Ważne odkrycie związane z falami grawitacyjnymi. To zmieni naukę o niebie

Fale grawitacyjne nowe
To odkrycie jest prawdziwą kopalnią informacji.
Gwiazdy neutronowe
NASA Goddard Space Flight Center/Flickr CC by 2.0

Gwiazdy neutronowe

Kolejny raz, w przeciągu zaledwie dwóch lat, detektory fal grawitacyjnych przynoszą nam epokowe odkrycie, które istotnie zmieni naukę o niebie. W 2015 r. dwa interferometry LIGO (Laser Inerferometer Gravitational Wave Observatory), działające w różnych miejscach USA wykryły po raz pierwszy w historii falę grawitacyjną. Istnienie takich fal, które nie oddziałują z żadnym ośrodkiem materialnym, lecz wywołują odkształcenia samej przestrzeni, przewidział Albert Einstein. Odkrycie okrzyknięto jednym z ważniejszych w XXI wieku i nagrodzono twórców obserwatorium LIGO tegoroczną Nagrodą Nobla z fizyki.

Na czym polega przełomowość tego odkrycia

Teraz, 16 października, do publicznej wiadomości została przekazana informacja, że 17 sierpnia tego roku, obserwatorium LIGO i działający w Europie podobny interferometr fal grawitacyjnych, pracujący we Włoszech – Virgo, wykryły falę grawitacyjną, która pochodzi ze zderzenia się dwóch gwiazd neutronowych. Do zderzenia doszło w galaktyce spiralnej, odległej od nas 130 mln lat świetlnych i położonej w konstelacji Hydra. Nieco wcześniej, przed tą detekcją grawitacyjną, dwa obserwatoria kosmiczne, amerykański Fermi i europejski Integral, specjalizujące się w wykrywania błysków gamma, zarejestrowały tzw. krótki błysk promieniowania gamma i przekazały informację o tym natychmiast do wielu obserwatoriów naziemnych, a w tym do LIGO i Virgo. Stworzone specjalnie do tego celu narzędzia analizy danych obu detektorów wykazały, że te dwie detekcje nie są przypadkowe.

W końcu uznano, że są to dwa efekty tego samego zjawiska – zderzenia i zlania się w jeden obiekt dwóch gwiazd neutronowych. Wydarzenie to ma wielką wagę, ponieważ wszystkie dotychczasowe fale grawitacyjne wykrywane na Ziemi, a było takich detekcji już kilka, pochodziły ze zderzenia się czarnych dziur, a więc obiektów o wiele masywniejszych niż gwiazdy neutronowe. Problem polega jednak na tym, że zderzenia czarnych dziur emitują jedynie promieniowanie (fale) grawitacyjne, żadnego innego. W związku z tym nawet trudno ocenić, gdzie do zderzenia dokładnie doszło i jakie towarzyszyły temu zjawiska.

O wiele mniej masywne gwiazdy neutronowe (choć też w naszej ziemskiej skali masywne nie do uwierzenia, ponieważ materia gwiazdy porównywalnej z naszym Słońcem lub większej jest upakowana do obiektu wielkości Warszawy) przy zderzeniu emitują tzw. krótki błysk promieniowania gamma, który można zarejestrować i zbadać, a tym samym dowiedzieć się wiele o całym zdarzeniu i zlokalizować je bardzo dokładnie. O tym, że jedno zjawisko (krótki błysk gamma) towarzyszy drugiemu (kolizja gwiazd neutronowych), mówiło się już od dawna, od 1986 roku, gdy polski astrofizyk Bogdan Paczyński jako pierwszy wysunął taką hipotezę; teraz już wiemy, że jest tak na pewno. Reasumując – po raz pierwszy udało się dokonać detekcji fali grawitacyjnej, której powstaniu towarzyszy błysk gamma, a to daje nam trwałe połączenie astronomii klasycznej, badającej przede wszystkim zjawiska elektromagnetyczne z zupełnie nową astronomią – grawitacyjną.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj