Prof. Arno Münsterem: potrzebujemy utopii, żeby zmieniać przyszłość

Utopia nie utonie
Rozmowa z historykiem filozofii politycznej prof. Arno Münsterem o tym, że wyzysk, nacjonalizm i rosnące nierówności sprzyjają poczuciu bezsilności, za to mobilizują nas wizje świata szczęśliwego i sprawiedliwego.
Happening Greenpeace w meksykańskim Cancun. Walka o utrzymanie równowagi klimatycznej to przykład współczesnej utopii – ekologicznej.
Gerardo Garcia/Reuters/Forum

Happening Greenpeace w meksykańskim Cancun. Walka o utrzymanie równowagi klimatycznej to przykład współczesnej utopii – ekologicznej.

Protesty pracowników firmy Fralib, Paryż, 2012 r.
Francois Lafite/Wostok Press/Maxppp France/Forum

Protesty pracowników firmy Fralib, Paryż, 2012 r.

Arno Münster
AN

Arno Münster

Tomasz Targański: – Po co ludziom utopie?
Arno Münster: – Jeśli miałbym odpowiedzieć szybko, to powiedziałbym, że potrzebują ich, by krytykować teraźniejszość i zmieniać przyszłość.

Ale w powszechnym rozumieniu utopia utożsamiana jest z brakiem realizmu, czyli cechą raczej mało pożądaną np. wśród polityków. Dlaczego „realistyczny” oznacza efektywny, a „utopijny” bezsilny?
Politycy od wieków „marzycielami” nazywają tych, którzy mają odwagę mówić o zmianie. Ten rzekomy brak realizmu ma zmarginalizować ruch utopijny i pozbawić go wiarygodności. W najnowszej historii rządy Francji czy Niemiec próbowały w ten sposób zdezawuować rewoltę studentów w latach 1967–68. Obecnie „duch utopii” przejawia się m.in. w ideologii ruchów ekologicznych i feministycznych. Widać go także w radykalnych ruchach obywatelskich, jak Syriza w Grecji, Podemos w Hiszpanii lub la Nuit Debout we Francji. Ci ostatni realizują utopijną ideę ruchu bez hierarchii – jego uczestnicy organizują się bez przewodniczącego czy prezydium w jakiejkolwiek formie.

Te partie ujawniają utopijne cechy, ponieważ rzeczywiście bronią demokracji w jej pierwotnej formie. Ich wrogiem jest przede wszystkim brak reprezentatywności i oligarchizacja partii politycznych, co powoduje, że demokratycznie wybrani reprezentanci stracili kontakt z ludźmi. Nie mają więc pojęcia o społecznych realiach swoich wyborców, o wzrastających nierównościach, dyskryminacji, marginalizacji.

Wiemy z historii, że po utopie sięgali właśnie ludzie stający w obliczu przemocy, wyzysku, niesprawiedliwości czy zachłanności.
Wyobraźnia jest najlepszą bronią ludzi, którzy chcą zmieniać świat. Dlatego klasyczne utopie – stworzone przez Platona, Tomasza Morusa, Saint-Simona – były intelektualną próbą wyobrażenia sobie alternatywnego, lepszego ładu społecznego, zbudowanego na zasadach sprawiedliwości, wolności i równości.

W tym roku obchodzimy 500. rocznicę powstania „Utopii” Tomasza Morusa. Na czym polega znaczenie tego dzieła?
Morus stworzył jedną z najodważniejszych konstrukcji na temat wolnego społeczeństwa. Wyspa, o której pisze w „Utopii”, to miejsce, gdzie nie ma własności prywatnej ani pieniędzy, funkcjonuje za to system demokratycznych wyborów, a społeczeństwo zorganizowane jest na zasadzie tolerancji. Tym samym Morus stał się jednym z pierwszych, który wyobraził sobie i opisał demokratyczno-komunistyczną wspólnotę. Równocześnie jest to przykład społeczności tolerancyjnej, gdzie zrównane są wszelkie formy wyrażania uczuć religijnych. Pod tym względem utopia Morusa jest swoistym eldorado wolności.

Istnieje jednak inny rodzaj utopii. Nazwijmy je utopiami porządku albo ładu. Pod tym względem klasycznym dziełem jest „Miasto Słońca” Tommaso Campanelli. W tym wypadku mamy do czynienia z pochwałą dyscypliny i władzy w ogóle. To model społeczności rządzonej przez autorytarną biurokrację. Mieszkańcy tytułowego miasta słońca poddani są inwigilacji, każda dziedzina ich życia jest kontrolowana. Ernst Bloch, filozof i autor słynnej „Zasady nadziei”, odrzucał utopie porządku, bo widział w nich zapowiedź totalitarnych systemów XX w.

Morus pisał „Utopię” jako odtrutkę na tyrańskie rządy Tudorów. Współczesne społeczeństwa Zachodu cieszą się jednak wolnościami, o jakich się wówczas nie śniło. Po co więc podejmować trud i wyobrażać sobie świat inny od tego, który znamy dziś?
Ależ to jest niezbędne! Kilkaset milionów ludzi na świecie musi przeżyć dzień za równowartość 1 euro. Równocześnie lwia część światowego majątku należy do garstki osób. Różnice ekonomiczne są rażące jak nigdy przedtem. Bogaci stają się jeszcze bogatsi, ubodzy zaś tracą nadzieję, że zmiana kiedykolwiek nadejdzie. Okoliczności nie dają nam wyjścia, wymyślanie świata na nowo jest koniecznością.

Poza nierównościami ekonomicznymi co jeszcze najdobitniej wskazuje, że utopia jest niezbędna?
Bez wątpienia zmiany klimatu. Wszystko wskazuje, że zmierzamy w kierunku ekologicznej katastrofy. Konferencja klimatyczna w Paryżu w ubiegłym roku pokazała, że istnieje polityczna wola podjęcia natychmiastowych kroków w kierunku odnowy. Ale to dopiero początek. Porozumienie musi być ratyfikowane przez rządy i parlamenty. Ekologia jest wyzwaniem wyjątkowo trudnym, ponieważ nie możemy odwołać się do doświadczeń z przeszłości. Nigdy wcześniej działalność człowieka w takim stopniu nie zagrażała życiu na Ziemi. Konieczne jest więc, abyśmy pomyśleli o nowej, ekologicznej utopii.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną