Czy jesteśmy gotowi latać samolotami bez załogi?

Po co komu pilot
Dyskusja na ten temat trwa nie od dziś. Ze szczególną siłą toczyła się ona w okresie powstawania amerykańskiego programu lotów załogowych w kosmos.
Piloci na razie nie muszą martwić się o pracę, przynajmniej w perspektywie kilku dekad.
Tatiana Popova/PantherMedia

Piloci na razie nie muszą martwić się o pracę, przynajmniej w perspektywie kilku dekad.

Podobno wśród amerykańskich inżynierów lotnictwa krąży stary dowcip: kto zajmie miejsce w kokpicie samolotów przyszłości? Człowiek i pies. Człowiek po to, żeby karmił psa. A pies po to, żeby gryzł człowieka, jeśli ten będzie próbował czegokolwiek dotknąć. Ten „suchar”, jak się dziś określa dowcipy z brodą, nabrał świeżości po tragicznej katastrofie niemieckiego airbusa, której przyczyną były – najprawdopodobniej – psychiczne problemy drugiego pilota.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną