Rezydenci i stażyści to kręgosłup każdego szpitala. Co robią?

Szpital przemienienia
Wydana właśnie w Polsce książka francuskiego lekarza stażysty to prawdziwy dowód, że słowem można leczyć.
Mury szpitali są przesiąknięte wonią środków odkażających, ale również ludzkimi historiami.
Vetta/Getty Images

Mury szpitali są przesiąknięte wonią środków odkażających, ale również ludzkimi historiami.

Tekst ukazał się w POLITYCE w sierpniu 2014 r.

Każdy pacjent zjawia się w szpitalnej izbie przyjęć z własną niepowtarzalną historią. Rzadko ktoś się tym interesuje, bo poza ustaleniem najważniejszych faktów – co boli, od kiedy, jak to się zaczęło – osoby mogące zostać kronikarzami tych opowieści nie mają czasu na ich wysłuchanie. Nie przychodzi im też do głowy, by wdawać się z chorymi lub ich rodzinami w dłuższe rozmowy. Trzeba zszyć ranę, założyć opatrunek, ewentualnie skierować chorego na oddział, gdzie zajmą się nim w równie bezceremonialny sposób: przebiorą w koszulę szpitalną, wskażą łóżko, na którym wkrótce zawiśnie kartka z wykresem temperatury.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną