ONZ zapowiada całkowite zwalczenie AIDS do 2030 r.

HIV nas nie opuści
Być może za 15 lat w Ugandzie, Kenii i Lesotho rzeczywiście będzie można ogłosić koniec epidemii, ale w Polsce liczba nowych zakażeń będzie nadal rosła lawinowo.
MATT MEADOWS/SCIENCE PHOTO LIBRARY/EAST NEWS

Nigdy nie jest dobrze, kiedy politycy – nawet tylko ci, którzy zajmują się polityką zdrowotną – wpadają w zachwyt nad samymi sobą. Dlatego z tym większym sceptycyzmem podchodzę do słów Sekretarza Generalnego ONZ Ban Ki Muna, bynajmniej nie speca od zdrowia, który właśnie zapowiedział ostateczne rozprawienie się z wirusem HIV i obiecał w ciągu najbliższych 15 lat „zakończenie epidemii AIDS”.

Wielu już było proroków, którzy przez swoje różowe okulary widzieli bliski schyłek tej czy innej epidemii, a później wszyscy bardzo się dziwili, że zagrożenie wcale nie minęło. Największym problemem AIDS nie jest dziś to, że młodzi ludzie - jak było to 30 lat temu – umierają w ciągu kilku miesięcy. Ani brak leków dla małych dzieci, które zakażały się od chorych matek (również pozbawionych leczenia).

Jeśli porównać efekty kuracji z lat 90. do tych, które nawet w krajach rozwijających się są dostępne obecnie, za nieporównywalnie niższe ceny – to rzeczywiście można w każdym raporcie na temat sytuacji pacjentów stawiać same piątki z plusem. I zakładać, że kiedy wszystkim wymagającym leczenia podamy te niedrogie i w miarę skuteczne pigułki – problem sam się rozwiąże, bo zagrożenie przeniesieniem wirusa na innych spadnie praktycznie do zera.

Ale Sekretarz Generalny ONZ zapomniał w swoim optymistycznym raporcie o takim kraju jak Polska i nie przeczytał najnowszego sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli w tym środkowoeuropejskim państwie na temat HIV i AIDS. Wnioski są jaskrawo odmienne.

Dlatego Panie Sekretarzu, pańska organizacja wraz z prywatnymi fundacjami wyłożyła w tym roku 22 mld dolarów na pomoc dla krajów Afryki i Azji, by mogły skutecznie walczyć z epidemią. I odkąd wasze pieniądze nie są trwonione przez lokalnych skorumpowanych polityków, widać sukcesy. Być może za 15 lat w Ugandzie, Kenii i Lesotho rzeczywiście będzie można odtrąbić koniec epidemii, ale wtedy zapraszam Pana do Polski, bo w tym kraju liczba nowych zakażeń będzie nadal rosła lawinowo.

Cóż mianowicie czytamy w raporcie NIK? Że mimo coraz większych pieniędzy przeznaczanych na walkę z wirusem, osób „z plusem” przybywa co rok o kilkanaście procent. Wszystkie nakłady pochłania leczenie, natomiast coś takiego jak profilaktyka praktycznie nie istnieje. Liczba realizowanych projektów, które mają na celu uświadomienie, jak uchronić się przed zakażeniem, spadła z 75 do 15, a liczba ich odbiorców ze 184 tys. do 24 tys. osób.

Pan Sekretarz Generalny śmieje się, że w 38 mln kraju 0,06 proc. obywateli ma dostęp do kampanii profilaktycznych? Tak, chrześcijańska miłość, jaką karmią młodzież katecheci i polityczna zapiekłość, z jaką w programach telewizyjno-radiowych prezentują się rządzący – nie pozostawiają już miejsca w szkołach ani w czasie „najlepszej oglądalności” na edukację bezpiecznych zachowań seksualnych.

Krajowy Program Zapobiegania Zakażeniom HIV jest w wielu miejscach spisem pobożnych życzeń. Ale nie z winy Krajowego Centrum ds. AIDS, które finansowane jest przez Ministerstwo Zdrowia i przydzielone pieniądze w pierwszym rzędzie przeznacza na bezpłatne leczenie chorych. Tych przybywa, więc na profilaktykę starcza coraz mniej. Potrzebna zmiana klimatu, aby odczarować edukację o HIV/AIDS, choć obawiam się, że nowy Prezydent RP o taki nowy klimat wcale nie zadba.

A co zrobi po wyborach nowy rząd, który powinien wziąć sobie do serca raport ONZ i porównać obecną sytuację w Polsce z tą w Afryce czy w Azji? Tam, po latach kompletnego zastoju i braku funduszy, dzieci w szkołach wiedzą już do czego służą prezerwatywy i jak można wystrzegać się niebezpiecznych zachowań seksualnych. Mają nawet dostęp do leków, które stosowane są w profilaktyce zakażeń.

U nas o tych preparatach nawet się nie mówi, bo – tak jak nie mówi się o wychowaniu seksualnym – po co prowokować? Wystarczy więc zajrzeć na portale społecznościowe i randkowe, by dowiedzieć się, co młodzieży chodzi po głowie i jak coraz bardziej lekceważy HIV i AIDS. Wolne żarty, jeśli w takiej atmosferze za 15 lat rozstaniemy się z wirusem na zawsze.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną