Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Szpik do naprawy

Szpiczak – trawi kości i zatruwa krew: jak z nim walczyć

Szpik ludzki pod mikroskopem Szpik ludzki pod mikroskopem Andrjusgeo / Wikipedia
Szpiczak, choroba niegdyś śmiertelna, daje się dziś leczyć, choć nie brak kontrowersji przy wyborze metod.
Zabieg przeszczepu szpiku proponuje się zwykle pacjentom względnie młodym, czyli poniżej 50 roku życia.Mikkel Juul Jansen/Getty Images Zabieg przeszczepu szpiku proponuje się zwykle pacjentom względnie młodym, czyli poniżej 50 roku życia.

Zbyt duża pewność siebie nie jest cechą mile widzianą u lekarzy. Ale nadmierna ostrożność, czasem lęk przed podejmowaniem decyzji w sprawie wyboru metody leczenia, może skazywać pacjentów na wegetację. A w najlepszym razie na trwanie w zawieszeniu: choroba się rozwija i pozostaje czekać, kiedy wybuchnie ze spotęgowaną siłą. Prof. Sebastian Giebel, kierujący Kliniką Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Gliwicach, nie myśli o własnej odwadze, gdy przekonuje chorych na szpiczaka do przeszczepu komórek krwiotwórczych od obcej osoby. – Kieruję się swoją wiedzą i doświadczeniem – zaznacza. Proponując zabieg transplantacji o najwyższym stopniu ryzyka, stawia się jednak zawsze w sytuacji pacjenta: – Gdybym nim był, to czy sam zdecydowałbym się na taki wybór? To pacjent musi być dzielny, niekoniecznie ja.

W obecnych zaleceniach allogeniczny przeszczep szpiku (czyli od zdrowego dawcy) u chorych na szpiczaka jest wyłącznie opcją do rozważenia, a nie standardem, któremu trzeba się koniecznie podporządkować. To jednak na razie jedyna metoda, która daje szansę na całkowite wyleczenie ich z tej choroby. – Inne mogą tylko szpiczaka wyciszyć, doprowadzić do stanu głębokiej remisji, lecz nigdy nie wiemy, czy objawy nie wrócą – wyjaśnia prof. Jerzy Hołowiecki z gliwickiego Centrum Onkologii. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, zabieg proponuje się pacjentom względnie młodym, czyli poniżej 50. roku życia, u których dotychczasowy przebieg choroby wskazuje na duże ryzyko nawrotu. – To muszą być fighterzy niebojący się wyzwań – sumuje prof. Hołowiecki. Z satysfakcją obserwuje, jak takich chorych w jego ośrodku przybywa.

Polityka 50.2016 (3089) z dnia 06.12.2016; Nauka; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Szpik do naprawy"
Reklama