Płeć na żądanie. Czy istnieje sposób na poczęcie dziecka konkretnej płci?
Wiele par marzy o posiadaniu dziecka określonej płci. Czy istnieje naukowa metoda, która by to umożliwiała?
Nestlé/Flickr CC by 2.0

Szwedzi do tego stopnia przejęli się wynikami sondażu – przeprowadzonego przez tabloid „Aftonbladet” i dowodzącego, iż mają mniej seksu niż w przeszłości – że postanowili przeprowadzić rzetelne badanie dotyczące zwyczajów seksualnych w ich kraju. Wyniki spodziewane są w 2019 r. U nas tego rodzaju obserwacje regularnie co kilka lat prowadzi zespół prof. Zbigniewa Izdebskiego.

Dla Szwedów problem ma jednak wymiar polityczny – bo im mniej seksu, tym mniej szans na potomków. A w dzisiejszych rozpolitykowanych czasach od razu wszyscy zastanawiają się, czym grozi regres przyrostu naturalnego i jak go zniwelować.

W dyskusji pojawia się nowy wątek: skoro dzieci jest tak mało, to zadbajmy chociaż o to, aby obie płcie rodziły się po równo (Skandynawowie od pewnego czasu boleją, że mają więcej chłopców niż dziewczynek). I tu wchodzimy na obszar nauki, bowiem nie od dziś kierowane są pod jej adresem oczekiwania, aby spełniła marzenia rodziców chcących mieć dziecko określonej płci.

W większości wypadków cały ten proces – widać w Szwecji dość skomplikowany – wydaje się statystycznie zdeterminowany jak przy rzucaniu monetą: może zdarzyć się kilka orłów lub reszek z rzędu, ale po bardzo wielu rzutach ich proporcje się wyrównają. Niecierpliwi woleliby przewidzieć i zaplanować wszystko z góry.

Z medycznego punktu widzenia płeć człowieka zależy od tego, czy odziedziczy po ojcu chromosom X lub Y. Z iksem będzie dziewczynką, z igrekiem – chłopcem. Liczba plemników z iksem jest mniej więcej zbliżona do tych z igrekiem. Nie mógł o tym wiedzieć Hipokrates ani Arystoteles, a jednak w historii medycyny znajdujemy wiele wskazówek dla par odnośnie do wyboru płci dla ich potomstwa.

„Mężczyzna, który pragnie mieć córkę – pouczał ten pierwszy – musi zbliżać się do żony po ustaniu miesiączki i traktować ją codziennie czule, aż do utraty swych sił witalnych. Mężczyzna, który pragnie mieć syna, winien zbliżać się do swej żony, gdy ona ma na to ochotę”. Jeśli nawet w tego typu radach można dopatrzyć się związku z prawami fizjologii (siła orgazmu i data owulacji podczas stosunku mogą w pewien sposób determinować płeć przyszłego dziecka), to koncepcje Arystotelesa zalecającego odbywanie stosunku przy wietrze wiejącym z południa wyłącznie nas dzisiaj bawią.

Jakby tego było mało, Arystoteles uznał, że córki najczęściej pojawiają się u rodziców bardzo młodych lub bardzo starych. I wraz z Hipokratesem zalecał seks na boku (koniecznie lewym), gdyż dziewczynki miały rodzić się z lewego jądra i lewego jajnika. Dopiero na początku XX w. teorię tę zmodyfikowali Anglicy, oświadczając, iż komórka jajowa pochodząca z lewego jajnika daje po zapłodnieniu dziewczynkę, z prawego zaś chłopca.

Skoro obserwacje prowadzone w świecie zwierząt pokazały, że wśród mrówek, pszczół, żółwi i krokodyli płeć potomstwa nie jest wynikiem genetycznej ruletki, a przedstawiciele tych gatunków mogą sterować swymi zachowaniami – to dlaczego człowiek nie miałby podejmować prób przechytrzenia natury (choćby na wietrze lub wybierając odpowiednie miejsce na łóżku)? W Nigerii nadal ludzie są przekonani, że gdy stosunek zostanie zaplanowany równo dwa dni po owulacji i para odbędzie go na stojąco w pozycji „od tyłu” – przyjście na świat chłopca jest rzeczą pewną.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną