Nauka

Wynalazki z piekła rodem

Wynalazki z piekła rodem. Wyścig Le Mans to poligon dla niezwykłych nowinek technicznych

Le Mans na torze Circuit de la Sarthe 11 czerwca 2022 r. Le Mans na torze Circuit de la Sarthe 11 czerwca 2022 r. Ker Robertson / Getty Images
Sto lat temu 26 maja odbył się pierwszy wyścig Le Mans – ekstremalna rywalizacja non stop przez całą dobę. Ten test na wytrzymałość okazał się poligonem doświadczalnym dla rozwiązań technicznych, z których dziś korzystamy wszyscy.
Tracta – pierwsze auto z napędem na przednie koła – w wyścigu w 1929 r.National Motor Museum/EAST NEWS Tracta – pierwsze auto z napędem na przednie koła – w wyścigu w 1929 r.

Dzisiaj wygrywasz, jutro sprzedajesz – głosi motto, pod którym z pewnością podpisaliby się producenci aspirujący do wyścigowej rywalizacji. Udział w Le Mans to prestiż i oczywiste marketingowe korzyści, ale również pieczątka na know-how. W końcu przez dobę pokonuje się tam na wysokich obrotach dobrze ponad 5 tys. km. Kierowcy każdego teamu mogą się zmieniać (od 1983 r. jest ich trzech, wcześniej było dwóch), ale jeśli sprzęt się posypie, to koniec pieśni.

Historię Le Mans piszą nie tylko zwycięzcy – również innowatorzy i ich wynalazki.

Napęd na przednie koła (1927)

Było ich dwóch: Jean Albert Gregoire i Pierre Fenaille. W podparyskim Wersalu prowadzili punkt sprzedaży automobili, a w wolnych chwilach projektowali własny prototyp wyścigowy. Czerpali z doświadczeń zdobytych podczas startów rajdowych (choćby w Monte Carlo, gdzie ścigano się od 1911 r.) oraz z bijącego stale i obficie źródełka z pieniędzmi. Zapewniał je ojciec Pierre’a, Maurice, potentat branży naftowej. Szczodrze wspomagał artystów (m.in. Rodine’a), nie oczekując w zamian niczego specjalnego. No, może poza aurą mecenasa oraz członkostwem w Akademii Sztuk Pięknych. Ale jeśli chodzi o finansowanie motoryzacyjnej pasji syna, już taki bezinteresowny nie był. Objął większość udziałów w firmie i domagał się nieszablonowego działania. Najlepiej: opatentowania wynalazku, na który branża ochoczo się rzuci.

W wyścigowych realiach kierowcy często uskarżali się na prowadzone pojazdy, jak jeden wyposażone w napęd na tylną oś. Mechanizm był zawodny, zbyt czuły na intensywną eksploatację i jednocześnie nie dość czuły na polecenia kierowcy. Przyprawiał auto o uciążliwe wibracje, a w ciasnych zakrętach pokonywanych z dużą prędkością również o niebezpieczną tendencję uciekania tyłu pojazdu do osi jezdni i utratę panowania przez kierującego.

Polityka 22.2023 (3415) z dnia 23.05.2023; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Wynalazki z piekła rodem"
Reklama