Nauka

Czy schizofrenię da się wyjaśnić z pomocą teorii ewolucji?

Jest grupa genów, które występują w pewnej formie częściej u osób chorujących na schizofrenię. Jest grupa genów, które występują w pewnej formie częściej u osób chorujących na schizofrenię. Fernando Paz / Unsplash
Psychiatra Timothy Crow zaproponował jedną z najbardziej oryginalnych koncepcji wyjaśniających, skąd się biorą choroby psychiczne. Jego zdaniem schizofrenia to cena za... człowieczeństwo.

Od wieków człowiek, obserwując choroby psychiczne, próbował rozmaicie je wyjaśnić. Kiedyś tłumaczono je na gruncie wierzeń religijnych, magią, opętaniem. Dziś niezrozumiałe objawy stara się wytłumaczyć nauka. Nie oznacza to wcale, że proponowane hipotezy są nudne. Jedną z najbardziej oryginalnych zaproponował brytyjski psychiatra Timothy Crow, postrzegający schizofrenię jako... cenę za człowieczeństwo.

Czytaj także: Jaka jest granica między normalnością a chorobą psychiczną?

Geny, które mogą zwiększać ryzyko psychozy

Crow jest jednym z najbardziej znanych na świecie przedstawicieli psychiatrii ewolucyjnej, próbującej wytłumaczyć występowanie zaburzeń psychicznych za pomocą pojęć ewolucjonizmu. Bazuje na nieulegającym dziś wątpliwości częściowo genetycznym podłożu chorób psychicznych, w tym schizofrenii, należącej do psychoz ciężkiej choroby m.in. z objawami wytwórczymi, jak halucynacje (zwłaszcza „głosy”) i urojenia (fałszywe, nieulegające korekcji przekonania), ale też zaburzeniami myślenia.

Publikacje naukowe podają dziesiątki genów, które wspólnie mogą zwiększać ryzyko rozwoju psychozy. Co więcej, schizofrenia występuje właściwie we wszystkich populacjach całego świata z podobną częstością (co określa się czasami dogmatem 1 proc., ostatnio krytykowanym). Z drugiej strony psychoza w istotnym stopniu uniemożliwia funkcjonowanie. Choroba pojawia się zwykle w młodym wieku, a cierpiący na nią mają na ogół trudności z nawiązywaniem relacji międzyludzkich, w tym z zakładaniem rodzin i płodzeniem dzieci.

Czytaj także: Fakty i mity o schizofrenii

Genetyczna skłonność do schizofrenii – od zarania dziejów Homo sapiens

Teoria ewolucji przez dobór naturalny opisuje usuwanie z populacji alleli (postaci genów) wiążących się z cechami obniżającymi dostosowanie (czyli zdolność do przetrwania i płodzenia potomstwa). Tak więc geny odpowiadające za rozwój schizofrenii powinny zostać z populacji usunięte, a tak się w widoczny sposób nie dzieje. Sprzeczność tę określa się paradoksem schizofrenii. I to właśnie tę zagadkę próbują rozwikłać ewolucjonistyczne hipotezy schizofrenii, do których zalicza się propozycja Crowa.

Badacz wychodzi od faktu występowania schizofrenii w każdej populacji, co wskazuje na powstanie genetycznej skłonności do tej choroby jeszcze przed rozdzieleniem się głównych linii ludzkich i wyjściem z Afryki jakieś 70 tys. lat temu. Co więcej, uczony łączy jej powstanie z wydarzeniem ewolucyjnym, które wiąże z powstaniem gatunku Homo sapiens.

Są różne poglądy na to, co właściwie czyni z gatunku skąpowłosej, wyprostowanej małpy osoby ludzkie. Wedle Crowa jest to język. Inni autorzy piszą o inteligencji, samoświadomości, relacjach społecznych. Crow zauważa, że stanowiące ważny komponent inteligencji abstrakcyjne rozumowania nie mogą być przeprowadzane inaczej niż za pomocą języka. Przeprowadzając psychologiczne badanie inteligencji, wylicza się iloraz inteligencji werbalny i niewerbalny. Samoświadomość, czyli świadomość własnego istnienia, również wymaga pewnego języka. Zdanie „czuję ból” (w domyśle ja czuję) wymaga składni, bez której trudno wyrazić relacje między reprezentacjami (np. siebie samego i bólu). Relacje społeczne języka nie wymagają. Większość naczelnych prowadzi stadny tryb życia i obywa się bez słowa. Więzi nawiązywane są przez iskanie. Jednak w miarę wzrostu liczebności grupy iskanie coraz liczniejszych osobników zabiera coraz więcej czasu. Iskać można jedną małpę, mówić można do wielu. Zbyt liczne stado pawianów po prostu się rozpadnie. Natomiast przemówienia politycznego czy religijnego przywódcy słuchają tysiące. Co więcej, język usprawnia komunikację. Szympansy polują na gerezy (niewielkie małpy koczkodanowate), ale nie zamierzą się na słonia, mimo że potrafią używać prostych narzędzi.

Czytaj także: Jak Homo sapiens podbijał świat

Schizofrenia jest ceną za... język?

Rozwój języka wiąże się ewidentnie z lateralizacją, czyli podziałem ról między obie półkule mózgu (z łac. lateralis – boczny). Kluczową rolę odgrywa półkula dominująca (zwykle lewa), jednak konieczna jest tu także współpraca pomiędzy oboma półkulami. Z zaburzeniami lateralizacji łączono schizofrenię już pod koniec XIX w., zauważając u chorych pewne drobne odmienności w tym zakresie, prócz większych komór bocznych kosztem wielkości półkul kresomózgowia.

Cechą języka wywołującą chyba największy podziw Crowa i innych badaczy jest jego generatywność. Chodzi o to, że każdy z nas – doświadczonych użytkowników języka – jest w stanie zbudować i zrozumieć wypowiedziane przez kogoś innego zdanie, którego nigdy wcześniej nie słyszał. Mogę skonstruować zdanie „Czy chcesz na śniadanie stalowe okna?”. Jest na tyle dziwne, że zapewne nikt z czytelników nigdy go nie słyszał ani nie pomyślał, a jednak jesteśmy umiemy zrozumieć (i dzięki temu określić jako absurdalne), jeśli tylko rozumiemy tworzące je wyrazy – symbole wybrane raczej arbitralnie. Inne niż człowiek zwierzęta posługują się niekiedy repertuarem symboli, którymi komunikują doświadczane bodźce, np. zagrożenie ze strony lamparta bądź drapieżnego ptaka. Sygnały te wiążą się jednak trwale z sygnalizowanymi bodźcami i nie można z nich budować bardziej złożonych wypowiedzi, jak z klocków, do czego świetnie nadają się słowa.

Schizofrenia ceną za język? Sformułowanie takie pojawia się nawet w tytułach kilku publikacji Crowa. No dobrze, ale dlaczego w takim razie objawy pojawiają się tylko u części populacji?

Schizofrenia na przykładzie anemii sierpowatokrwinkowej

Kwestię tę zazwyczaj tłumaczy się, poczynając od szkoły poprzez studia, na przykładzie anemii sierpowatokrwinkowej. Przykład jest o tyle prosty, że chodzi o chorobę wywoływaną przez pojedynczy gen. Jeśli dana osoba ma dwa (odziedziczone po matce i ojcu) zmutowane allele tego genu, jej krwinki czerwone w sytuacji niedoboru tlenu niszczą się, przybierając charakterystyczny sierpowaty kształt. W efekcie pojawia się groźna niedokrwistość. Czemu ewolucja nie wyeliminowała tych od dawna buszujących w puli genowej alleli? Otóż nie wyeliminowała ich tylko na obszarach występowania malarii. Powodujący tę chorobę pierwotniak nie radzi sobie w krwinkach osób z jednym zmutowanym allelem. Jeden allel chroni przed malarią, dwie jego kopie wywołują anemię.

Oczywiście nie ma jednego genu wywołującego schizofrenię. Dawno zostałby znaleziony. Co więcej, geny podejrzewane o zwiększanie ryzyka psychozy leżą głównie na chromosomach autosomalnych (czyli niezwiązanych z płcią), podczas gdy Crow, odwołując się do odmienności asymetrii mózgowia u osób z nieprawidłowościami chromosomów płciowych, upatruje ich właśnie na chromosomach płciowych X i Y. Co więcej, wbrew poglądom brytyjskiego psychiatry nie ma też zwykle u zwierząt żadnego pojedynczego wydarzenia rozpoczynającego powstanie nowego gatunku (opisywano je u roślin – np. podwojenie całego DNA).

Czytaj także: Ma pan(i) schizofrenię. Proszę nie brać tego do siebie

Szalona koncepcja Crowa

Jest jednak grupa genów, które występują w pewnej formie częściej u osób chorujących na schizofrenię. U ich zdrowych krewnych allele te mają zwiększać kreatywność, twórczość (przypomnijmy sobie generatywność języka). Im więcej tych specyficznych alleli, tym większa kreatywność. Ale też większe ryzyko rozwoju psychozy. Od pewnego stopnia ryzyko psychozy przeważa już nad pozytywnym efektem omawianych alleli. Najlepiej mieć ich średnią liczbę, podobnie jak w przypadku allelu związanego z anemią. Dobór naturalny faworyzuje takie genotypy, ale losowy rozdział alleli do gamet i w następstwie zygot powoduje powstawanie genotypów o większej bądź mniejszej ich liczbie.

Choć oryginalna i zapadająca w pamięć, pozycja Crowa pozostaje hipotezą. Nie została potwierdzona eksperymentalnie, a niektóre jej elementy stoją w sprzeczności z dzisiejszym ujęciem ewolucjonizmu. Dla niektórych sam pomysł, by schizofrenia była ceną za inne, korzystne cechy, brzmi jak szaleństwo. Ale czy to źle dla hipotezy naukowej? Kiedyś na pewnej konferencji fizyków teoretyków wybitny uczony skomentował wystąpienie młodszego kolegi: – Pańska propozycja jest szalona. Ale nie wiem, czy wystarczająco szalona.

Czytaj także: Jak żyć ze schizofrenią

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną