Rak jajnika dotyka coraz więcej kobiet. Jak z nim walczyć?

Rak widmo
Wiele nowotworów trudno wykryć na wczesnym etapie rozwoju. Rak jajnika jest pod tym względem wyjątkowo przebiegłym wrogiem.
Pierwszym symptomem choroby bywa nieraz powiększenie brzucha, co trudno uznać za objaw charakterystyczny.
Science Photo Library/EAST NEWS

Pierwszym symptomem choroby bywa nieraz powiększenie brzucha, co trudno uznać za objaw charakterystyczny.

Schemat żeńskiego układu płciowego
Wikipedia

Schemat żeńskiego układu płciowego

Valeria Boltneva/StockSnap.io

Tekst ukazał się w POLITYCE w październiku 2015 roku.

Nikt nam o niczym nie mówił, nikt nas przed niczym nie przestrzegał – tak początek choroby nowotworowej swojej żony, znanej piosenkarki Kory, wspomina Kamil Sipowicz. Wtóruje mu córka Małgorzaty Braunek, aktorki zmarłej w ubiegłym roku na raka jajnika: – Nie miała wykonanych badań genetycznych, bo nas o nich nie poinformowano. Ja zresztą też o nich nie słyszałam. Lekarze nie zatroszczyli się, by włączyć mnie w proces leczenia mamy, nie mówiąc o profilaktyce, którą powinnam być objęta.

Nie ma skutecznych metod wczesnego rozpoznawania raka jajnika, ale dzięki poznaniu dziedzicznych uwarunkowań tego nowotworu należy proponować kobietom, u których w rodzinie choroba się już pojawiła, testy w kierunku wykrycia mutacji w genach BRCA1 i BRCA2. Upowszechnione wiele lat temu badania genetyczne, mające wykluczyć bądź potwierdzić zwiększone prawdopodobieństwo choroby nowotworowej, większość kojarzy z problemem raka piersi. Jednak mutacje w BRCA1 i BRCA2 odpowiadają również za występowanie raka jajnika. – Postać rodzinna tego nowotworu stanowi w Polsce 1524 proc. przypadków, w tym blisko 18 proc. związanych jest właśnie z nieprawidłowościami w wymienionych genach – mówi dr hab. Radosław Mądry, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Klinicznej. Tymczasem – jak zauważa prof. Maria M. Sąsiadek, krajowa konsultant w dziedzinie genetyki – raptem co dziesiąta pacjentka z rozpoznanym rakiem jajnika ma wykonany taki test, na podstawie którego można wnioskować, czy z ryzykiem tej samej choroby żyją inne kobiety w jej rodzinie.

Niedociągnięć jest więcej. W Polsce rutynowo badanych jest 3–5 mutacji genu BRCA1 i 2–4 mutacje genu BRCA2, zidentyfikowanych jako niosące zagrożenie. – Ich liczba powinna się jednak zwiększyć do 10 mutacji w genie BRCA1 i 67 w BRCA2 – uważa prof. Sąsiadek. Nie wszystkie pacjentki otrzymują też wraz z wynikiem kompetentną poradę genetyczną, ponieważ przy braku współpracy z lekarzami – na którą skarżą się rodziny – część kobiet na własną rękę szuka poradni genetycznych i wykonuje badania komercyjnie. W prywatnych firmach na kontakt z wykwalifikowanym genetykiem często nie można liczyć (wynik przychodzi do domu korespondencyjnie lub internetowo).

O wyjętym spod prawa rynku badań genetycznych i próbach jego naprawy pisaliśmy wielokrotnie (ostatnio w artykule „Specjaliści od łamigłówek”, POLITYKA 30). Przy raku jajnika widać problem szczególnie ostro. W marcowym wydaniu dodatku zdrowotnego „Gazety Wyborczej” można było przeczytać, jak w dwóch ośrodkach genetycznych zbadano 250 kobiet i w jednym mutacje w genach BRCA stwierdzono u 16 proc. pacjentek, a w drugim u żadnej. Dane dotarły do Ministerstwa Zdrowia, ale nikt się nie zainteresował, z czego wyniknęły tak olbrzymie różnice.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną