Pierwsze zdjęcie ukazujące obcy układ planetarny wykonano w... 1917 roku
W tym samym roku – i tego samego dnia – w którym w Rosji wybuchała wielka rewolucja, astronomowie z Kalifornii dokonali niezwykłego odkrycia. Z tym że dowiadujemy się o tym dopiero dzisiaj.
Mila Zinkova/Wikipedia

Rok 1917 to przede wszystkim rok wybuchu rewolucji październikowej w Rosji, której skutki okazały się brzemienne dla całego świata. Ale tego samego dnia, gdy rewolucja się zaczęła, w dalekiej Kalifornii dokonano niezwykłego odkrycia.

Z tym że dowiadujemy się o tym dopiero teraz. Dzisiaj. Oto jak mają się sprawy: gdy 24 października 1917 roku bolszewicy zaczęli  opanowywać główne urzędy i ważne strategicznie miejsca Piotrogrodu, w obserwatorium Mount Wilson Observatory, znajdującym się w hrabstwie Los Angeles w Kalifornii, jego szef Walter Adams dokonał zapisu rozkładu spektrograficznego gwiazdy zwanej gwiazdą van Maanena. Odkrył ją tego samego roku nieco wcześniej holenderski astronom Adriaan van Maanen. To biały karzeł o masie 0,7 masy Słońca, leżący 14 lat świetlnych od Ziemi.

W tamtych czasach obrazy optyczne i spektroskopowe gwiazd były zapisywane fotograficznie na specjalnych płytkach szklanych. Obrazy spektroskopowe ukazują światło gwiazdy w rozbiciu na poszczególne barwy, które umożliwiają następnie przeanalizowanie jej składu chemicznego.

I taka właśnie płytka szklana z obrazem widmowym gwiazdy spoczęła na półce obserwatorium. Nikt nie zwrócił na nią uwagi.  Potem centralne archiwum takich starszych zapisów widm gwiazd powstało w Carnegie Institution for Science w Waszyngtonie. W zeszłym roku wysłannik czasopisma „New Astronomy Review” zwrócił się do Carnegie o udostępnienie płytki z obrazem spektroskopowym gwiazdy van Maanena, ponieważ redakcja przygotowywała artykuł o układach planetarnych krążących wokół białych karłów.

Te czarne pasy to ślady orbit planet, które raczej muszą okrążać gwiazdę van Maanena.
Carnegie Institution for Science/mat. pr.

Te czarne pasy to ślady orbit planet, które raczej muszą okrążać gwiazdę van Maanena.

Słowo wyjaśnienia: otóż białe karły są zdegenerowanymi obiektami, które powstają po śmierci takich gwiazd jak nasze Słońce. Po wypaleniu całego dostępnego paliwa wodorowego gwiazda przeistacza się w dość krótkotrwałą fazę tzw. czerwonego olbrzyma. Bardzo rosną jej rozmiary, po czym zewnętrzne obszary ulegają rozproszeniu w przestrzeni. Zostaje samo jądro (najczęściej tlenowo-węglowe), które ma masę porównywalną z naszym Słońcem, ale rozmiary Ziemi. To właśnie biały karzeł. Dokładnie taki sam los spotka nasze Słońce za kilka miliardów lat. Średnica gwiazdy Van Maanena to zaledwie 0,013 średnicy naszego Słońca. Materia takiego białego karła jest niezwykle gęsta.

Nikt wcześniej nie przypuszczał, że wokół białego karła, który przeszedł wcześniej niezwykle burzliwe stadium czerwonego olbrzyma, mogą istnieć dyski planetarne. A tym bardziej planety. Dopiero 12 lat temu astronomowie odkryli pierwsze tzw. zanieczyszczone białe karły, wokół których krążą dyski materii prawdopodobnie pozostałej po planetach.

Wracamy teraz do najnowszego odkrycia. Niedawno wysłannik czasopisma „New Astronomy Review” otrzymał w końcu do wglądu płytkę z zapisem widmowym gwiazdy van Maanena i potwierdził, że gwiazdą tą nie jest zwykły biały karzeł, lecz właśnie biały karzeł zanieczyszczony. Ale gdy inni znawcy pochylili się nad tym zapisem sprzed prawie stu lat, wpadli w wielkie osłupienie. Otóż w dysku materii okrążającym gwiazdę van Maanena odkryto charakterystyczne pierścienie, a dokładniej luki, wyraźne pustki, które są dowodem na to, że gwiazdę tę otaczają najprawdziwsze, w pełni uformowane planety.

Jest to niesamowite odkrycie: jeśli wstępne analizy płytki się potwierdzą, będzie to dowód na to, że już w 1917 roku, gdy wybuchała wielka rewolucja w Rosji, dokonano zapisu, na którym widać istnienie obcych planet. Oczywiście sto lat temu nikt o tym nie wiedział, ponieważ nauka o kosmosie była jeszcze w powijakach. Dopiero na początku lat 20. XX w. Edwin Hubble odkrył istnienie obcych galaktyk, a o obcych planetach nikomu się wówczas nawet nie śniło.

Opis płytki z zapisem spektroskopowym gwiazdy van Maanena. Wyraźnie widoczna data dokonania obserwacji.
Carnegie Institution for Science/mat. pr.

Opis płytki z zapisem spektroskopowym gwiazdy van Maanena. Wyraźnie widoczna data dokonania obserwacji.

Pierwsze potwierdzone odkrycie obcych, pozasłonecznych planet zostało dokonane w 1992 r. przez Aleksandra Wolszczana. Dzisiaj, głównie za sprawą misji teleskopu Keplera, odkryto już niemal 2 tysiące egzoplanet. Dzisiaj wiemy także, że zapis obrazu gwiazdy van Maanena, na którym widoczny jest ślad istnienia obcych planet, powstał już w 1917 r.

Nikt wówczas i długo potem nie zajmował się nim, a nawet jeśli – nie był w stanie prawidłowo zinterpretować tego, co uwidacznia. Robimy to dopiero teraz. Samych planet na płytce nie widać, ale ich odkrycie jest zdaniem znawców tylko kwestią czasu.

Innymi słowy, już w 1917 roku zaobserwowano istnienie pierwszego obcego układu planetarnego, chociaż wtedy nikt nie zdawał sobie z tego sprawy.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną