To nie przypadek, że niektóre z najgorszych epidemii w ostatnich latach – takie jak SARS, MERS czy ebola – wzięły swój początek od nietoperzy. Dotychczas nie potwierdzono, skąd pochodzi nowy, mający swoje początki w chińskim Wuhan koronawirus SARS-CoV-2, którego obecnie boi się cały świat. Ale wiadomo, że inne koronawirusy są patogenami odzwierzęcymi, których pierwotnym źródłem były właśnie nietoperze.
Tylko wtajemniczeni wiedzą jednak, jak krzywdzące byłoby porównywanie nietoperzy do demonów, gdyż w rzeczywistości to sam człowiek, poprzez niewłaściwe zachowania względem tych ssaków i przyrody, sprowadza na siebie wszystkie zarazy. – Zwierzęta nie są temu winne – stanowczo twierdzi dr Katarzyna Janik-Superson z Pracowni Biobank Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. Jest jedną z około setki polskich chiropterologów, czyli specjalistów badających nietoperze, która obawia się, że wiązanie obecnej epidemii COVID-19 z tymi zwierzętami, może mieć dla nich tragiczne skutki również w Polsce: – Nasze nietoperze nie są nosicielami śmiertelnych dla ludzi serotypów koronawirusów takich jak ten z chińskiego Wuhan. Mam nadzieję, że nikt z irracjonalnego strachu nie będzie więc ich zabijać ani niszczyć im siedlisk. Właściciele budynków, na których poddaszach lub w piwnicach nietoperze mają swoje kryjówki, nie mają się czego obawiać.
Immunologiczny taniec
Naukowców od dawna intrygowało pytanie, dlaczego właśnie nietoperze stały się ulubionym rezerwuarem wirusów? Koegzystują z nimi od 55 mln lat i, co ciekawe, zarazki te, choć mogą być śmiertelne dla innych ssaków, wywołują u nietoperzy zaledwie bezobjawowe zakażenia. Wyjątkiem jest wścieklizna, która w nielicznych przypadkach bywa dla nich zabójcza.