Na tropie dzikiego zwierza w Karpatach

Wyjący z wilkami
Czasem za tropem idzie się przez 20 km, często w mrozie, po śniegu, w rakietach i z ciężkim plecakiem. Są w Polsce ludzie, co tak chodzą śladami wilków. Nie żeby na nie polować, ale by je badać i chronić.
Brytyjscy studenci tropiący wilka znaleźli ślady rysia, droga na Romankę.
Anna Maziuk, Michał Figura

Brytyjscy studenci tropiący wilka znaleźli ślady rysia, droga na Romankę.

Stowarzyszeni z wilkiem. Lornetka, przypięty do paska GPS, ale najważniejszy jest instynkt, bo żeby tropić wilki, trzeba myśleć jak one. Wchodząc do lasu, Sabina Pierużek-Nowak nigdy nie szuka ich na oślep. – Patrzę na mapę, wybieram duży, zwarty fragment lasu, rozglądam się wokół i zastanawiam, gdzie, będąc wilkiem, szukałabym bezpiecznego ukrycia przed ludźmi, które miejsca bym znakowała, gdzie bym odpoczywała. Zwykle to się sprawdza.

Chętnych, żeby tak chodzić i w poszukiwaniu wilczych śladów wpatrywać się w ziemię, nie brakuje.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj