Nauka

Lekcja szósta: Pragnienie

Pofilozofuj z Jarkiem Makowskim. Lekcja szósta: Pragnienie

KŻ / Polityka
Pragnienie jest radykalnym otwarciem. Na to, co inne, obce, nieskończone. Pragnienie nigdy nie może zostać zaspokojone.
KŻ/Polityka

To jedna z najlepszych rzeczy, jaka może się dzisiaj przytrafić polskiej edukacji: filozofia wraca do szkół. Cieszy to tym bardziej, że trudno zliczyć, ile to razy w ostatnim czasie zapraszano nas na pogrzeb filozofii. Jeśli więc jesteś człowiekiem młodym, nie chcesz myśleć sztampowo i powtarzać utartych opinii, ale chcesz rozumieć świat w jego całej złożoności – musisz to zrobić. Podejmijmy razem tę intrygującą przygodę, jaka wiąże się z poznawaniem filozofii.

LEKCJA SZÓSTA: PRAGNIENIE

1.

Dziś rzecz będzie o pragnieniu. Bo pragnienie nie ma obecnie dobrej prasy. Trzeba go bronić przed banalizacją. A polega ona na tym, że kiedy mówimy „pragnienie”, od razu przed oczyma mamy rozmaite reklamy.

I tak przedmiotem pragnienia czyni się gadżety czy napoje. Pod warunkiem oczywiście, że są nowe. Że mają „odlotową” recepturę. Niespotykany design. To wtedy, przekonują nas spece od marketingu, uruchamia się w nas ta niespotykana siła, którą zwiemy pragnieniem, a nad którą nie jesteśmy w stanie panować. Czy jednak nie jest to zbyt proste? Czy rzeczywiście gdy mówię „pragnę”, to rozmyślam o nowym smartfonie?

2.

Pojęciem, które niejako sąsiaduje ze słowem pragnienie, jest tęsknota. Na czym polega różnica między pragnieniem a tęsknotą? Albo – zacznijmy od tego – co je łączy? I pragnienie, i tęsknota rozpoczynają swoją podróż w teraźniejszości: tu i teraz. Ale i jedno, i drugie nie czuje się tu zbyt dobrze. Przeciw tu i teraz protestują. O ile jednak tęsknota rusza w przeszłość, do miejsc, zdarzeń, które już się zadziały, które są dobrze znane, o tyle pragnienie kieruje się w przyszłość, do miejsc, zdarzeń, które się jeszcze nie wydarzyły i które nie są jeszcze znane. W tym sensie i tęsknotę, i pragnienie łączy przekonanie, jakby powiedział ks. Józef Tischner, że to, co prawdziwe, jest nieobecne.

Pamiętacie, jak w poprzedniej lekcji o podróży przywoływałem postać dwóch wielkich wędrowców: Odysa i Abrahama? Teraz już lepiej widzimy, na czym polega różnica między tymi podróżnikami. Pierwszym rządzi tęsknota, dlatego jego głównym celem jest podróż do ukochanej Itaki. Drugim kieruje pragnienie, dlatego wyrusza w podróż, choć nie wie, jak ona się skończy, czy ostatecznie dotrze do Ziemi Obiecanej.

Żeby jednak rzecz jeszcze bardziej skomplikować, zaprośmy do tego towarzystwa trzeciego bohatera, który – gdy mówimy o pragnieniu – nie może zostać pominięty. Chodzi oczywiście o pożądanie. Czym jest pożądanie? Albo znów zacznijmy od tego, co je łączy: zarówno dla pożądania, jak i pragnienia punktem wspólnym jest jakiś brak. Pożąda i pragnie się czegoś, czego nie ma. Nieobecność tu doskwiera. Ale ten brak może być różny: może brakować jedzenia, więc człowiek chce się najeść, może brakować picia, więc człowiek chce pić. Może brakować czułości, więc człowiek chce się przytulić.

Pożądanie jednak nie znosi oczekiwania. Żądza, jak wiemy, jest gwałtowna. Żądza musi być zaspokojona szybko. Pożądanie więc tym się różni od pragnienia, że ma swój konkretny obiekt, którego pożąda. I chce go mieć natychmiast. Obiekt, który nęci, który kusi, który fascynuje. Pożądanie więc nie zaśnie, nie zazna spokoju dopóty, dopóki nie zdobędzie swojego obiektu pożądania. Dopóki go nie posiądzie. Czy jednak moment, gdy posiądzie obiekt swego pożądania, żądza wygasa tak, jak gaśnie ognisko, do którego nie dorzucamy drewna?

Jeśli figurą pożądliwości jest Don Juan, to widać jasno, że pożądanie trudno nasycić. Jak wiemy, Don Juan nim zdążył skończyć, chciał zaczynać od nowa. Pożądanie więc to ma do siebie, że wciąż chce zaczynać od nowa. Dobrze ten mechanizm znają przywołani już spece do reklamy, łudząc nas tym, że tylko nowy napój, nowy gadżet, ba, nowy partner przybliży nas do upragnionego szczęścia. Do nasycenia, które położy kres tej sile, jaką jest pożądliwość.

Kiedy kilka lat temu rozmawiałem na ten temat z Michałem P. Markowskim, nie krył, że – może na szczęście – z żądzami lepiej nie walczyć. Krakowski literaturoznawca przywołał Pascala, który mówił, że pożądliwość ma trzy warianty. Jest to żądza ciała, żądza wiedzy, żądza panowania. Brzmi groźnie? A zatem posłuchajcie Markowskiego: „Cóż, nie mam w sobie wiary Pascala i nie ukrywam, że czasem bliskość tych trzech rzek sprawia mi dużą przyjemność. Gdybym jednak miał się tylko w ich nurtach pławić, utonąłbym w smutku”. Powiem więc tak: może nie ma co na siłę z pożądaniem walczyć. Im bowiem bardziej walczysz, im większe armaty na tę wojnę wystawiasz, tym boleśniej upadasz, tym dotkliwsza jest porażka.

I ostatnia sprawa, która dotyczy pożądania, może najbardziej dojmująca. Mówi się: „człowiek pożąda władzy”. To także, co warto podkreślić, ostatnia żądza z Pascalowskiej triady. Żądza władzy jest o tyle niebezpieczna, że dotyczy drugiego: pożądamy władzy, bo chcemy panować nad drugim. Chcemy go mieć we władaniu, do dyspozycji. Pod ręką. Jak wiemy, władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Gdyby wyzbyć się żądzy władzy, świat byłby zdecydowanie lepszy.

3.

Po tym swoistym okrążeniu – poprzez tęsknotę i pożądanie – wracamy do naszego głównego bohatera: pragnienia. Wiemy już, że pragnienie nie jest ani tęsknotą, ani pożądaniem. Czym zatem jest pragnienie?

Po pierwsze, pragnienie jest radykalnym otwarciem. Na co? Na to, co inne, obce, nieskończone. Po drugie, pragnienie nigdy nie może zostać nasycone czy też zaspokojone. Ono wciąż drąży, uwiera, nie pozwala na spokojny sen. W tym sensie jest jak biblijny krzew, który płonie, ale nigdy nie zamienia się w popiół. Po trzecie wreszcie, pragnienie mówi nam, że nie istnieje tylko tu i teraz, ale również gdzie indziej. Owo „gdzie indziej”, ku „innemu” – tłumaczy i wyjaśnia powstanie i utrzymywanie się pragnienia.

Jednym z największych filozofów pragnienia był wspominany już we wcześniejszych lekcjach Emmanuel Levinas. Pozwólcie, że zaproszę go raz jeszcze, przywołując jego słowa z dzieła „Całość i Nieskończoność”: „Pragnienie metafizyczne nie szuka powrotu, bo jest pragnieniem krainy, w której wcale się nie urodziliśmy. Kraju całkowicie obcego, który nie był naszą ojczyzną i do którego nigdy nie zawędrujemy”.

Pragnienie zatem to przeczucie, choć żyjemy tu i teraz, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. Jest kładką, po której – jeśli będziemy mieli dość odwagi – spróbujemy dojść do prawdziwego życia. Życia, które zawsze jest gdzie indziej.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak leśnicy sami sprywatyzowali Lasy Państwowe

Prywatyzacją lasów politycy straszą nas regularnie. Zawsze wtedy, gdy partykularne interesy leśnego lobby i jego politycznych protektorów wydają się zagrożone. Samym jednak lasom przekazanie w prywatne ręce nigdy nie groziło. PiS wykreowało wroga, żeby nas przed nim bronić.

Joanna Solska
01.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną