Nauka

Lepiej iść do kościoła niż do łóżka. Sprawdź, ile kalorii spalasz i ile zjadasz

Sporo kalorii spala się w kościele. Sporo kalorii spala się w kościele. Ruben Hutabarat / Unsplash
Prosty, naukowo potwierdzony sposób na ustalenie, ile (dokładnie) kalorii spalasz, robiąc cokolwiek, a także ile ich przyjmujesz, jedząc, co chcesz.
Istnieje wiele stron i aplikacji, na których można sprawdzić, ile kalorii spalamy. Problemem jest jednak weryfikacja źródeł.Ryan McGuire/StockSnap.io Istnieje wiele stron i aplikacji, na których można sprawdzić, ile kalorii spalamy. Problemem jest jednak weryfikacja źródeł.

Liczenie kalorii nie jest dobrym nawykiem. Nieważne, czy walczymy z nadwagą, czy też zwyczajnie staramy się utrzymać wymarzoną figurę – obsesyjne dodawanie (po każdym ciasteczku) i odejmowanie kalorii (po półgodzinnym spacerze do cukierni) nie ma większego sensu i zazwyczaj nie prowadzi do niczego dobrego.

Z drugiej strony, większości osób mierzących się z problemem nadwagi (lub po prostu niezadowolonych ze swojego wyglądu) przynajmniej raz w życiu zdarzyło się wpisać w wyszukiwarkę hasło: „pączek z lukrem i różą – kalorie”. Dlaczego to robimy?

Ze sprawdzaniem kalorii jest jak ze sprawdzaniem snów. Większość osób wie, że to zupełnie bez sensu, ale dopóki nie wklepie w wyszukiwarkę internetową odpowiedniego zwrotu, nie może usiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Pewnie każdym kierują nieco inne powody i choć prawdopodobnie w przynajmniej części przypadków należałoby starać się opanować ten kompulsywny odruch, to jest to wyjątkowo trudne.

Dlatego jeśli już dajemy się porwać kaloriomanii, to przynajmniej róbmy to dobrze i korzystajmy z najlepszych dostępnych źródeł. Oto prosty, niezawodny i zaaprobowany przez naukowców sposób na sprawdzenie wartości kalorycznej każdego produktu oraz na ustalenie, ile kalorii spalamy podczas wykonywania poszczególnych aktywności.

Ile kalorii spalam…

Istnieje wiele stron i aplikacji, w których można sprawdzić, ile kalorii spala nasz organizm. Problem polega jednak na tym, że nie bardzo wiadomo, skąd pochodzą dane wykorzystanie przez twórców strony. „Compendium of Physical Activities” jest zbiorem danych stworzonym przez naukowców z Arizona State University i National Cancer Institute. Projekt pierwotnie służył epidemiologom w prowadzonych przez nich badaniach, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z precyzyjnie zebranych danych skorzystał użytkownik indywidualny.

Compendium posługuje się jednostką MET, czyli tzw. równoważnikiem metabolicznym. Jeden MET określa zużycie jednej kilokalorii energii przez jeden kilogram masy ciała w ciągu jednej godziny spokojnego siedzenia w fotelu. Wielokrotność jednego MET pozwala na określenie intensywności aktywności fizycznej i to właśnie te dane możemy odnaleźć w „Compendium”. Co z tego wynika?

Mnożąc wartość MET danej czynności przez wagę ciała w kilogramach, otrzymujemy informację, ile kalorii spalamy podczas konkretnej aktywności. Trzeba uczciwie przyznać, że dane zebrane przez naukowców są rozległe. I tak, korzystając z prostego mnożenia, możemy dowiedzieć się, że 60-kilogramowy osobnik w czasie godzinnej mszy świętej, w której aktywnie uczestniczy poprzez śpiewanie, głośne modlenie się, klękanie, wstawanie oraz okazjonalne siedzenie, spala 108 kcal.

Gdyby ten sam osobnik przekornie i obrazoburczo w tym samym czasie postanowił oddawać się entuzjastycznym harcom w łóżku z partnerem, spaliłby 168 kcal. W przypadku seksu mniej energicznego – jedyne 78 kcal. Spanie? 57 kcal. Intensywne skakanie na skakance? Całe 660 kcal. W stworzonym przez naukowców spisie można znaleźć też budowanie dróg, branie prysznica, używanie kserokopiarki (na stojąco) i prowadzenie orkiestry, więc zbiór jest naprawdę imponujący.

Jak zauważają twórcy bazy danych, należy brać pod uwagę, że oferowane przez nich wyliczenia nie uwzględniają płci, wieku oraz indywidualnych predyspozycji każdego człowieka, więc nie mogą być traktowane jako w 100 proc. pewne. Niemniej są to najbardziej precyzyjne dane, na jakie można liczyć w internecie.

Ile kalorii ma…

To, ile kalorii spalamy, to jedna strona medalu, ale ile ich zjadamy, pałaszując to, co nam akurat wyobraźnia i kubki smakowe podpowiedzą? Wprawdzie czasami lepiej nie wiedzieć, jednak (po raz kolejny) jeżeli już musimy sprawdzać wartość kaloryczną czekoladowych ciastek, warto zrobić to w naprawdę wiarygodnym źródle. Z pomocą przychodzi amerykański United States Department of Agriculture.

Na ich stronie można znaleźć niezwykle rozległą bazę danych. Strona umożliwia sprawdzenie wartości kalorycznej niemal każdego produktu, przygotowanego w dowolny sposób oraz wyprodukowanego przez większość dużych amerykańskich firm. Oprócz tego każdy produkt ma też rozpisaną zawartość tłuszczu, cukru, błonnika, minerałów etc., czyli wszystko, co obsesyjnie kompulsywny „sprawdzacz” chciałby wiedzieć o pałaszowanym przez siebie ciastku.

Bez wątpienia świadomość dotycząca tego, co ląduje na naszych talerzach, jest ważna, a jeżeli ktoś na poważnie boryka się z otyłością (niestety takich przypadków jest coraz więcej), to nawyk liczenia kalorii może być pierwszym bodźcem do rozpoczęcia nowego, zdrowszego trybu życia.

Dlatego choć na nawyk liczenia kalorii należy patrzeć z przymrużeniem oka i nie dać się zwariować kompulsywnej kaloriomanii, to w niektórych przypadkach warto jednak zajrzeć do bazy danych, zanim zdecydujemy się na kolejne smakowite, tłuściutkie ciasteczko.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Związki romantyczne: zachowania, które wydają się normalne, a są toksyczne

Zdarza się, że mylimy zachowania, które są do zaakceptowania, z takimi, które stopniowo nasze związki wyniszczają.

Polityka.pl
13.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną