Akcja ratunkowa na Nanga Parbat. Mackiewicz w stanie agonalnym
Kiedy Elisabeth oddzieliła się od Mackiewicza, polski himalaista był w agonalnym stanie.
Tomasz Mackiewicz
Forum

Tomasz Mackiewicz

Nanga Parbat
Forum

Nanga Parbat

Tomasz Mackiewicz

Tomasz Mackiewicz

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz
http://himalaya-light.over-blog.com/•

Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicz

Francuski wspinacz Ludovic Giambiasi, który relacjonował na Facebooku przebieg całej akcji ratunkowej na Nanga Parbat, napisał: „Próbujemy zorganizować helikopter dla Tomka”. Po chwili dodał zaś, że nie znalazła się ekipa ratunkowa, śmigłowiec nie wzniesie się powyżej 6000 metrów, zbliża się burza śnieżna, a Mackiewicz był w stanie agonalnym w chwili rozstania z Elisabeth Revol. „Takie są okrutne fakty – napisał Francuz. – Kochamy cię, Tomku”.

Błyskawiczna akcja ratunkowa na Nanga Parbat

W sobotę (27 stycznia) z bazy K2 do polsko-francuskiej pary wyleciał śmigłowiec z himalaistami na pokładzie. Wśród nich uznani wspinacze: Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor. Helikopter wylądował na wysokości 4850 metrów, dalej wspinacze ruszyli już o własnych siłach. Rozdzielili się: Bielecki i Urubko poszli po Elisabeth Revol, Tomala i Bator czekali niżej, na wysokości 5000 metrów, gotowi udzielać pomocy.

Szacowano, że droga do Revol zajmie 16 godzin. Ale ratownicy byli bardzo zdeterminowani i szybcy, pokonali trasę mimo mrozu, mroku i odczuwalnych minus 40 stopni Celsjusza. W dwie godziny – czyli błyskawicznie jak na te warunki – przedarli się przez odcinek ścianki Kinshofera. Mówi się, że pokonali światowy rekord.

Bielecki i Urubko dotarli do Revol dwukrotnie szybciej, niż zakładano (informację tę potwierdził potem rzecznik wyprawy K2 Michał Leksiński). Ściągnęli ją do miejsca, gdzie czekała pomoc i sprzęt medyczny. Francuzka ma poważne odmrożenia stóp, jest w ciężkim stanie, była opuszczana na linach. „Wszystko rokuje dobrze i wskazuje, że będą w stanie do wczesnego popołudnia zejść” – zapewniał w TVN24 Krzysztof Wilecki, kierownik narodowej wyprawy na K2. Spod Nanga Parbat całą piątkę zabrał śmigłowiec.

Himalaiści nie przekazali z początku żadnych informacji na temat stanu Tomasza Mackiewicza. Nocą z soboty na niedzielę Ludovic Giambiasi, zaprzyjaźniony z Revol, napisał, że ratownicy podjęli trudną decyzję – nie udało się wrócić po Mackiewicza, bo byłoby to ekstremalnie niebezpieczne dla całej ekipy. „Płaczemy” – pisał Giambiasi.

Informację potwierdził szef polskiej ekspedycji: „Warunki pogodowe uniemożliwiają dalszą akcję ratunkową”. „Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne nie ma już żadnych szans na akcję ratunkową po Tomasza Mackiewicza, który znajduje się na Nanga Parbat na wysokości około 7200 metrów” – dodał Janusz Majer, prezes Polskiego Himalaizmu Zimowego.

O kulisach akcji ratunkowej Majer opowiadał w TVN24: „Helikopter wysadził ich pod ścianą. Zrobili coś niesamowitego: ok. 1200 metrów w 8,5 godziny. Dotarli do Revol i jak łączyłem się z nimi pod Nangą, brzmiało to dość tragicznie. Eli miała odmrożone ręce i stopy. Mówili, że będą musieli ją opuszczać. Spędzili tam parę godzin, czekali do świtu. Podali jej tlen, niezbędne lekarstwo, może nawodnili i podali coś do jedzenia. O świcie zaczęli schodzić. Ta ściana jest bardzo trudna, początek był wolny. Ale jak doszli do dolnego lodowego kuluaru, zaczęli schodzić szybciej. Sam się zdziwiłem. Ta akcja to był majstersztyk, świetnie przygotowana”.

Po Tomasza Mackiewicza nie dałoby się wrócić. Tłumaczył Majer: „Na wysokości 7000 metrów wieje wiatr z prędkością 70 km/godz. Do tego temperatura minus 40, a odczuwalna jest dużo niższa. W takich warunkach w górach wysokich nikt nie potrafi działać”. Polski himalaista „został na górze, którą tak ukochał”.

Zdobyli Nanga Parbat, dlatego mieli siły

Zdobyli Nanga Parbat – poinformował w sobotę Ludovic Giambiasi. Francuz był w kontakcie z Elisabeth Revol. „Może dlatego mieli siły, żeby przetrwać w tych warunkach” – napisał. Dodał, że himalaistka była wtedy przytomna, ale wycieńczona. Spała pięć minut w nocy z piątku na sobotę, nie ruszała się z miejsca.

Himalaiści szczyt mogli zdobyć w czwartek. Taki wyczyn udał się do tej pory tylko raz – w lutym 2016 roku na Nanga Parbat wspięli się Pakistańczyk Muhammad Ali, Bask Alex Txikon i Włoch Simone Moro. Ośmiotysięcznik (w sumie 8126 m n.p.m.) zimą wydaje się nie do zdobycia. Dla Revol to było trzecie podejście, dla Mackiewicza – siódme.

Francuzka i Polak rozdzielili się przy schodzeniu – Revol utknęła na wysokości 6600–6800 metrów, Mackiewicz – wyżej, ok. 7300.

Mackiewicz i Revol w drodze na szczyt Nanga Parbat

Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol mieli swoje metody. Wspinali się na styl alpejski: krótko przebywali w bazach, stopniowo zdobywali metry. Wchodzili dla własnej satysfakcji, nie zabiegali o sponsorów. W środę (24 stycznia) opuścili bazę na wysokości 4200 metrów.

Pisaliśmy przed laty w POLITYCE: „Podstawowa trudność wspinaczki o tej porze roku bierze się z położenia góry. Nanga Parbat (8126 m) strzela samotnie ponad płaskowyż. Nie ma tam sąsiednich wzniesień, które odbierałyby trochę siły szalejącym wiatrom. Wspinaczom trudno o kilkudniowe okno pogodowe. Do tego jeszcze bazę trzeba założyć tam bardzo nisko – mniej więcej na 3500 m. W porównaniu z innymi ośmiotysięcznikami, dochodzi jakieś półtora kilometra wspinaczki, w linii prostej. Tam traci się siły, które przydałyby się podczas ataku szczytowego”.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj