Jak zapobiegać groźnym zmianom w płucach?

Trzaski i cienie
To błąd, że latem przestajemy myśleć o smogu i zwracamy mniejszą uwagę na zagrożenia dla układu oddechowego.
Płuca narażone są na dym oraz szkodliwe miazmaty, które wdychamy z powietrza. Zdjęcie płuc 85-latka.
Scott Camazine/BEW

Płuca narażone są na dym oraz szkodliwe miazmaty, które wdychamy z powietrza. Zdjęcie płuc 85-latka.

Większość badań wykazuje mniejszą szkodliwość e-papierosów od papierosów tradycyjnych.
Lindsay Fox/Polityka

Większość badań wykazuje mniejszą szkodliwość e-papierosów od papierosów tradycyjnych.

Zmęczenie może mieć sto rozmaitych przyczyn. Kaszel również. Dlatego osoby starsze i palące papierosy nie uznają tych dolegliwości za objaw poważnych chorób. Który palacz nie pokasłuje rano po wstaniu z łóżka? Komu na stare lata nie jest ciężej wchodzić po schodach?

Grzegorz Grądzik i Zbigniew Chruszczewski przypadkiem więc dowiedzieli się, że ich zadyszka, którą na co dzień bagatelizowali, nie wynika z przejściowego pogorszenia kondycji, lecz jest skutkiem poważnych zmian w płucach. U Grzegorza potrzebny był rentgen przy okazji badań kontrolnych w pracy, a pan Zbigniew musiał wykonać prześwietlenie w związku z czekającą go operacją zaćmy. – To był ten moment, kiedy udało się wychwycić chorobę w jeszcze początkowym stadium – mówi dr Katarzyna Lewandowska z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Inni nie mają tyle szczęścia. – Seria wstępnych badań u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej trwa zazwyczaj 12 miesiące, ze skierowaniem do pulmonologa pacjent czeka 56 miesięcy, zlecone przez niego testy specjalistyczne zabierają następne 23 miesiące – lekarka opisuje klasyczną ścieżkę dochodzenia do diagnozy, która – jak widać – trwa około roku i może kończyć się rozpoznaniem samoistnego włóknienia płuc. To nieczęste schorzenie, bo co roku zapada na nie w Polsce ok. 2 tys. osób. Ale z uwagi na nieodwracalne szkody, jakie powoduje w układzie oddechowym, tylko połowa z nich przeżywa trzy lata, co bywa porównywalne z najzłośliwszymi nowotworami.

Kogo ratować?”

Niestety, niektórzy umierają, zanim dowiedzą się, na co chorują. – Lekarz, który bada chorego skarżącego się na kaszel lub gorszą tolerancję wysiłku, w pierwszej kolejności słusznie będzie podejrzewał zapalenie płuc, nowotwór lub niewydolność serca – twierdzi prof. Jan Kuś, kierownik I Kliniki Chorób Płuc z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Zna pacjentów, u których z tego powodu okres diagnozowania przedłużył się do 40 miesięcy!

Czy można tę sytuację jakoś zmienić, coś przyspieszyć? Trudno wymagać od lekarzy, by każdy miał doświadczenie przy rozpoznawaniu rzadkich schorzeń, ale takie stawianie sprawy odbija się fatalnie na efektach leczenia. Zwłaszcza kiedy terapia, obwarowana w Polsce wieloma restrykcjami (drogie specyfiki w rzadkich chorobach podawane są w ramach tzw. programów lekowych i trzeba spełniać ostre rygory, by móc się do takiego programu zakwalifikować), przewidziana jest na razie dla chorych w stadium lżejszym i umiarkowanym. W myśl zasady: przy bardzo zaawansowanym zniszczeniu miąższu płucnego niewiele można pomóc, więc ratujmy choć tych, u których da się jeszcze spowolnić przebieg włóknienia i ocalić resztkę płuc przed całkowitą degeneracją. Tylko kogo ratować, skoro ci, którzy są do uratowania, wędrują od gabinetu jednego lekarza do drugiego, otrzymują zlecenia na kolejne badania, trafiają do kolejek i czekają nie wiadomo na co.

Bardzo żałuję, że nie mamy w Polsce centrów eksperckich, które tak jak w Europie skupiałyby specjalistów zajmujących się diagnozowaniem i leczeniem rzadkich chorób płucnych – mówi dr Katarzyna Lewandowska. – Tę rolę odgrywają u nas ośrodki uniwersyteckie, ale w jednej kolejce czekają tam pacjenci z włóknieniem, POChP i rakiem.

Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), spowodowana zwężeniem (czyli obturacją) oskrzeli, również ma charakter postępujący. Jak oceniają specjaliści, aż 80 proc. chorych nie ma ustalonego rozpoznania! Podobne powody: duszność kojarzy się z zaburzeniami kardiologicznymi, więc w pierwszej kolejności u pacjenta diagnozowane są wszystkie możliwe schorzenia układu krążenia. Poza tym chorzy nie przyznają się lekarzom do kaszlu, nie chcąc wysłuchiwać przestróg, że powinni natychmiast rzucić palenie. – Płuca nie bolą, więc nie sygnalizują, gdy zaczyna się w nich dziać coś złego – podkreśla dr Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Przewlekłe choroby układu oddechowego stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, choć w polityce zdrowotnej państwa uwagę kieruje się niemal wyłącznie na choroby serca i nowotwory. Tymczasem częste zaostrzenia stanu i hospitalizacje tej grupy chorych generują olbrzymie koszty, do których należy dodać świadczenia wypłacane przez ZUS. W przypadku samoistnego włóknienia płuc są one nawet wyższe od przeciętnej. Same wydatki ponoszone przez Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, budżet państwa oraz pracodawców na świadczenia związane z niezdolnością do pracy w wyniku tej choroby wynoszą ponad 16,5 mln zł rocznie. Koszty leczenia ponoszone przez NFZ (który nie rozpieszcza szpitali) były w 2014 r. podobnej wysokości (16,6 mln zł).

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną