Nauka

Ból z globusem

Migrena to nie fanaberia. Jak sobie z nią radzić?

Migrena zaczyna się na ogół w okolicy czoła, skroni lub tyłu głowy. Migrena zaczyna się na ogół w okolicy czoła, skroni lub tyłu głowy. staras / PantherMedia
Niewiele pospolitych dolegliwości ścina z nóg tak jak migrena. Jak sobie z nią radzić?
W dawnych czasach na bóle zwane potocznie globusem cierpiały głównie zamożne matrony.Peter Crowther/Getty Images W dawnych czasach na bóle zwane potocznie globusem cierpiały głównie zamożne matrony.
Dość popularnym dzisiaj sposobem walki z migreną jest elektrostymulacja nerwu trójdzielnego.Getty Images Dość popularnym dzisiaj sposobem walki z migreną jest elektrostymulacja nerwu trójdzielnego.

Artykuł ukazał się w POLITYCE 3 lutego 2015 roku.

Wyobraź sobie swój najpotworniejszy ból głowy. Łupie w skroniach, otępia, nie pozwala skoncentrować się na najprostszych czynnościach. Próbujesz zasnąć, ale wcześniej sięgasz po tabletkę, która przynosi ulgę. A teraz wyobraź sobie ból jeszcze większy, na który nie możesz nic poradzić. Nie zagłusza go sen, nie pomagają proszki. Jest tak nieznośny, że odbiera chęć do życia. Dopiero teraz jesteś na dobrej drodze, by zrozumieć osoby cierpiące na migrenę.

Maciej Komorowski miał zaledwie sześć lat, kiedy po raz pierwszy przyprowadzono go do neurologa. – Z tego samego powodu cierpiała babcia, mama, więc moje męki nie były w rodzinie zaskoczeniem. Choć kiedy zacząłem wymiotować za każdym razem, gdy bolała mnie głowa, uznano, że czas to wyjaśnić.

Czy to możliwe, aby dziecko cierpiało z powodu migreny? Prof. Adam Stępień, kierownik Kliniki Neurologii z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, spotyka nieraz kilkulatków z takimi objawami i trafnie postawioną diagnozą. – To niewątpliwie choroba dziedziczna, zatem może ujawnić się także w dzieciństwie – mówi. – W rodzinnych postaciach migreny wciąż jednak o podłożu genetycznym dowiadujemy się więcej z rozmowy z pacjentami niż z wyników badań. Konkretnych genów jeszcze nie odkryto.

Joanna zachowała w pamięci taki obrazek: zaciemnione mieszkanie, pozamykane okna, wyłączone radio i telewizor. Wszystko po to, by ulżyć mamie, która przez dwa dni kilka razy w miesiącu nie wychodziła z sypialni. – Już jako kilkuletnia dziewczynka musiałam nauczyć się wzywać do domu pogotowie – wspomina. Ale były też tego plusy: – Gdy mnie zaczynała boleć głowa, natychmiast miałam szlaban na wyjście z domu i mogłam nie iść do szkoły.

Kobiety ciepią na migreny częściej

Kobiety chorują na migrenę czterokrotnie częściej niż mężczyźni. Co piąta dziewczyna swój pierwszy napad ma w tym samym roku, w którym zaczęła miesiączkować; później u co trzeciej napady występują regularnie w okresie okołomiesiączkowym. Zmiany hormonalne zachodzące w organizmie w tym czasie, związane głównie z estrogenami, mogą być wyraźnym czynnikiem stymulującym – ale mogą być nimi także inne bodźce, które zapoczątkowują kaskadę zdarzeń (zapachy, pokarm, hałas, zmiany pogody itp.). Dla większości z nas są one obojętne, natomiast u osób chorujących na migrenę mózg reaguje z niewiadomych powodów inaczej. – Podobnych zagadek jest sporo, choć dziś bez porównania więcej rozumiemy niż przed laty – uważa dr hab. Jacek Rożniecki, prezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy.

Prawdziwą pociechą dla chorych byłoby jednak znalezienie sposobu na całkowite uwolnienie ich od cierpień. – Nie, takiej możliwości wciąż nie ma – odziera ze złudzeń prof. Stępień, wedle którego już na pierwszym spotkaniu należy to wyjaśnić pacjentom: – Migrena to choroba, której nie da się wyleczyć. Ale można nad nią zapanować, aby napadów było mniej i każdy trwał krócej.

W dawnych czasach, gdy na opisywane w literaturze bóle migrenowe – zwane potocznie globusem – cierpiały zamożne matrony, mogły sobie pozwolić na to, by je po prostu przeleżeć. Emilia Korczyńska, bohaterka „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, zażywała proszek bromowy i czas udręki spędzała w izolacji od świata. – Nie wyobrażam sobie, abym mógł brać co miesiąc kilka dni wolnego – oświadcza dzisiaj pan Maciej. Również Joanna nie bierze L4, gdy przytrafia się napad, choć już nieraz w drodze do domu musiała zatrzymać samochód i doprowadzona do ostateczności wymiotowała do reklamówki. – Przyjaciele i współpracownicy traktują nas czasem jak symulantów – stwierdza. – Kompletna ignorancja!

Atak migreny w żadnym razie nie jest fanaberią. To niezwyczajny ból głowy, często poprzedzony znakami ostrzegawczymi: mroczkami przed oczami, błyskami, drętwieniem rąk. Sam ból zaczyna się na ogół w okolicy czoła, skroni lub z tyłu głowy. Pulsuje, jest jednostronny. Węch i słuch wyostrzają się do granic wytrzymałości, obrazu nieszczęścia dopełniają nudności oraz gwałtowne wymioty. – W trakcie napadu dochodzi do tak wielu zdarzeń, że trudno wskazać jeden moment, który jest najgorszy – mówi doc. Rożniecki. Co się dzieje w mózgu człowieka, który skazany jest na cierpienie, nierzadko trwające kilkadziesiąt godzin? Sekwencja zakłóceń zaczyna się w momencie pobudzenia nerwu trójdzielnego, który unerwia dużą część twarzy, ale również opony mózgowo-rdzeniowe i drobne naczynia krwionośne w czaszce. Ulegają one zwężeniu, a następnie szybko się rozszerzają (dawniej sądzono, że zmiany naczyniowe są przyczyną migreny, tymczasem jest to efekt rozwijającego się napadu). W konsekwencji dochodzi do uwolnienia białek, które drażnią nerw trójdzielny – np. substancji P oraz tzw. peptydu zależnego od genu kalcytoniny (w skrócie CGRP; wiązane są z nim duże nadzieje jako możliwym celem działania nowej grupy leków).

Nerw trójdzielny zalewa mózg falą bodźców bólowych, ale dowiedziono, że w ich odczuwanie zaangażowane są też inne struktury: pień mózgu, wzgórze, podwzgórze, nerw potyliczny, kora czuciowa. – Niestety, nadal nie wyjaśniono pełnej sekwencji zdarzeń i nie poznano wszystkich mechanizmów powstawania napadu – w jaki sposób są one uruchamiane w następstwie reakcji na bodziec – mówi prof. Adam Stępień.

Co pomaga na migrenę?

Od lat 90. ubiegłego wieku najsilniejszym orężem w walce z migreną stały się tryptany. Powodują skurcz naczyń krwionośnych, ponieważ działają na receptory serotoniny – neuroprzekaźnika pełniącego wiele funkcji w mózgu, którego receptory rozmieszczone są i w ścianie naczyń krwionośnych, i w obrębie włókien nerwu trójdzielnego, i wreszcie w samym pniu mózgu. W wyniku zahamowania wydzielania serotoniny zwężone tętnice w oponach mózgowych blokują uwalnianie wspomnianych wcześniej białek, ale jednocześnie zmniejsza się wrażliwość na ból.

Maciej i Joanna bez tryptanów nie potrafiliby się obejść – mają je zawsze przy sobie, bo gdy przychodzi zapowiedź napadu, trzeba połknąć tabletkę, położyć się spać i po dwóch, trzech godzinach można wrócić do normalnego funkcjonowania. – Od razu cała dawka, żeby natychmiast przerwać tę spiralę – mówi Joanna. – Jeśli ktoś próbuje przeczekać albo dzieli tabletkę na pół, to niewiele na tym zyska.

Początkowa strategia stosowania tryptanów polegała na tym, by pozostawiać je na czarną godzinę, kiedy słabsze leki przeciwbólowe przestają działać. Okazuje się jednak, że korzystny efekt można osiągnąć tylko wtedy, kiedy napad nie zdąży się jeszcze rozwinąć, a więc we wczesnej fazie, tuż po zapowiadających go objawach (czyli po tzw. aurze). – Jak każdy pacjent z migreną doskonale potrafię ją odróżnić od innych rodzajów bólu głowy – twierdzi Maciej. – Wiem, kiedy pomoże mi zwykła aspiryna, a kiedy muszę sięgnąć po tryptan.

Niestety, u 20–30 proc. pacjentów skuteczność leków z tej grupy nie jest tak dobra. Trzeba też pamiętać, że mogą one niekorzystnie wpływać na układ krążenia, co oznacza, że nie powinny ich przyjmować osoby o zwiększonym ryzyku zawału serca lub udaru. Trwają poszukiwania innych substancji, choć trzeba przyznać, że nie jest to łatwe – wiele trzeba było odrzucić ze względu na działania uboczne lub brak skuteczności. – Ostatnie nadzieje wiążemy z przeciwciałem monoklonalnym, które zablokuje stymulujące ból białko CGRP – zapowiada doc. Rożniecki. – Ale to dopiero początek badań na świecie.

Jak zapobiegać atakom bólu głowy?

Poza doraźnym leczeniem napadów pozostaje zapobieganie. – Pacjenci sami najlepiej wiedzą, czego unikać – twierdzi prof. Stępień. Joanna wystrzega się czerwonego wina, a od kilku lat także perfum. – Nawet z lekką migreną nie wchodzę do perfumerii, bo jeśli skojarzę nowy zapach z bólem głowy, to już zawsze, kiedy go gdzieś poczuję, będę miała nowy atak.

Obowiązują uniwersalne zasady: trzeba się wysypiać, na wakacje lepiej jeździć nad morze niż w wysokie góry, nie należy pić na pusty żołądek gorącej czekolady i kakao, nie wolno pościć, a nawet długo rano przebywać na czczo. Lista pokarmów mogących wywołać napad bólu jest długa (orzechy, cytrusy, sery pleśniowe, potrawy chińskie), ale warto również uważać na niektóre leki: nitraty przyjmowane w chorobach krążenia, estrogeny w terapii hormonalnej (obecne również w pigułkach antykoncepcyjnych!) oraz tzw. inhibitory fosfodiesterazy (czyli viagrę i jej pochodne).

Na ogół same zmiany stylu życia nie wystarczą. Joannę łupie nieraz w skroni przez tydzień, ale po takim maratonie ma później dwa miesiące spokoju. Z kolei Maciej w ciągu ostatnich 30 dni przebył osiem jednodniowych migren i siedem epizodów niespecjalnie ciężkich bólów. To w jego życiu norma, więc zdążył się przyzwyczaić. – Przyjmuję regularnie leki, które mają ograniczyć liczbę ataków – mówi. Na przykład propranolol, stworzony do leczenia nadciśnienia, okazał się przydatny w profilaktyce napadów migrenowych (kolejna tajemnica: nie wiadomo, skąd tak dobroczynne działanie preparatu, który prowadzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych, choć lecznicze tryptany je przecież zwężają). Dobre efekty przynoszą niektóre leki przeciwpadaczkowe, ale to również kuracja niepozbawiona wad. Zwłaszcza wiele pacjentek – z uwagi na ryzyko tycia – stanowczo ją odrzuca.

Szanse na skuteczny lek na migrenę

Nie można się dziwić, że większość chorych z konieczności skazana jest na walkę z migreną metodą prób i błędów. Każdą nowinkę przyjmują entuzjastycznie, lecz z czasem okazuje się, że większą rolę odgrywa tu efekt placebo. Co prawda niektóre pomysły zaskoczyły samych lekarzy – tak się na przykład stało z toksyną botulinową, którą w dermatologii kosmetycznej wstrzykuje się do mięśni twarzy w celu czasowej likwidacji zmarszczek. Początkowy entuzjazm dla wykorzystywania tej metody przy zapobieganiu migrenie przygasł na jakiś czas, ale po kilkunastu latach okazuje się, że nie jest ona całkowicie bezużyteczna. – W migrenie epizodycznej nie widać większych efektów, ale w przewlekłej, gdy pacjent mimo leczenia cierpi przez co najmniej 15 dni w miesiącu, warto spróbować – zachęca doc. Rożniecki. Wysoka cena (powyżej 1 tys. zł) odstrasza wielu chorych, zwłaszcza że efekt przeciwbólowy utrzymuje się tylko od trzech miesięcy do pół roku (dobra rada: przeciwmigrenowe działanie botoksu to nie to samo co poprawa wyglądu, zabieg powinien wykonać lekarz obeznany z techniką podania toksyny w 31 punktach głowy i szyi).

Inny popularny dziś sposób walki z migreną to elektrostymulacja nerwu trójdzielnego. Za ponad tysiąc złotych można się zaopatrzyć w specjalną opaskę na głowę i zestaw elektrod, które przez 20 minut wysyłają impulsy elektryczne do gałęzi czołowych nerwu trójdzielnego. – Nie można powiedzieć, że to urządzenie nie działa – twierdzi prof. Stępień. – Ale z całą pewnością nie jest panaceum i nie wszyscy odnoszą korzyść poza przyjemnym relaksem.

Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy doświadczenia z domową elektrostymulacją są wciąż niewielkie: – Opierając się na doniesieniach zagranicznych, nie mogę zagwarantować pełnego sukcesu. To alternatywa dla chorych, którzy nie reagują na leki lub mają po nich zbyt dotkliwe działania niepożądane.

Jednak w porównaniu z proponowaną w leczeniu migreny akupunkturą lub homeopatią i bioenergoterapią, tego rodzaju stymulacji broni przynajmniej naukowe piśmiennictwo. Jeśli więc kogoś stać, by wydać na urządzenie sporą sumę (elektrody zużywają się po trzech miesiącach, potem trzeba kupić nowe), nie można mu tego zabronić, ale warto przestrzec, że wydatek może się okazać chybiony. Każdy pacjent sam musi się zorientować, co mu pomaga, a co szkodzi.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Rozmowa z Davidem Martelo, uczestnikiem rewolucji goździków

O portugalskiej rewolucji goździków sprzed 45 lat opowiada jej uczestnik David Martelo.

Krzysztof Kubiak, Tadeusz Zawadzki
23.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną