Co roku miliony wędrownych ptaków ginie z rąk myśliwych i kłusowników

Podniebne piekło
Co roku w basenie Morza Śródziemnego zabijane są miliony ptaków. Dla skrzydlatych wędrowców, lęgnących się m.in. w Polsce, nie ma znaczenia, czy giną z rąk kłusownika czy w majestacie prawa.
Typowa ambona myśliwska na Malcie.
Nick Hannes/Reporters/Forum

Typowa ambona myśliwska na Malcie.

Postrzelony trzmielojad poddany eutanazji.
Luke Massey/Rex Features/EAST NEWS

Postrzelony trzmielojad poddany eutanazji.

Graffiti na kryjówce łowcy.
Kieran Dodds/Panos Pictures/CZARNY KOT

Graffiti na kryjówce łowcy.

Dudek – ofiara maltańskich kłusowników.
Kieran Dodds/Panos Pictures/CZARNY KOT

Dudek – ofiara maltańskich kłusowników.

Kukułka – ofiara maltańskich kłusowników.
Kieran Dodds/Panos Pictures/CZARNY KOT

Kukułka – ofiara maltańskich kłusowników.

Pustułka – ofiara maltańskich kłusowników.
Kieran Dodds/Panos Pictures/CZARNY KOT

Pustułka – ofiara maltańskich kłusowników.

audio

AudioPolityka Jędrzej Winiecki - Podniebne piekło

[Tekst został opublikowany w tygodniku POLITYKA 27 października 2015 roku]

Jeśli jesteś ptakiem wędrownym i w rytm pór roku zmieniasz miejsca pobytu, nie masz wyjścia. Gdy przyjdzie właściwa pora, określona wysokością położenia słońca i długością dnia, po prostu polecisz, hormony zadziałają automatycznie, z nimi nie wygrasz. Trasę masz wgraną w genach albo pokazali ci ją wcześniej starsi z twojego gatunku. Będziesz lecieć szlakiem, który od dawna się nie zmienił. Możliwe, że latacie tak samo od wieków, nawet od ostatniego zlodowacenia. Za każdym razem te same widoki i te same miejsca odpoczynku. A jeśli kręcisz się między Europą i Afryką lub Bliskim Wschodem, każdy twój jesienny i wiosenny przelot będzie fetowany przez liczne komitety powitalne.

W zmęczeniu i ferworze wędrówki możesz nie zdążyć się zorientować, że strzały to wcale nie są korki od szampana, prosecco, lambrusco czy cavy. Miejscowi świetnie znają twoje konserwatywne zwyczaje, są sprytniejsi od ciebie. Wiedzą, którędy podróżujesz i gdzie się zatrzymasz. Tam czekają. Zależy im głównie na twojej śmierci, choć czasem będą cię chcieli schwytać. Ilu się uda?

Mordercy ptaków

W krajach śródziemnomorskich myśliwi zabijają podobno 500 mln ptaków wędrownych rocznie. Czy to dużo? Polskie populacje trzech najliczniejszych gatunków – skowronka, wróbla i zięby – liczą w sumie około 20 mln osobników. Choć o tym pół miliardzie pierzastych trucheł, zestrzelonych legalnie, czyli zgodnie z obowiązującym prawem i sztuką polowań, wspominają organizacje ochrony przyrody i dokumenty Komisji Europejskiej traktujące o odpowiedzialnej gospodarce łowieckiej, suma ta wygląda na wątpliwą, chyba dawno niezweryfikowaną, być może wziętą z księżyca. Pół miliarda to liczba ogromna. Tyle żywych ptaków co sezon wędrówkowy przelatuje przez Izrael, po jednej z najtłoczniejszych ptasich autostrad na świecie, która łączy szmat północnej Europy i Azji z Afryką.

Dopiero co europejskie, północnoafrykańskie i bliskowschodnie organizacje chroniące ptaki, skupione pod szyldem ligi BirdLife, oceniły skalę śródziemnomorskiego kłusownictwa. Szacują, że co roku 25 mln ptaków pozbawianych jest życia albo przez kłusowników, albo w pogrążonych w wojnach domowych krajach upadłych, Syrii i Libii. Przy czym znów nikt nie zna dokładnych rozmiarów procederu, bo kłusownictwo jest zajęciem, którym niewielu się chwali, a w krajach ogarniętych wojną ochrona przyrody schodzi na najdalszy plan. Niemniej najostrożniejsze szacunki mówią o 13 mln ptaków, które padły ofiarą kłusowników, najdalej idące o 37 mln. 25 mln wypada pośrodku.

Oczywiście ptakom nie robi żadnej różnicy, czy giną z ręki licencjonowanego, legalnie polującego myśliwego, czy przestępcy. Na tę sprawę ludzie mają nieco inne zapatrywania. Myśliwi są przekonani, że legalne zabijanie nie doprowadza do znikania całych populacji, tzn. że jak co roku będą mordowali odrobinkę i pozwolą, by ptaki wróciły na lęgowiska i doczekały młodych, to starczy na przyszłe sezony polowań. Natomiast kłusownicy strzelają do wszystkiego, co lata. I o ile są gatunki, które jakoś przetrwają coroczną eksterminację kilku milionów – do nich z reguły mierzą myśliwi – to dla niektórych populacji wyeliminowanie już pojedynczych osobników oznacza balansowanie na granicy zagłady.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj