Nauka

Męska antykoncepcja w żelu? Fajnie by było, ale nadal nic z tego

Męska antykoncepcja rozwija się niemrawo – głównie w sferze dyskusji i badań – ale i tu zaczyna rozwijać się konkurencja. Męska antykoncepcja rozwija się niemrawo – głównie w sferze dyskusji i badań – ale i tu zaczyna rozwijać się konkurencja. AllaSerebrina / PantherMedia
Media donoszą: „Badania pokazują, że męski żel antykoncepcyjny działa szybciej niż inne metody”. A są jakieś inne stosowane przez mężczyzn metody?

Dużo się mówi, mało się robi. Tym jednym zdaniem można skwitować przesadne nadzieje na pojawienie się męskiej antykoncepcji. Temat rozpala media od lat i kiedy tylko pojawia się najdrobniejszy sygnał ze strony naukowców, że powiodła się kolejna faza badań nad jakimś eksperymentalnym specyfikiem, natychmiast świat okrąża nowina, że medycyna wreszcie poradziła sobie z naturą.

Prawda jest dużo mniej optymistyczna, a droga do urzeczywistnienia męskiej antykoncepcji w formie podobnej do tej, którą od lat stosują kobiety, wydaje się nie mniej kręta niż ta, po której plemniki muszą dotrzeć do komórki jajowej. Co kilka lat słyszę o przełomowej tabletce lub plastrze z odpowiednią dawką hormonów, które skutecznie (ale odwracalnie!) zahamowałyby produkcję plemników. I co? Jakoś żaden z tych preparatów nie może trafić do otwartej sprzedaży, a media – rozpalone takim sensacyjnym newsem – szybko zapominają, na jakim etapie badań zakończyła się ich kariera.

Czytaj także: Polacy częściej myślą o wazektomii. „Podjęliśmy świadomą decyzję, że więcej dzieci nie będzie”

Plemniki: najwyżej milion

Tym razem chodzi o żel zawierający dwa hormony – 74 mg testosteronu i 8 mg octanu segesteronu – który 200 mężczyzn uczestniczących w drugiej fazie testów aplikowało sobie na plecy między łopatkami. Trudno w to miejsce wetrzeć coś samemu, więc rozumiem, że może to być pewna forma gry wstępnej przed właściwym stosunkiem z takim zabezpieczeniem.

Już od ósmego tygodnia codziennego smarowania liczba plemników zaczęła gwałtownie spadać, dochodząc do zaledwie miliona po 15 tygodniach (wcześniej panowie mieli ich dobrze ponad 15 mln). Właśnie ten jeden milion w mililitrze nasienia naukowcy uznali za próg skuteczności antykoncepcji w męskim wydaniu. Ale podczas ogłaszania wyników badania na odbywającym się w Bostonie kongresie Endocrine Society nie powiedziano nic o ich żywotności ani o rzeczywistej skuteczności żelu. A jak wiadomo, sprawność plemników, określana na podstawie ich ruchu oraz budowy morfologicznej, ma dla męskiej płodności nie mniejsze znaczenie niż sama ich liczba.

A nie powiedziano o tym dlatego, że – przypomnijmy – jesteśmy na razie po drugiej fazie badania, zaś dopiero w trzeciej (na którą zgodę musi jeszcze wydać FDA, czyli amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków) będą sprawdzane te najważniejsze parametry.

Co zatem jest rzeczywistym sukcesem eksperymentalnej metody? Efektywność. Dr Diana Blithe, szefowa Programu Rozwoju Antykoncepcji w Narodowych Instytutach Zdrowia (NIH), ucieszyła się z tego, że liczba plemników po zastosowaniu żelu zaczęła spadać szybciej, niż pokazały to wyniki wcześniejszych specyfików (które i tak nigdy nie dotarły na rynek). Inne męskie hormonalne środki antykoncepcyjne przynosiły bowiem efekty najwcześniej po dziewięciu tygodniach, zatem skrócenie tego czasu o co najmniej tydzień może być jej zdaniem zachętą dla par i w przyszłości sięgną one właśnie po ten, którego wydajność pojawia się najwcześniej.

Czytaj także: Nie ma seksu, jest prokreacja. Nawet Rosja ma lepszy dostęp do antykoncepcji

Testosteron: więcej nie znaczy lepiej

Sam testosteron – a takie preparaty hormonalne są przecież dostępne – zmniejsza produkcję nasienia, ale dzieje się to wolniej. W tym wypadku dodanie wspomnianego octanu segesteronu (stosowany jest również w dopochwowych pierścieniach antykoncepcyjnych) przyspieszyło efekty, a do tego składnik ten obniżył dawkę testosteronu potrzebną do stłumienia spermatogenezy. To też spowodowało, że eksperymentalny żel nie działał na zasadzie całkowitej blokady hormonalnej – poziom męskich hormonów utrzymywał się stale w zakresie fizjologicznym, co pozwalało na utrzymanie prawidłowych funkcji seksualnych i innych czynności zależnych od androgenów.

Być może czytelników interesuje odpowiedź na pytanie, dlaczego za sprawą dostarczanego do organizmu testosteronu mężczyzna staje się czasowo niepłodny, skoro jest to przecież męski hormon płciowy, który ma dodawać mu wigoru, a wcześniej korzystnie wpływa na rozwój jąder? Otóż decyduje o tym tzw. sprzężenie zwrotne, do którego dochodzi w układzie hormonalnym – jest on zbudowany piętrowo: są gruczoły dokrewne, które z najwyższego piętra (ośrodkowego układu nerwowego) regulują wydzielanie hormonów na niższych poziomach, a nadmierne ich stężenie w organizmie może tę ich aktywność blokować.

W tym wypadku mamy do czynienia z osią podwzgórze – przysadka – jądra. Podawanie mężczyźnie testosteronu z zewnątrz, np. w formie żelu, najpierw hamuje podwzgórze do wydzielania gonadotropin. Te z kolei powstrzymują przysadkę w produkcji kolejnych hormonów, stymulujących w jądrach tzw. komórki Leydiga produkujące „własny” testosteron. Mówiąc krótko: dostarczenie go przez skórę zwiększa poziom we krwi, co sygnalizuje podwzgórzu i przysadce, że nie ma potrzeby produkcji endogennego hormonu, niezbędnego do wytwarzania plemników. Na tym polega ujemne (negatywne) sprzężenie zwrotne.

Czytaj także: Nowa koncepcja antykoncepcji dla mężczyzn

Mężczyźni: deficyt odpowiedzialności

Czy to jest jednak właściwa droga do stworzenia skutecznej męskiej antykoncepcji? Czy w ogóle ma ona rację bytu? Nie da się ukryć, że zakres opcji kontroli płodności nie powiększył się od lat i poza prezerwatywami oraz wazektomią cały wachlarz metod skupia się na kobietach, angażując w to ich zdrowie (mam na myśli pigułki i inne specyfiki hormonalne). Powody, dla jakich rozwój tych metod – zwłaszcza w kontekście mężczyzn – utknął w martwym punkcie, miały związek głównie z kosztami badań, ale też obawami dotyczącymi odpowiedzialności – a więc bezpieczeństwa i skuteczności.

Argumenty przeciwko inwestowaniu w rozwój takich metod są niezmienne od lat i chodzi głównie o to, czy panowie – jeśli już pojawi się dla nich taki produkt na rynku – w ogóle zechcą go używać? Czy nie skończy się na tym, że firmy farmaceutyczne zainwestują krocie w męską pigułkę lub żel z testosteronem do hamowania produkcji plemników, ale po miesiącu zachwytu, a może nawet chęci wypróbowania go, nikt nie będzie nim zainteresowany?

Czytaj także: Skuteczna męska antykoncepcja. Czy panowie ruszyliby po nią do aptek?

Stosunkowo tania w produkcji klasyczna pigułka antykoncepcyjna dla pań z handlowego punktu widzenia jest więc, co tu dużo mówić, wystarczającym zabezpieczeniem. Zwłaszcza że, jak wynika z sondaży, chociaż ponad 60 proc. kobiet chętnie scedowałoby na partnerów obowiązek antykoncepcji, to wiele z nich im nie ufa i nawet gdyby pojawiła się na rynku jakaś tabletka hamująca aktywność plemników, nie można wykluczyć, że panie w dalszym ciągu wolałyby się zabezpieczać swoimi metodami.

Dobra wiadomość jest taka, że wspomniany żel, o którym piszą od dwóch dni media w Polsce i na świecie, może być faktycznie pierwszym, jaki pojawi się na rynku już za pięć lat. I nie jest to jedyny badany specyfik, więc choć męska antykoncepcja rozwija się niemrawo – głównie w sferze dyskusji i badań – zaczyna i tu rozwijać się konkurencja. Kto pierwszy dobiegnie do mety? Nie wiadomo. Ale czy na tej mecie ustawią się rzesze mężczyzn gotowych wziąć na siebie taką samą odpowiedzialność jak ich partnerki – to już zupełnie nie jest pewne.

Czytaj także: Tak utrudnia się Polkom dostęp do antykoncepcji

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jak Koreańczycy podbijają świat muzyki klasycznej. Słychać ją nawet w słynnych k-dramach

Muzycy z Korei Południowej coraz częściej podbijają świat muzyki klasycznej. To dalszy ciąg koreańskiej fali, efekt olbrzymich ambicji i kultury, która Beethovena i Brahmsa umieszcza w tytułach romansowych seriali.

Dorota Szwarcman
15.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną