Nauka

Powrót myszojelenia! Kanczyl srebrnogrzbiety jednak nie wyginął

Kanczyl srebrnogrzbiety, zwany też myszojeleniem Kanczyl srebrnogrzbiety, zwany też myszojeleniem Wikipedia
Malutki ssak kopytny, czyli kanczyl srebrnogrzbiety, endemiczny gatunek żyjący w Wietnamie, był od niemal 30 lat uznawany za wymarły. Teraz powrócił i chyba ma się dobrze.

Kanczylowate to najmniejsze ssaki parzystokopytne. Są przeżuwaczami. Potocznie nazywa się je myszojeleniami: są bardzo małe, mierzą od 40 do 60 cm i chociaż z jeleniami są rzeczywiście spokrewnione, to z myszami nie mają wiele wspólnego. Bardziej przypominają króliki, tyle że takie z kopytkami. Do rodziny kanczylowatych należą trzy rodzaje: wodnokanczyl afrykański, kanczylek i kanczyl. Istnieje kilka gatunków tych ostatnich, czyli kanczyli – żyją w różnych częściach południowo-wschodniej Azji, a jednym z nich jest właśnie bytujący w lasach Wietnamu kanczyl srebrnogrzbiety. Podejrzewa się, że może on jeszcze występować w sąsiedniej Kambodży, a także w Laosie, ale dowodów na to nie ma.

Czytaj też: Z punktu widzenia dzikiego zwierzęcia

Kamery pułapki złapały kanczyla

Problem z tym zwierzakiem był taki, że ostatnie udokumentowane jego obserwacje pochodziły z 1990 r. Potem nikt go już nie widział, a w każdym razie nie informował o tym przyrodników, więc kanczyla z Wietnamu uznano za gatunek wymarły. Aż do teraz. Jak bowiem donosi czasopismo „Nature Ecology and Evolution”, grupa badaczy kierowana przez wietnamskiego biologa An Nguyena już od pewnego czasu uzyskiwała ciekawe relacje od lokalnej ludności zamieszkującej okolice miasta Na Thrang na wybrzeżu Wietnamu. Miejscowi często donosili im, że kanczyle jednak przetrwały, że żyją w tamtejszych lasach, chociaż trudno je spotkać. Badacze postanowili więc w kilku wskazanych obszarach ustawić kamery pułapki i... udało się. Ostatecznie kanczylom zrobiono ponad tysiąc zdjęć.

Czytaj też: Czy wrócą susły

Czy kanczyl wygra z gospodarką?

To oznacza, że kanczyle przetrwały i jak obliczają przyrodnicy, zwierząt tych na obserwowanym terenie może być nawet kilkaset. Zagadką pozostaje, dlaczego tak długo się ukrywały.

Prawdopodobnie kanczyl został przepłoszony przez ludzi, a dokładnie musiał uchodzić w wyniku urbanizacji i industrializacji środowiska, w którym żyje. Zaszył się najdalej, jak to możliwe, i jak ognia unika kontaktów z człowiekiem. Ale człowiek potrafił go wyśledzić. To dla kanczyli srebrnogrzbietych i dobrze, i źle zarazem. Dobrze, ponieważ przyrodnicy zamierzają opracować teraz program pełnej ochrony tych zwierząt. Być może powstanie coś na kształt rezerwatu, w którym nikt ich nie będzie niepokoił. Ale nie wiadomo, czy to się w pełni powiedzie, ponieważ Wietnam jest obecnie najszybciej rozwijającym się gospodarczo krajem regionu. Potrzeba na gwałt nowych terenów pod miasta, drogi, fabryki. Czy rozpędzona gospodarka tego kraju będzie się liczyć z malutkim ssakiem kopytnym, którego miało już przecież w ogóle nie być?

Czytaj też: Smutna historia szopa Edwarda

Inne spektakularne powroty zwierząt

Ale być może kanczyl ma jednak szanse na przeżycie. Zresztą takie spektakularne powroty zwierząt uznanych już za wymarłe notuje się i to wcale nierzadko. Dzisiaj także.

Niedawno do Polski powróciła xylocopa, czyli tzw. czarna pszczoła, a dokładniej zadrzechnia fioletowa. Nie było jej u nas przez cały XX w. i uznano, że w Polsce wyginęła na dobre. A jednak znów jest i kilka jej kolonii dobrze radzi sobie na południu kraju.

W zeszłym roku badacze przyrody z Kenii donieśli o tym, że w Afryce znów pojawiła się czarna pantera, a dokładniej – czarny lampart, choć ostatni taki melanistyczny osobnik był widziany w Etiopii (a wtedy jeszcze w Abisynii) w 1909 r. Uznano więc, że czarne lamparty w Afryce już nie występują i żyją tylko – i to też w bardzo małej liczbie – w Azji. Z kolei dwa lata temu grupa uczonych z wielu ośrodków i uczelni na świecie zajmujących się ratowaniem lamparta amurskiego – najbardziej zagrożonego wielkiego kota – potwierdziła, że zwierząt tych żyje na wolności więcej niż dotąd sądzono. Udało się to ustalić także dzięki zaawansowanym sieciom kamer pułapek. Wcześniej sądzono, że lampartów amurskich w warunkach dzikich żyje już nie więcej niż 30. Teraz wiadomo już, że jest ich prawie sto.

To, rzecz jasna, nie oznacza jeszcze, że lampart znad rzeki Amur przetrwa, podobnie jak wietnamski kanczyl srebrnogrzbiety, ale i w jednym, i w drugim przypadku wiadomość jest dobra. A takich dobrych wiadomości ze świata przyrody ostatnio zbyt wiele nie mamy.

Czytaj też: Czego nas uczy historia tygrysów zatrzymanych na granicy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną