Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Nauka

Muzea zabawek

Wystawa „Wajda” w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wystawa „Wajda” w Muzeum Narodowym w Krakowie. Omar Marques/SOPA Images/LightRocket / Getty Images
Dr Monika Stobiecka, archeolożka i historyczka sztuki, o tym, czy multimedia i gadżety cyfrowe w muzeach to dobry pomysł.
Stawiające na multimedia i gadżety cyfrowe Muzuem Powstania Warszawskiego.Karol Serewis/Gallo Images Poland/Getty Images Stawiające na multimedia i gadżety cyfrowe Muzuem Powstania Warszawskiego.

Agnieszka Krzemińska: – Muzeum Powstania Warszawskiego ma nowe interaktywne urządzenie, skanujące twarz zwiedzającego i wskazujące powstańca, do którego jest on podobny. Dyrektor Jan Ołdakowski przekonuje, że to nowe medium pozwala odkrywać historię na własną rękę, a przy okazji rozpoznać niezidentyfikowanych dotąd bohaterów, jeśli wystąpi rodzinne podobieństwo. Podoba się pani taki cyfrowy gadżet?
Monika Stobiecka: – Nie bardzo. Jeśli uda się kogoś dzięki niemu zidentyfikować, to świetnie, ale poza tym będzie jedynie działał na emocje zwiedzającego, utożsamiając go z powstańcami. Taki eksponat tylko pogłębi i tak już silną martyrologiczną i wiktymizacyjną narrację MPW, w którym brakuje tak ważnego dla muzeum historycznego elementu, jakim jest pokazanie przeszłości przez przyszłość. Czyli np. namysłu nad tym, co by było, gdyby do powstania nie doszło.

Zagraniczni goście, którzy chodzą po naszych muzeach historycznych, doceniają ich nowoczesność, ale często skarżą się, że brakuje im szerszego tła prezentowanych tam wydarzeń.
To jest problem, który także widzę, zwiedzając polskie muzea w celach badawczych. Ostatnio w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku zauważyłam, że obcokrajowcy czy osoby urodzone po 1989 r., niemające w pamięci czasów Solidarności, mogą mieć z nim kłopot. Jest tam bowiem mnóstwo informacji o przebiegu i aktorach wydarzeń, globalnej i lokalnej polityce, ale nie ma zwykłej wprowadzającej tablicy informującej, z czym zwiedzający będzie miał na wystawie do czynienia. Za dużo szczegółów, za mało ogółów, choć trzeba przyznać, że jest tam cała masa szalenie ciekawych obiektów i gadżetów cyfrowych.

Dobrych?
Różnych. Jest np. wielki ekran, na którym wyświetlane są zdjęcia budynku przed wydarzeniami strajkowymi i po nich, które można zmienić przy użyciu tabletu.

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Nauka; s. 62
Reklama