Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Mówiące narzędzia

Mówiące narzędzia. Czy antyczni niewolnicy blokowali postęp techniczny?

Zamożna Rzymianka i usługująca jej niewolnica. Marmurowy nagrobek, I w. p.n.e. Zamożna Rzymianka i usługująca jej niewolnica. Marmurowy nagrobek, I w. p.n.e. Getty Images
Rozmowa z dr. hab. Adamem Pałuchowskim o tym, skąd się wzięli i jak żyli antyczni niewolnicy oraz czy ich istnienie zatrzymało postęp techniczny.
Odkryte w Civita Giuliana niedaleko Pompejów pomieszczenie dla niewolników, połączenie sypialni z magazynem, o czym świadczą ułożone w rogu amfory.Parco Archeologico di Pompei/AP/EAST NEWS Odkryte w Civita Giuliana niedaleko Pompejów pomieszczenie dla niewolników, połączenie sypialni z magazynem, o czym świadczą ułożone w rogu amfory.

AGNIESZKA KRZEMIŃSKA: – W Civita Giuliana, willi na obrzeżach Pompejów, archeolodzy znaleźli izbę mającą 16 m kw. i wyposażoną w trzy łóżka, w tym jedno mniejsze, którą uznano za mieszkanie rodziny niewolników zajmujących się stajnią. Odkrywcy są wniebowzięci, bo o życiu codziennym tej grupy społecznej wiemy niewiele, tymczasem okazuje się, że czasami spali w całkiem wygodnych łóżkach.
ADAM PAŁUCHOWSKI: – Rzadko. W miejscowości Settefinestre w Toskanii archeolodzy odkryli w kompleksie willowym ciągi pomieszczeń, które uznali za pokoje niewolników, ale to raczej wyjątek i wydaje się, że niewolnicy do obsługi domowej bogaczy spali po prostu gdzie popadnie na podłogach ich rezydencji, na marnych posłaniach. W niepomiernie gorszych warunkach żyli niewolnicy w kamieniołomach i kopalniach. W tym kontekście odkrycie w Civita Giuliana koło Pompejów jawi się istotnie jako wyjątkowy luksus.

Może lepiej się żyło na wsiach niż w miastach?
Niewolnicy w familia urbana mieli lżejszą pracę, ale mogli dostać w kość, jeśli trafił im się okrutny właściciel. Natomiast w familia rustica, w tym w latyfundiach, zazwyczaj zatrudnieni byli przy uprawie zbóż. Pracowali ciężko w dużych grupach i bywało, że na noc zakładano im kajdany, bo bano się, że uciekną. Czasami tylko pozwalano im spotykać się z kobietami w celach prokreacyjnych, żeby zapewnić sobie niewolników z chowu domowego.

Czyli rozmnażano ich jak zwierzęta.
Niestety. Co więcej, ich reprodukcję traktowano jako inwestycję. Właściciel musiał sobie ją przekalkulować, bo matka w ciąży i po porodzie nie pracowała efektywnie, a wychowanie wartościowego niewolnika było rozłożone na lata – najpierw oseska trzeba było odchować, a potem matka lub ojciec musieli przez jakiś czas przyuczyć dziecko do przydatnego fachu.

Polityka 5.2022 (3348) z dnia 25.01.2022; Nauka i cywilizacja; s. 57
Oryginalny tytuł tekstu: "Mówiące narzędzia"
Reklama