Nauka

Małpa dwubiegunowa

Ile mamy wspólnego z szympansami bonobo

Wśród bonobo nie odnotowano dotąd ani międzygrupowej agresji, ani przypadków zabijania dzieci. Wśród bonobo nie odnotowano dotąd ani międzygrupowej agresji, ani przypadków zabijania dzieci. Tony Camacho/Science Photo Library / EAST NEWS
Najnowsze badania nad szympansami bonobo znowu sporo powiedziały o człowieku.
Mamy w sobie coś z bonobo, ale gdybyśmy byli bardzo podobni do nich, cała ludzkość przypominałaby wielki festyn hipisów. Szczęśliwych, ale raczej mało produktywnych.Fiona Rogers/Getty Images Mamy w sobie coś z bonobo, ale gdybyśmy byli bardzo podobni do nich, cała ludzkość przypominałaby wielki festyn hipisów. Szczęśliwych, ale raczej mało produktywnych.
Wśród bonobo rządzą samice, które poskramiają agresywnych samców podejmujących próby dominacji.W. Layer/BEW Wśród bonobo rządzą samice, które poskramiają agresywnych samców podejmujących próby dominacji.
Szympansy od dekad budzą wielkie zainteresowanie, gdyż wśród małp człekokształtnych – do których należą ludzie, goryle, orangutany i gibony – to z nimi jesteśmy najbliżej spokrewnieni.Martin Harvey/Getty Images Szympansy od dekad budzą wielkie zainteresowanie, gdyż wśród małp człekokształtnych – do których należą ludzie, goryle, orangutany i gibony – to z nimi jesteśmy najbliżej spokrewnieni.
Posiadamy wiele cech szympansów zwyczajnych – często brutalnych i mocno zhierarchizowanych. Potrafimy być bardziej agresywni niż one, ale równocześnie bardziej empatyczni od bonobo.Juergen Ritterbach/Barcroft Images/Getty Images Posiadamy wiele cech szympansów zwyczajnych – często brutalnych i mocno zhierarchizowanych. Potrafimy być bardziej agresywni niż one, ale równocześnie bardziej empatyczni od bonobo.

Hipisi wśród małp – tak niektórzy określają bonobo, czyli szympansy karłowate. To drugi gatunek – obok bardziej znanych szympansów zwyczajnych – najbliżej z nami spokrewnionych małp człekokształtnych. Niespecjalistom trudno je rozróżnić. Bonobo są m.in. trochę mniejsze i mają ciemniejsze twarze. Dlatego dopiero w pierwszej połowie ubiegłego wieku naukowcy uznali, że reprezentują osobny gatunek.

Rządy samic

Najciekawsze są jednak odmienne zachowania społeczne. Wśród bonobo rządzą samice, które poskramiają agresywnych samców podejmujących próby dominacji. U szympansów zwyczajnych władzę dzierżą samce, co skutkuje większą agresją zarówno wewnątrz grup, jak i skierowaną przeciw obcym społecznościom. Samce wspólnie patrolują granice terytorium własnego stada liczącego od 20 do 120 osobników dzielących się spontanicznie na mniejsze grupki poszukujące w ciągu dnia pożywienia. Kiedy napotkają męskiego przedstawiciela obcej społeczności, kończy się to jego pobiciem i pogryzieniem, nieraz ze skutkiem śmiertelnym. Wśród szympansów zwyczajnych zaobserwowano również przypadki dzieciobójstw, zarówno ze strony samców, jak i samic.

Wśród bonobo nie odnotowano dotąd ani międzygrupowej agresji, ani przypadków zabijania dzieci, choć obydwa gatunki są przywiązane do swojego terytorium. Spięcia wewnątrz danej społeczności szympansy karłowate często rozładowują seksem, również homoseksualnym. Trudno więc się dziwić, że znajdujące się w kolekcjach muzeów kości szympansów zwyczajnych często noszą ślady walk, podczas gdy szkielety bonobo nie.

Próbując wyjaśnić te odmienności, prof. Richard Wrangham z Uniwersytetu Harvarda sformułował, wraz z innymi naukowcami, hipotezę, że bonobo podlegały procesowi samoudomowienia, skutkującego zmianami trochę przypominającymi te obserwowane u psów czy hodowlanych lisów. U szympansów karłowatych m.in. zmniejszyły się kły, pojemność czaszki, wydłużył czas wchodzenia w dorosłość i zależności od matki, zmalała agresja, za to wzrosła chęć do zabawy i seksu.

Co było tego przyczyną? Bonobo żyją wyłącznie na części terytorium Demokratycznej Republiki Konga znajdującym się na południowym brzegu rzeki Kongo – drugiej najdłuższej w Afryce i najgłębszej na świecie (w niektórych miejscach aż 220 m). Oddziela ona szympansy karłowate od zwyczajnych, których liczniejsze społeczności żyją na wschodzie i zachodzie północnego brzegu (oraz na bardziej oddalonych obszarach zachodniej Afryki, znajdujących się w granicach Gwinei, Wybrzeża Kości Słoniowej, Liberii i Sierra Leone). Ponieważ obydwa gatunki małp bardzo kiepsko pływają, więc tak duża rzeka stanowi dla nich praktycznie nieprzekraczalną barierę.

Przypuszcza się, że rozdzielenie szympansów zwyczajnych i karłowatych nastąpiło około 1–2 mln lat temu. Do niedawna sądzono, że było to związane z powstaniem właśnie w tamtym czasie rzeki Kongo, ale ostatnie badania geologiczne wykazały, że jest ona znacznie starsza. Najnowsza hipoteza głosi więc, że to okresy potężnych susz – których ślady liczą właśnie 1–2 mln lat – uczyniły rzekę Kongo przekraczalną w niektórych miejscach nawet dla stroniących od kąpieli szympansów. Kiedy więc jakaś grupa zapuściła się na południowy brzeg, została tam odcięta od pozostałych społeczności.

Ponadto nowo zasiedlone tereny okazały się znacznie obfitsze w pożywienie, pozwalając samicom spędzać więcej czasu ze sobą i tworzyć koalicje skierowane przeciw walczącym o dominację samcom. Dzięki temu szympansice w którymś momencie przejęły władzę, a bonobo zaczęły zmieniać się również fizycznie (choć część badaczy twierdzi, że się mało zmieniały i dziś bardziej przypominają wspólnego przodka obydwu gatunków).

Ludzie jak golce

Szympansy od dekad budzą wielkie zainteresowanie, gdyż wśród małp człekokształtnych – do których należą ludzie, goryle, orangutany i gibony – to z nimi jesteśmy najbliżej spokrewnieni. Jeszcze ok. 6–7 mln lat temu mieliśmy wspólnego przodka. Czy w takim razie człowiek pod względem zachowania bardziej przypomina bonobo czy raczej drugi gatunek naszych krewniaków?

Znany holenderski badacz szympansów Frans de Waal często powtarza, że jesteśmy małpą dwubiegunową. Czyli mamy w sobie coś z bonobo, ale gdybyśmy byli bardzo podobni do nich, cała ludzkość przypominałaby wielki festyn hipisów. Szczęśliwych, ale raczej mało produktywnych. Posiadamy również wiele cech szympansów zwyczajnych – często brutalnych i mocno zhierarchizowanych. Potrafimy być bardziej agresywni niż one, ale równocześnie bardziej empatyczni od bonobo.

Natomiast mocno odróżnia nas od obydwu gatunków szympansów zdolność do pomagania sobie nawzajem i współdziałania. Człowiek jest niewątpliwie małpą, ale pod pewnymi względami przypomina zwierzęta, które fachowo określa się jako eusocjalne, czyli np. pszczoły, mrówki lub golce (żyjące w Afryce pod ziemią bezwłose gryzonie tworzące kolonie z podziałem na kasty i królową mającą monopol na posiadanie potomstwa).

Do owej ścisłej współpracy jesteśmy nie tylko nakłaniani poprzez wychowanie i kulturę, ale wydaje się ona tkwić głęboko w naszej biologicznej naturze. Paul Bloom, psycholog z Uniwersytetu Yale, wraz ze swoim zespołem kilka lat temu wykazał, że nawet trzymiesięczne dzieci pojmują, co jest dobrym, a co złym zachowaniem w sytuacji społecznej. Zrobił to w bardzo pomysłowy sposób, bo przecież tak małe dzieci mówić jeszcze nie potrafią. Wyświetlano im filmiki, w których proste figury geometryczne z domalowanymi oczami odgrywały scenki. Na przykład czerwona piłka próbowała wtoczyć się pod górę, a żółty kwadrat w pewnym momencie jej pomagał. Pojawiał się też zielony trójkąt, który piłkę spychał w dół. Później zaś wyświetlano niemowlakom drugi filmik, pokazujący piłkę zbliżającą się do kwadratu albo trójkąta. Maluchy wyraźnie dłużej przyglądały się scenom spotkania piłki z przeszkadzającym jej zielonym trójkątem. Jakby dziwiły się, że chce się ona do niego zbliżyć.

W kolejnym badaniu zamiast filmu użyto marionetek, żeby sprawdzić, po które z nich dzieci (tym razem starsze niż trzymiesięczne niemowlaki) będą chętniej sięgać na zakończenie eksperymentu: pomagające czy przeszkadzające. I niemal wszystkie wybierały marionetkę „życzliwą”. Wprowadzono też trzecią postać, „neutralną”, która nie pomagała ani nie przeszkadzała. I niemowlęta chętniej wybierały marionetkę życzliwą od neutralnej, a neutralną wolały od przeszkadzającej. Podobny efekt zaobserwowano również u trzymiesięcznych maluchów, które wprawdzie nie potrafią jeszcze precyzyjnie po coś sięgać, gdyż na tyle dobrze nie kontrolują ruchów ręki ale można wnioskować o ich preferencjach na podstawie kierunku spojrzenia. I zdecydowanie wolały patrzeć na życzliwe marionetki.

Dominator wygrywa

Tyle ludzie. A jak to wygląda u naszych najbliższych małpich kuzynów? W literaturze naukowej znajdziemy wyniki badań sugerujące, że szympansy potrafią współpracować przy pozyskiwaniu jedzenia (eksperymenty przeprowadzano wśród zwierząt żyjących w niewoli) i się nim dzielić. Na przykład w 2011 r. ukazała się ciekawa praca opisująca błyskotliwie proste badanie z udziałem szympansów zwyczajnych. Dostawały one wiaderko z 30 żetonami w dwóch kolorach. W trakcie sesji treningowej uczyły się, że oddanie eksperymentatorowi żetonu np. czerwonego („altruistycznego”) oznacza otrzymanie smakołyka dla siebie oraz dla siedzącego w pomieszczeniu obok drugiego szympansa. Żeton np. niebieski był natomiast „samolubny” – jedzenie otrzymywała tylko małpa wręczająca go. Szympansy znacząco częściej wybierały żetony „altruistyczne” niż „samolubne”.

W tego typu eksperymentach bonobo wydają się bardziej tolerancyjne i skłonne do współpracy, aczkolwiek literatura naukowa nie jest tu jednoznaczna, gdyż niektóre badania wskazują na przewagę szympansów zwyczajnych. W naturze zaś to właśnie ten drugi gatunek wykazuje się współpracą podczas polowań (przede wszystkim na inne małe małpy), a nie bonobo.

W tym kontekście ogromnie ciekawe badanie przeprowadziło niedawno dwóch naukowców – Brian Hare z amerykańskiego Uniwersytetu Duke i Christopher Krupenye z niemieckiego Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. M. Plancka – a jego wyniki opublikowało specjalistyczne czasopismo „Current Biology”. Właściwie polegało ono na powtórzeniu – trochę zmodyfikowanych – eksperymentów prof. Blooma z dziećmi. Tyle że wzięły w nim udział bonobo żyjące w schronisku Lola Ya Bonobo w Demokratycznej Republice Konga. Badanie składało się z czterech eksperymentów, podczas których małpom m.in. wyświetlano na tablecie filmiki z figurami geometrycznymi, które sobie przeszkadzały albo pomagały. Następnie wycięte z papieru figury geometryczne, występujące w filmach, kładziono na kawałkach jabłka w równej odległości od badanego zwierzęcia. Ponadto na oczach bonobo nieznani im wcześniej ludzie odgrywali scenki pomagania i przeszkadzania. Następnie podchodzili do klatki ze smakołykiem w ręku.

Okazało się, że szympansy karłowate – w przeciwieństwie do ludzkich dzieci – preferowały przeszkadzających: zarówno figury geometryczne, jak i ludzi. Żeby się co do tego upewnić, naukowcy w jednym z eksperymentów sprawdzali, od której z osób konkretny bonobo spontanicznie chętniej brał smakołyk. Następnie człowiek ów obsadzany był w roli pomagającego. I wtedy okazywało się, że szympans zmieniał swoje pierwotne preferencje – brał jedzenie od drugiej osoby, która zachowywała się jak przeszkadzający.

Jak to wyjaśnić? Autorzy badania piszą na łamach „Current Biology”, że – po pierwsze – pokazuje ono, iż bonobo potrafią – jako obserwatorzy, a nie zaangażowani w sytuację uczestnicy zdarzeń – wyraźnie rozróżnić pomiędzy pomagającym a przeszkadzającym. Wybierają zaś tego drugiego, ponieważ wydaje się on bardziej dominujący. Ogólnie małpy, nie tylko szympansy, włączając się w jakiś konflikt dwóch osobników, chętniej wspierają wyżej stojącego w hierarchii lub tego, który właśnie wygrywa. Dzięki temu mogą coś zyskać – wśród szympansów zwyczajnych dominujący samiec nie przeszkadza swoim poplecznikom kopulować z samicami. Z kolei żyjące na wolności bonobo proszą o jedzenie dominujące osobniki, choć same mogłyby łatwo zdobyć to samo pożywienie – prawdopodobnie testując, czy są tolerowane.

Wyjaśnienie to ma wszakże jeden słaby punkt – dominacja musiałaby się łączyć nierozerwalnie ze złośliwością (niepomaganiem), co wcale nie jest takie oczywiste.

Jeśli wyniki powyższych eksperymentów powtórzyłyby się u innych małp, szczególnie szympansów zwyczajnych, będzie to wskazywało, że wrodzona skłonność do pomagania wyewoluowała u ludzi już po rozdzieleniu się linii rodowych szympansów i przodków człowieka. I stała się unikatową umiejętnością Homo sapiens obok rozbudowanego języka, szeroko rozumianej kultury oraz zdolności wyobrażania sobie i planowania przyszłości (czego szympansy prawie nie potrafią). I dziś, dzięki nim, to my wnikliwie obserwujemy i badamy życie społeczne szympansów, a nie na odwrót. Choć przecież genetycznie dzieli nas tak niewiele.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną