Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Przeszłość na przyszłość

Kliodynamika, czyli jak matematyka pomaga w badaniach historii. A co mówi o przyszłości?

Systemowa złożoność takich struktur jak społeczeństwa nie oznacza, że w ich funkcjonowaniu nie można wskazać prawidłowości. Systemowa złożoność takich struktur jak społeczeństwa nie oznacza, że w ich funkcjonowaniu nie można wskazać prawidłowości. Mirosław Gryń / Polityka
Dzieje ludzkości nie są jedynie zbiorem wydarzeń. Być może rządzą nimi prawa, które pozwalają jednocześnie wyjaśniać przeszłość i prognozować przyszłość. Tak sądzą twórcy kliodynamiki, dyscypliny łączącej historię z matematyką i nauką o złożoności.
materiały prasowe

„Nadchodząca dekada będzie czasem rosnącej niestabilności politycznej w Stanach Zjednoczonych i zachodniej Europie” – napisał na początku 2010 r. w magazynie naukowym „Nature” Peter Turchin. W krótkim artykule dodawał, że maksymalnego natężenia turbulencji społeczno-politycznych należy spodziewać się ok. 2020 r. Nie przewidział, że w 2016 r. wydarzy się brexit i do władzy w USA dojdzie Donald Trump. Nie prognozował też, że prezydentura Trumpa zakończy się atakiem na Kapitol w styczniu 2021 r. i nie zapowiadał powstania żółtych kamizelek we Francji lub ruchu Black Lives Matters w Stanach Zjednoczonych. Z dużym przekonaniem twierdził jednak, że powstają warunki, które takie wydarzenia umożliwią.

Urodzony w Związku Radzieckim naukowiec – dziś pracujący głównie w Complexity Science Hub w Wiedniu – zrobił karierę, zajmując się ekologią i biologią ewolucyjną. Gdy stwierdził, że nic już więcej ważnego w tej dziedzinie nie wymyśli, postanowił wykorzystać swoją znajomość systemów złożonych i matematyki do analizy społeczeństw ludzkich.

Punkt kulminacyjny

W 2010 r. obserwował to samo, co badacze społeczni zajmujący się nierównościami społeczno-dochodowymi, ewolucją systemów politycznych, życiem elit. Nie on pierwszy więc dostrzegł, że w 1970 r. w Stanach Zjednoczonych i większości krajów Zachodu załamał się trwający od zakończenia wojny trend wzrostu realnych płac. Gospodarka dalej rosła, jednak pracownicy coraz mniej z tego mieli. Ktoś tracił, więc ktoś musiał zyskiwać – owoce gospodarczego wzrostu w coraz większym stopniu zasilały konta polityczno-ekonomicznej elity. W 1983 r. w USA liczba gospodarstw domowych o majątku przekraczającym 10 mln dol. osiągnęła 66 tys., w 2019 r. liczba dekamilionerów wzrosła do 693 tys.

Polityka 1/2.2024 (3446) z dnia 27.12.2023; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "Przeszłość na przyszłość"
Reklama