Nauka

Ada pierwsza programistka

Co łączy córkę lorda Byrona i komputer

Ada Lovelace Ada Lovelace materiały prasowe
Komputer to jedno z najważniejszych osiągnięć XX w. Współczesna informatyka narodziła się jednak sto lat wcześniej, a ślady prowadzą do córki lorda Byrona Ady Lovelace.
Portret Ady Lovelace, malowała Margaret Sarah Carpenter, 1836 r.Wikipedia Portret Ady Lovelace, malowała Margaret Sarah Carpenter, 1836 r.

Początek XIX w. oznaczał koniec wojen o dominację w Europie i na świecie, jednocześnie też był okresem przyspieszenia rewolucji przemysłowej. Wielka Brytania triumfowała jako hegemon kontrolujący imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce. W 1837 r. władzę nad nim na 63 lata objęła królowa Wiktoria, stając się symbolem epoki nowoczesności opartej na węglu, stali i energii pary. Spektakularnym wyrazem ambicji wiktoriańskiej cywilizacji stał się Kryształowy Pałac zaprojektowany przez Josepha Paxtona i wzniesiony w londyńskim Hyde Parku, by pomieścić Wielką Wystawę 1851 r.

Rosnąca złożoność konstrukcji mechanicznych i opracowywanych technologii wymagała coraz lepszych materiałów i coraz lepszych narzędzi wspomagających. Szybko okazało się, że wąskim gardłem jest matematyka, a dokładniej ograniczenia w szybkości i dokładności obliczeń. Nawigatorzy podbijających świat okrętów, celowniczy artylerii, inżynierowie projektujący nowe mosty i aktuariusze kalkulujący ryzyko ubezpieczeniowe potrzebowali tablic matematycznych o coraz większej dokładności. Te jednak, przygotowywane ręcznie, często miały ukryte wewnątrz pułapki, które, jak pisał brytyjski uczony John Herschel, czyhały niczym podwodne rafy na przepływające statki. Niegroźnym, choć barwnym przykładem konsekwencji matematycznych pomyłek jest los Williama Shanksa, rachmistrza amatora, który poświęcił życie obliczaniu wartości liczby pi. Dotarł do 707. miejsca po przecinku i zmarł szczęśliwie, nie wiedząc, że po 527. miejscu popełnił błąd, co oznacza, że cały dalszy rachunek nie ma już sensu. Pomyłkę wykryto dopiero w 1944 r.

Wizyta lady Byron

Rozwiązaniem problemu miały być maszyny liczące – arytmometry, ich projektowaniem zajmowali się już Blaise Pascal i Gotfried Wilhelm Leibniz. Maszyna Leibniza potrafiła nie tylko dodawać, ale także mnożyła, dzieliła i wyciągała pierwiastek kwadratowy. Przynajmniej w teorii, bo oryginalny produkt wielkiego matematyka nie udowodnił swej pełnej sprawności. A poza tym arytmometry były jedynie nieco szybszymi liczydłami. Inny pomysł godny nowej epoki miał Charles Babbage, matematyk, konstruktor i wynalazca. Postanowił skonstruować automatyczną maszynę obliczeniową napędzaną, jakżeby inaczej, siłą pary. Pierwszym jego dziełem miała być maszyna różnicowa, automatycznie tworząca tablice matematyczne, stalowe monstrum składające się z ponad 20 tys. części i ważące kilkanaście ton.

Babbage rozpoczął pracę w 1822 r., korzystając z rządowego grantu w wysokości 1500 funtów, co na dzisiejsze pieniądze warte byłoby jakieś 5 mln. Dekadę później uzyskał już znacznie większe wsparcie, bo aż 17,5 tys. funtów, czyli ekwiwalent 60 mln funtów dziś.

Charles Babbage nigdy nie skończył maszyny różnicowej – przemysł precyzyjny nie był jeszcze na tyle rozwinięty, by zapewnić konstruktorowi odpowiednią liczbę odpowiedniej jakości ruchomych podzespołów. W 1833 r. istniał już jednak działający częściowo fragment urządzenia – wtedy też Babbage’a odwiedziły dwie kobiety: Lady Byron i jej 18-letnia córka Ada. Ada była owocem związku Anny Izabeli (Annabelli) Milbanke i legendarnego romantycznego poety George’a Byrona. Małżeństwo Milbanke z ekscentrycznym artystą zdradzającym żonę zarówno z mężczyznami, jak i kobietami, a na dodatek potrafiącym roztrwonić dowolną sumę pieniędzy, nie miało szansy na trwałość. Związek zawarty w 1814 r. zakończył się w połowie stycznia 1816 r., kiedy Annabella Milbanke, czyli już lady Byron, uciekła od męża z liczącą ledwo miesiąc córeczką Adą. Dziecko nigdy nie zobaczyło ojca, choć on sam do końca swego życia interesował się losami córki, dopytując o nią w listach do Annabelli. Niewątpliwie troskę tę wyrażała serdeczna rada, by córka nie wchodziła, jak ojciec, na zgubną ścieżkę poezji.

Porada została wysłuchana, ostra i wymagająca matka zadbała o wszechstronne wykształcenie córki, zwracając uwagę na matematykę, do której dziewczynka czuła szczególne inklinacje. W ramach programu edukacyjnego nie mogło zabraknąć wizyty u Charlesa Babbage’a, wielkiej atrakcji towarzyskiej Londynu. Kronikarze odnotowują, że Ada zareagowała inaczej niż większość gości oglądających z otwartymi oczami mechanicznego potwora zdolnego do wykonywania złożonych operacji matematycznych. O ile dla nich był to jeden z cudów nowoczesnej techniki, 18-letnia Ada od razu zrozumiała istotę pomysłu Babbage’a i zasadę jego działania.

Niewinna wizyta zapoczątkowała wieloletnią znajomość Ady i Charlesa, z punktem kulminacyjnym w 1843 r. Babbage porzucił już pracę nad maszyną różnicową, by podjąć się skonstruowania bardziej wszechstronnej, ale też i bardziej złożonej, maszyny analitycznej. W istocie miał to już być komputer, tyle że mechaniczny, podobnie jednak jak późniejsze elektroniczne maszyny zasilać go miał wprowadzony z zewnątrz program. Inspiracji do takiego rozwiązania dostarczyła konstrukcja maszyny żakardowej. Automatyczne krosno zaprojektowane przez Josepha Marie Jacquarda było zdolne do tkania niemal dowolnych wzorów tkanin zgodnie z instrukcją dostarczoną za pośrednictwem kart perforowanych.

Niedoceniona wizjonerka

Podobne karty miały być nośnikiem instrukcji dla nowej maszyny analitycznej. W październiku 1842 r. w szwajcarskim periodyku naukowym „Bibliothèque Universelle de Genève” ukazał się artykuł włoskiego matematyka Luigiego Federico Menabrei wyjaśniający matematyczne podstawy urządzenia Babbage’a. Brytyjski konstruktor bardzo liczył na to opracowanie w nadziei, że dostarczy mu ono argumentów w staraniach o rządowy grant potrzebny do prowadzenia kosztownych prac. Niestety, sytuacja w Wielkiej Brytanii była zbyt napięta, strajki głodowe targały krajem, zapowiadając możliwość rewolucji. Nie był to najlepszy czas na wspieranie nauki.

To był jednak najlepszy okres dla Ady, w tym czasie już od wielu lat zamężnej i matki trojga dzieci. Postanowiła przełożyć artykuł Menabrei, opatrując go własnymi komentarzami. W rezultacie w 1843 r. światło dzienne ujrzało opracowanie znacznie dłuższe niż oryginał.

Dzieło Ady Lovelace obok przetłumaczonej treści zawiera skończony de facto program komputerowy, a także teorię maszyn obliczeniowych. Matematyczka wykazała, że programowalna maszyna analityczna może pełnić funkcję maszyny uniwersalnej, zdolnej nie tylko do prowadzenia obliczeń, lecz także do przetwarzania symboli. W komentarzach Ady można także przeczytać pierwsze uwagi dotyczące sztucznej inteligencji – matematyczka odrzuca taką możliwość, wskazując, że maszyna, jakkolwiek wszechstronna, nigdy nie będzie kreatywna.

Maszyna analityczna nigdy nie została skonstruowana, Charles Babbage nie chciał także kontynuować prac wedle propozycji, jaką otrzymał 15 sierpnia 1843 r. od Ady Lovelace. Córka lorda Byrona proponowała pomoc w „zarządzaniu projektem” – osobisty charakter Babbage’a był ważną przeszkodą w pozyskiwaniu sojuszników dla złożonego i kosztownego przedsięwzięcia. Konstruktor odrzucił propozycję tak daleko idącej współpracy, zresztą, najprawdopodobniej też nie zrozumiał do końca teoretycznych rozważań Ady dotyczących rzeczywistej istoty jego projektu.

Ada Lovelace zmarła w wieku 36 lat na nowotwór. Przeszła do historii jako pierwsza programistka i twórczyni podwalin pod współczesną informatykę. Jej prace znał Alan Turing, genialny brytyjski matematyk, który opracował matematyczną teorię maszyny uniwersalnej i nie zgadzał się z tezą, że komputery nie będą mogły samodzielnie myśleć. Uznanie dla osiągnięć Ady Lovelace nie przyszło łatwo, działała w epoce, kiedy poważnymi rzeczami zajmowali się mężczyźni, od kobiet nie oczekiwano epokowych osiągnięć. Dlatego też oryginalność pomysłów Ady Lovelace od początku była kwestionowana, jako właściwego autora najważniejszych fragmentów wskazywano Babbage’a, Adzie zostawiając rolę tłumaczki i inteligentnej redaktorki.

Historię Ady Lovelace w całej jej pełni – na którą składają się realne, wielkie osiągnięcia, ich kwestionowanie przez zdominowany przez mężczyzn establishment, a w końcu odrzucenie przez samego Babbage’a – odczytywać można jako mit założycielski epoki komputerów i informatyki, odtwarzany z niezwykłą konsekwencją do dzisiaj. Istotą tego mitu jest wykluczenie kobiet ze świata, który od samych początków tworzyły. Informatyka i przemysł komputerowy jest po strukturze Kościoła katolickiego i wojsku najbardziej zmaskulinizowaną sferą współczesnego życia. Pewną formą hołdu dla Ady Lovelace było nazwanie jej imieniem jednego z języków programowania 120 lat po jej śmierci.

Świat bez kobiet

W Unii Europejskiej tylko 9 proc. twórców aplikacji programistycznych to kobiety, tylko 19 proc. pełni funkcje kierownicze w branży teleinformatycznej (w innych sektorach usługowych udział ten sięga połowy), tylko 19 proc. przedsiębiorców w branży teleinformatycznej to kobiety (podczas gdy w innych sektorach usług udział ten przekracza połowę). Wśród pracowników sektora teleinformatycznego kobiety stanowią tylko 30 proc. Na dodatek, mimo że więcej kobiet niż mężczyzn studiuje, to jednak znacznie mniejszy odsetek wśród absolwentek wyższych uczelni stanowią informatyczki (zaledwie 3 proc. w porównaniu z 10 proc. mężczyzn).

W Stanach Zjednoczonych sytuacja jest podobna, wręcz się pogarsza – o ile w 1991 r. wśród zatrudnionych w sektorze informatyczno-technologicznym było 37 proc. kobiet, to w 2014 r. odsetek ten zmalał do 26 proc. W czołowych firmach, jak Apple i Google, kobiety to 30 proc. zatrudnionych. Wśród nowych firm technologicznych, które uzyskały finansowanie przez firmy venture capital, tylko 13 proc. zostało założonych przez kobiety.

Wystarczy też spojrzeć na liderów i bohaterów rewolucji komputerowo-informatycznej: Steve Jobs, Mark Zuckerberg, Bill Gates, Larry Page, Sergey Brin. Długo można szukać kobiet i cieszyć się, gdy trafi się np. Joanna Hoffman, córka reżysera Jerzego Hoffmana, która wchodziła w skład specgrupy tworzącej komputer Macintosh. Takie przypadki to jednak wyjątki potwierdzające regułę, że high-tech to męska sprawa.

Najbardziej jednak zaskakuje jeszcze mniejszy udział kobiet w wydawałoby się najbardziej awangardowej i wolnościowej przestrzeni świata zaawansowanych technologii: społecznościach wolnych programistów i tzw. wolnej kultury. Joseph Reagle podsumowuje różne statystyki w artykule „Free as in Sexist? Free culture and gender gap” opublikowanym w magazynie naukowym „First Monday” w 2013 r. Okazuje się więc, że wśród wikipedystów tylko kilkanaście procent to kobiety (odsetek ten waha się w zależności od społeczności narodowej, w Niemczech to tylko 12 proc., w Rosji ponad 20 proc.). W środowisku wolnych programistów FLOSS udział ten oscyluje wokół 1 proc.!

Czy to nie ironia losu, biorąc pod uwagę, że wszystko zaczęło się od Ady Lovelace? Na dodatek również nazwa komputer ma swój kobiecy rodowód – miano komputerów nosiły kobiety rachmistrzynie pracujące podczas drugiej wojny światowej dla potrzeb wojska. Jak zauważa Reagle, ich zawsze niewielki udział w świecie informatyki do lat 80. systematycznie wzrastał, a potem zaczął spadać. Rewolucja komputerów osobistych, internetu i sieci społecznościowych jest zdominowana przez mężczyzn. Kontrolują przepływy kapitału, sprawują najważniejsze funkcje w korporacjach i cyfrowo-hakerskich subkulturach. Geek, nerd, hacker z definicji są mężczyznami. Dlaczego?

Może po prostu kobiety mają inne predyspozycje intelektualne i nie nadają się tak dobrze jak mężczyźni do matematyki i informatyki? To klasyczny seksistowski argument z „płci mózgu” wskazujący na naturalne różnice. Problem w tym, że takich różnic w tym przynajmniej aspekcie nie ma. Dziewczynki, a potem kobiety, jeśli tylko dostaną szansę, radzą sobie równie dobrze z myśleniem matematycznym jak Ada Lovelace. Sama Lovelace też nie była biologicznym wybrykiem, lecz miała szczęście, że matka zamiast uczyć ją poezji, popchnęła w kierunku matematyki.

O takim samym potencjale matematyczno-informatycznym kobiet i mężczyzn piszą autorzy Białej Księgi „Women and ICT” opracowanej w 2009 r. dla European Schoolnet. Wśród badanych krajów znalazła się Polska. Mimo że polskie dziewczynki wykazywały w tamtym czasie największe zainteresowanie informatyką wśród badanych krajów, to jednak większości nie dana była realizacja ich pasji. Po pierwsze, zniechęcali do takiej ścieżki kariery rodzice uważający, że to nie robota dla dziewczyn. Po drugie, w przestrzeni publicznej brakuje kobiecych wzorców do naśladowania promujących zaangażowanie w high-tech. Popkulturowy obraz kobiety sukcesu wyczerpuje się w figurach modelki i piosenkarki. Z kolei kobiety, które zdołały wyrwać się z ról narzuconych przez stereotyp i popkulturę, przekonane o swych zdolnościach narzekały, że w realnych miejscach pracy nie mogą w pełni realizować swych ambicji.

Do podobnych wniosków dochodzi Kieran Snyder badająca dla magazynu „Fortune”, dlaczego amerykańskie informatyczki uciekają z branży. W Stanach Zjednoczonych tyle samo kobiet co mężczyzn rozpoczyna studia na najlepszych uczelniach kształcących informatyków, kończą je równie dobrze wykształcone. Pierwsza negatywna selekcja odbywa się już w trakcie poszukiwania pierwszego zatrudnienia: do branży informatycznej trafia o połowę mniej absolwentek informatyki niż absolwentów. A potem znacznie więcej kobiet rezygnuje z pracy i zawodu. Dlaczego? Bo informatyka jest światem kulturowo zdominowanym przez mężczyzn.

Jedną z cech charakterystycznych kultury Krzemowej Doliny jest praca na okrągło, po 80 i więcej godzin tygodniowo. Kto myśli, by w takim systemie pełnić jeszcze rolę matki, ma niewielkie szanse.

Sytuacja cywilizuje się w największych korporacjach, bo te stają się coraz bardziej wrażliwe na standardy zatrudnienia. Dlatego relatywnie duży odsetek kobiet pracuje w Apple, Facebooku, Google. Standardy jednak szybko słabną w mniejszych, bardziej spontanicznie organizowanych strukturach, jak start-upy i subkultury hakerskie.

Życie dzikich

Światy te oparte są na kulcie pracy i bezwzględnej rywalizacji. Prawdziwy hacker gotów jest pracować nad projektem kilkadziesiąt godzin bez przerwy, aż padnie, by przespać się pod biurkiem i dalej pracować po drzemce. Swoich racji gotów jest bronić do upadłego. Prof. Dariusz Jemielniak badał metodą etnograficzną świat wikipedystów, co opisał w znakomitej książce „Życie wirtualnych dzikich”. Ujawnił m.in., że wbrew obiegowej mitologii, mówiącej o kulturze konsensu wśród wikipedystów, paliwem podsycającym ich gotowość do pracy jest konflikt. Spory o kształt poszczególnych haseł potrafią być bardzo brutalne. Wiele kobiet po prostu woli w taką zabawę nie wchodzić.

Joseph Reagle rozszerza obserwacje Jemielniaka na wszystkie struktury oparte na samoorganizacji i spontanicznym porządku. W organizmach takich najczęściej panuje „tyrania braku struktury” polegająca na dużym udziale przemocy w rozstrzyganiu sporów i koordynacji działań. Przemocy miękkiej, bo polegającej głównie na brutalnym, dosadnym sposobie komunikowania się.

Spostrzeżenia te polecam mężczyznom myślącym, że za sprawą swych cudownych technologii czynią świat bardziej sprawiedliwym, równym i otwartym. Ada Lovelace urodziła się w grudniu 1815 r., równo dwieście lat temu. Informatyka ciągle jednak tkwi w męskiej, wiktoriańskiej kulturze imperium.

Polityka 51/52.2015 (3040) z dnia 15.12.2015; Nauka; s. 106
Oryginalny tytuł tekstu: "Ada pierwsza programistka"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną