Zabójcza elektrownia słoneczna

Ekologiczna ruletka
Na pustyni Mojave w Kalifornii, godzinę drogi od jaskini hazardu Las Vegas, ukończono niedawno gigantyczne, i nie mniej ryzykowne niż wizyta w kasynie, przedsięwzięcie.
Zabójcze morze luster termalnej elektrowni słonecznej Ivanpah Solar Plant w Kalifornii.
Jim West/Imagebroker/Corbis

Zabójcze morze luster termalnej elektrowni słonecznej Ivanpah Solar Plant w Kalifornii.

Hałaśliwa elektrownia wiatrowa Shepherds Flat Wind Farm w Oregonie.
Leigh Vogel/Corbis

Hałaśliwa elektrownia wiatrowa Shepherds Flat Wind Farm w Oregonie.

W pozyskiwaniu energii słonecznej liderem są Niemcy. Amerykanie chcą iść ich śladem. Na zdjęciu park solarny w Thungen niedaleko Monachium. Moc 19 megawatów.
Oh Weh/Wikipedia

W pozyskiwaniu energii słonecznej liderem są Niemcy. Amerykanie chcą iść ich śladem. Na zdjęciu park solarny w Thungen niedaleko Monachium. Moc 19 megawatów.

Dzięki kalifornijskiej inwestycji – największej na świecie termalnej elektrowni słonecznej Ivanpah Solar Plant – emisja dwutlenku węgla ma zostać zredukowana o prawie 400 tys. ton rocznie, co jest ekwiwalentem ilości spalin emitowanych przez 70 tys. samochodów. Projekt okrzyknięto cudem inżynierii i przełomem w zmaganiach o pozyskanie czystej energii. Jednak to właśnie obrońcy środowiska zaczęli wysuwać wobec elektrowni najpoważniejsze zarzuty.

Koszt przedsięwzięcia wyniósł ponad 2 mld dol., a stawką w grze jest realizacja ambitnych planów władz stanu Kalifornia, które do 2020 r. zamierzają uzyskiwać 33 proc. energii ze źródeł odnawialnych. Ekologicznym inwestycjom sprzyjają również inicjatywy rządu federalnego i firmowany przez prezydenta Baracka Obamę plan przeciwdziałania zmianom klimatycznym (Climat Action Plan), m.in. dzięki wykorzystaniu alternatywnych źródeł energii.

Odwiedzających elektrownię Ivanpah najbardziej zaskakuje panująca tam kompletna cisza. Przerywa ją jedynie delikatny odgłos silników elektrycznych, które sterowane komputerowo co kilkadziesiąt sekund korygują kąt nachylenia 170 tys. zwierciadeł, dostosowując go do położenia słońca. Zainstalowano je na powierzchni ok. 14 km kw. Odbijane przez lustra skoncentrowane światło słoneczne wytwarza temperaturę ponad 300 st. Celsjusza i podgrzewa wodę w zbiornikach zainstalowanych na trzech wieżach. Produkowana w ten sposób para napędza turbiny, które przy pełnej wydajności 377 megawatów mogą dostarczać prąd do ponad 140 tys. domów. W stanie Kalifornia roczne zużycie prądu wynosi ok. 296 tys. GWh, a energia, która może być generowana w Ivanpah (ok. 1000 GWh), to jedynie 0,34 proc. potrzeb tego stanu. Statystyki wyglądają trochę lepiej, jeśli weźmie się pod uwagę wydajność wszystkich elektrowni słonecznych w Kalifornii, które w sierpniu ubiegłego roku, bijąc rekord, wygenerowały 14 proc. potrzebnej energii.

Co ciekawe, użyta w Ivanpah technologia skoncentrowanej energii słonecznej (concentrated solar power, CSP) nie jest nowa. Już na początku XX w. na Saharze stosowano silniki parowe działające dzięki bezpośredniemu wykorzystaniu ciepła światła słonecznego. Projekt ten został jednak porzucony po wybuchu pierwszej wojny światowej, kiedy na całym świecie do powszechnego użycia weszły silniki na węgiel i ropę. Obecnie inwestycje z użyciem podobnej technologii wracają do łask i mimo wysokich kosztów są realizowane w USA, Hiszpanii, Indiach i Iranie. Ivanpah góruje jednak nad nimi zarówno skalą przedsięwzięcia, jak i natężeniem prowokowanej krytyki.

Makabryczne serpentynki

Wykonawcami i sponsorami elektrowni Ivanpah są firmy Bechtel Corporation, BrightSource Energy, NRG Energy, amerykański Departament Energii oraz Google, który stworzył specjalny ekologiczny projekt REc (Renewble Energy Cheaper than Coal – czyli odnawialna energia tańsza niż węgiel – co na razie nie jest prawdą) i przeznaczył na jej budowę 168 mln dol. Jednak to właśnie informatyczny gigant pierwszy wycofał się z inwestycji ze względu na jej wysoki koszt i plany zaangażowania w inne projekty oparte, jak się okazało, na tańszej technologii fotowoltaicznej i bezpośrednim przetwarzaniu światła słonecznego na prąd.

Gdy jednak w Ivanpah uruchomiono większość heliostatów, pojawił się inny problem – serpentynek. W ten dość makabryczny sposób nazwano ptaki, dla których spotkanie ze skoncentrowanymi nad elektrownią promieniami słonecznymi kończy się śmiercią i spiralnym upadkiem w pióropuszu dymu. Okazało się, że elektrownia działa jak superpułapka – zwabia blaskiem owady, na które poluje ptactwo. W opinii ekspertów Organizacji na rzecz Ochrony Zagrożonych Gatunków (Center for Biological Diversity) w Ivanpah może ginąć nawet do 28 tys. ptaków rocznie. Szacunki te spowodowały, że inwestycję wzięto pod lupę i dopatrzono się innych groźnych skutków dla środowiska.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną