Po co do Polski przyjeżdżają badacze dinozaurów?

Dinozaur w godle
Po co do Polski przyjeżdżają badacze dinozaurów i co nam dziś po tych zwierzętach zostało, opowiada dr Stephen Brusatte z uniwersytetu w Edynburgu, autor książki „Era dinozaurów – od narodzin do upadku”.
Wykonana w 1997 r. rekonstrukcja dilofozaura (Dilophosaurus), Muzeum Geologiczne Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. Szkielet tego dinozaura z okresu wczesnej jury odkryto w USA. Natomiast jego tropy, zwane Kayentapus, z Polski, Węgier, Szwecji i Chin opisał polski paleontolog dr Gerard Gierliński.
Joanna Borowska/Forum

Wykonana w 1997 r. rekonstrukcja dilofozaura (Dilophosaurus), Muzeum Geologiczne Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. Szkielet tego dinozaura z okresu wczesnej jury odkryto w USA. Natomiast jego tropy, zwane Kayentapus, z Polski, Węgier, Szwecji i Chin opisał polski paleontolog dr Gerard Gierliński.

WOJCIECH MIKOŁUSZKO: – W pierwszym rozdziale książki „Era dinozaurów” opisuje pan przygodę w mieście, w którym „nocne cienie ukrywały paskudną stalinowską architekturę”. Co pan tam robił?
DR STEPHEN BRUSATTE: – To był 2008 r. Właśnie kończyłem pracę magisterską na uniwersytecie w Bristolu. Zajmowałem się ewolucją wczesnych dinozaurów i ich bliskich kuzynów: przedstawicieli linii krokodylowej. Za kilka miesięcy miałem wracać do USA. A ponieważ wychowałem się w okolicach Chicago, podobno drugim co do wielkości mieście polskim, znałem sporo Polaków, polskie restauracje i polskie jedzenie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj