Nauka

Na czym polega choroba wysokościowa?

Człowiek raptownie przetransportowany na Mount Everest w ciągu kilku minut traci przytomność i umiera. Człowiek raptownie przetransportowany na Mount Everest w ciągu kilku minut traci przytomność i umiera. auxamlech / Pixabay
Ostatnie wydarzenia w Himalajach pokazują, że do każdych ekstremalnych warunków nasz organizm musi się po prostu zaadaptować.

Położona na wysokości 8126 metrów Nanga Parbat, jak i cała Korona Himalajów, nazywana jest strefą śmierci m.in. z powodu niewielkiej zawartości tlenu w powietrzu. Człowiek raptownie przetransportowany na Mount Everest w ciągu kilku minut traci przytomność i umiera. Ciśnienie atmosferyczne, które na poziomie morza wynosi 760 mm Hg, tam jest trzykrotnie mniejsze. To oznacza powietrze bardziej rozrzedzone i mniejszą zawartość tlenu w każdym wdechu. Im wyżej, tym więcej powietrza trzeba wpompować do płuc, by zapewnić organizmowi odpowiednią ilość tlenu.

Wejście na ośmiotysięczniki bez aparatu tlenowego nie jest już jednak wyczynem. Odkąd w 1978 roku dokonali tego Austriacy Reinhold Messner i Peter Habeler, wielu innych śmiałków poszło w ich ślady. Nawet Denis Brown, astmatyk, a przy tym zapalony alpinista i lekarz z kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej, w 1999 roku zdobył szczyt bez maski tlenowej, choć choroba utrudniała mu oddychanie nawet na ulicy w rodzimym Vancouver. Aby na dużej wysokości – już nawet 1500 m n.p.m. – poradzić sobie z niedostatkiem tlenu wywołującym tzw. hipoksję, trzeba oddychać szybciej, co dodatkowo męczy utrudzony wspinaczką organizm.

Jakie są objawy choroby wysokościowej?

Fizyczne wyczerpanie, jakiego doświadczamy podczas górskich wędrówek w ekstremalnych warunkach, jest więc efektem braku tlenu. Choroba wysokościowa nie musi zagrażać wszystkim amatorom wspinaczek na niższe szczyty, ale z pewnością gorzej będą ją znosić osoby cierpiące na anemię, choroby układu oddechowego i krążenia. Cała gama objawów – od ucisku w klatce piersiowej i bólu głowy, poprzez szumy uszne, kaszel, sinicę, aż do halucynacji i utraty przytomności – wskazuje na bardzo niejednorodny obraz tych zaburzeń. W takich warunkach, z jakimi mają do czynienia alpiniści i himalaiści, pojawia się oczywiście również ryzyko odmrożeń, a jeśli ktoś zbagatelizuje ochronę oczu – ślepoty śnieżnej na skutek zwielokrotnionego promieniowania UV wywołującego oparzenia rogówki.

Zdaniem lekarzy człowiek jest w stanie zaaklimatyzować się w pełni nawet na wysokości 6 tys. metrów. W tak wysokich górach oznacza to stopniowe przystosowywanie się organizmu do ekstremalnych warunków. Tempo adaptacji jest jednak cechą indywidualną i cały czas nie wiadomo, od czego zależy.

Spadek stężenia tlenu we krwi stymuluje nerki do produkcji erytropoetyny, która z kolei pobudza szpik kostny do zwiększonego wytwarzania erytrocytów. To właśnie czerwone krwinki zawierają hemoglobinę – jej głównym zadaniem jest transport tlenu z płuc do tkanek. U Szerpów liczba erytrocytów w 1 cm sześc. krwi jest o milion większa niż u zagranicznych wspinaczy, którzy najmują ich jako tragarzy.

Część naukowców uważa jednak, że nie tylko miejsce urodzenia odgrywa tu kluczową rolę, bo jedni lepiej dają sobie radę z hipoksją, a inni gorzej. Owszem, tajemnica tkwi pewnie w genach, ale chodzić tu może o biochemię komórek, a konkretnie o redukowanie zapotrzebowania na tlen poprzez spowalnianie metabolizmu. Jeśli to prawda, ofiary ostrej niewydolności oddechowej doświadczają problemów nie tyle z powodu zmniejszonej ilości wdychanego tlenu, ile braku umiejętności jego efektywnego wykorzystywania przez ich komórki.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną