Pofilozofuj z Jarkiem Makowskim. Lekcja trzecia: Obcy

Lekcja trzecia: Obcy
Uchodźca to dziś figura obcego. Tego, kto zagraża naszej swojskości, budząc rozmaite – najczęściej wyimaginowane – obawy.
.
KŻ/Polityka

.

.
KŻ/Polityka

.

To jedna z najlepszych rzeczy, jaka może się dzisiaj przytrafić polskiej edukacji: filozofia wraca do szkół. Cieszy to tym bardziej, że trudno zliczyć, ile to razy w ostatnim czasie zapraszano nas na pogrzeb filozofii. Jeśli więc jesteś człowiekiem młodym, nie chcesz myśleć sztampowo i powtarzać utartych opinii, ale chcesz rozumieć świat w jego całej złożoności – musisz to zrobić. Podejmijmy razem tę intrygującą przygodę, jaka wiąże się z poznawaniem filozofii.

LEKCJA TRZECIA: OBCY

1.

Lubimy swojskość. Bo ją znamy. Rozumiemy. Dlatego czerpiemy rozkosz z  przebywania wśród ludzi, którzy myślą, czują i mówią tak, jak my myślimy, rozumiemy, mówimy. Okazujemy solidarność z tym, którzy – podobnie jak my – zanoszą modły do tego samego Boga.

Swojskość więc to porządek – dobrze skrojony ład, w którym potrafimy się poruszać bez wielkich katastrof. To bezpieczeństwo. Tak bardzo cenna wartość w czasach, w których wszystko staje się płynne, niepewne, ryzykowne. Nie dziwi więc, że robimy wszystko, by poczucie swojskości i bezpieczeństwa trwało. By, broń Boże, nikt i nic naszego ładu nie zakłócił. Nie zmącił.

Kto jednak zagraża naszej swojskości? Ano ten, kto mówi w innym języku, kto ma inny kolor skór, kto modli się do innego Boga, kto praktykuje inne zwyczaje. Krótko: OBCY. Kim jest, w oczach swojaków, ten obcy? To przede wszystkim ktoś, kto narusza zastany porządek. Kto burzy poczucie bezpieczeństwa, kto wyzwala wstręt i oburzenie, kto wprowadza chaos i dysharmonię. Dlatego budzi lęk i strach.

2.

Tę swoistą grę między swojskością a obcością wydobywa na powierzchnię pojawienie się w naszym krajobrazie społeczno-politycznym uchodźców. Bo uchodźca to dziś figura obcego. Tego, kto zagraża naszej swojskości, budząc rozmaite – najczęściej wyimaginowane – obawy.

Bo przesadny lęk budzi nie tyle uchodźca realny, ten z krwi i kości, któremu możemy spojrzeć w oczy, ile przede wszystkim ten uchodźca wyobrażony. Kim jest uchodźca wyobrażony, zbudowany z podsycanych przez prawicę lęków, w naszym publicznym dyskursie? To przede wszystkim terrorysta, barbarzyńca, najeźdźca, gwałciciel. Ktoś, kto przychodzi, by naruszyć nasz ład, kto zagraża porządkowi, by zniszczyć nasze poczucie bezpieczeństwa.

Wobec takiego obcego, sklejonego z naszych lęków, mamy tylko jedno uczucie. Jest to uczucie nienawiści. Czym jest nienawiść? Kiedy przed laty zapytałem o to w rozmowie prof. Barbarę Skargę, zwróciła mi uwagę, by przyjrzeć się najpierw samemu słowu: „nienawidzę”. Otóż „nienawidzę” znaczy: nie chcę widzieć, nie-na-widzę. A więc coś odrzucam, czegoś nie mogę znieść. Mówimy: „nie chcę tego widzieć”. To jest nie tylko brak akceptacji, to dużo więcej, to chęć unicestwienia, zniszczenia.

Ale można powiedzieć: „nienawidzę zła”. I rzeczywiście: w takich słowach jest coś pozytywnego, jakaś afirmacja dla pewnych wartości i jednocześnie sprzeciw. Nie zmienia to faktu, że nienawiść, jak mówi prof. Skarga, ma w sobie coś gwałtownego i przerażającego, co czyni ją czymś strasznym.

Zresztą popatrzmy, mówi dalej Skarga, z jakimi pojęciami wiąże się słowo „nienawiść”: „nienawiść zżera, czasem wybucha z nieposkromioną siłą, z pianą na ustach, ale bywa też skryta, bywa bezsilna, sączy się jak jad. Nienawiść truje, zieje się nienawiścią niby ogniem i ten ogień spala. Nienawiść niszczy, bywa też ślepa, bezlitosna, okrutna…”.

Nienawiść wybucha. Zwłaszcza wobec obcego, gdy – jako się rzekło – narusza on nasz porządek. Nasze poczucie bezpieczeństwa. Dlatego kluczowe pytanie brzmi: jak, szczególnie w chwili zagrożenia, mogą zareagować swojacy – ci, którzy są większością? Otóż szukają oni źródła swojego nieszczęścia, swojej niedoli, swojego poczucia krzywdy, by zadośćuczynić swoim krzywdom. Jeśli jednak ta niedola będzie się pogłębiała, zbudzi uśpione przesądy. I przemoc, która szuka – jak pisze francuski antropolog René Girard – „kozła ofiarnego”.

Mechanizm rządzący logiką „kozła ofiarnego” polega na tym, że wspólnota w momencie kryzysu, dezintegracji czy zagrożenia, by powrócić do stanu utraconej równowagi, szuka sobie ofiary. W naszym kontekście ofiarą mogą stać się uchodźcy. To oni staną się obiektem zbiorowej agresji „prawdziwych Polaków”, „prawdziwych Węgrów”, „prawdziwych Niemców”. Obcy-uchodźca, który wprowadza nieporządek, musi zostać unicestwiony, by znów zapanowały ład i bezpieczeństwo.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną