZ. W 2006 r. uchwaliła ona „Deklarację o prawach ludności tubylczej”, gwarantującą przywilej niekontaktowania się z zewnętrznym światem, co jest decyzją rewolucyjną, bo ów świat przez wieki prawa takiego im odmawiał, nieraz pod szczytnymi hasłami.

Wybitny działacz FUNAI Sydney Ferreira Possuelo, który pierwszy zakwestionował świętą zasadę integracji i asymilacji plemion indiańskich i zamienił ją na zasadę zaniechania wszelkich kontaktów (można powiedzieć, że FUNAI jest pierwszą organizacją, która płaci swym pracownikom za niedziałanie), tak wyjaśniał w jednym z wywiadów motywy swego rozumowania: „Robimy to dla zagrożonych gatunków zwierząt, dlaczego nie mielibyśmy robić tego samego dla ginących grup etnicznych?

Polityka 32.2014 (2970) z dnia 05.08.2014; Nauka; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Plemiona pierwszego kontaktu"
Reklama