Wycieki z reaktora. Radziecki okręt atomowy uwalnia do morza radioaktywne substancje
7 kwietnia 1989 r. okręt podwodny K-278 „Komsomolec” płynął na głębokości ok. 400 m w Morzu Norweskim, gdy w przedziale rufowym wybuchł pożar. Choć jednostka zdołała się wynurzyć, a reaktor awaryjnie wyłączono, woda wdarła się do uszkodzonej rufy i okręt zatonął. Z 69 członków załogi zginęło 42. Komsomolec był wówczas jedynym w swoim rodzaju atomowym okrętem radzieckiej floty – jego kadłub został wykonany ze stopu tytanu, co pozwalało mu zanurzać się głębiej niż innym ówczesnym tego typu jednostkom wojskowym. Jego wrak spoczął na głębokości 1680 m, na południowy zachód od Wyspy Niedźwiedziej. Na pokładzie prawdopodobnie znajdowały się, oprócz reaktora, także dwie głowice atomowe w przedziale torpedowym.
Czytaj także: Atomowe okręty – klucz do geopotęgi
Brak plutonu z głowic jądrowych
W lipcu 2019 r. norweski statek badawczy „G.O. Sars”, wyposażony w zdalnie sterowanego robota, przeprowadził badanie wraku. Dzięki temu udało się pobrać i przeanalizować próbki wody morskiej, osadów dennych i organizmów żywych, a wyniki opublikowało właśnie czasopismo „PNAS”.
Sonar wysokiej rozdzielczości ujawnił rozległe uszkodzenia dziobowej części okrętu i pokładu nad przedziałem torpedowym – prawdopodobnie na skutek wewnętrznej eksplozji lub uderzenia dziobem w dno morskie. Zewnętrzne powierzchnie tytanowego kadłuba nie nosiły jednak oznak korozji, a płyty i zaślepki tytanowe, zamontowane przez Rosję w 1994 r. w celu ograniczenia przepływu wody przez uszkodzony przedział torpedowy, wciąż znajdowały się na swoim miejscu. Ponadto analiza próbek pobranych w pobliżu przedziału torpedowego nie wykazała obecności plutonu pochodzącego z głowic jądrowych.
Czytaj także: Czy Orka się wreszcie wynurzy. Chcemy okrętów podwodnych. Będzie bardzo drogo
Paliwo w reaktorze ulega korozji i uwalnia radionuklidy
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja reaktora. Podczas jednego z zanurzeń robota naukowcy po raz pierwszy zaobserwowali widoczny wyciek z rury wentylacyjnej za kioskiem okrętu. Odkryli też drugi, nieznany wcześniej punkt emisji – metalową kratkę, najprawdopodobniej część układu wydechowego generatora diesla, który pracował, gdy okręt tonął. To właśnie próbka wody pobrana bezpośrednio nad tą kratką wykazała maksymalne stężenia radioaktywnych izotopów: strontu-90 i cezu-137. Były odpowiednio 400 tys. i 800 tys. razy wyższe od ich typowych poziomów w wodach Morza Norweskiego.
Ponadto charakterystyczne proporcje izotopów plutonu w próbkach, a także podwyższone stężenia uranu-236, jednoznacznie wskazują, że paliwo jądrowe w reaktorze ulega korozji i uwalnia radionuklidy (czyli niestabilne izotopy pierwiastków, które emitują promieniowanie) do otoczenia.
Czytaj także: Ameryka gra z Rosją w podwodne szachy. „Putin, uważaj, bo mam rakiety”
Wycieki z reaktora bez zagrożenia?
Pomimo że wycieki trwają od ponad 30 lat, w środowisku morskim wokół wraku nie zaobserwowano akumulacji radioaktywnych substancji. Uwalniane radionuklidy ulegają bowiem błyskawicznemu rozcieńczeniu – ich stężenia gwałtownie spadają już w odległości 40 cm od miejsc wycieku, a w próbkach pobranych 3 m nad rurą wentylacyjną wykazywały wartości tylko nieznacznie większe niż typowe tło wód dennych w tym rejonie. Natomiast podwyższone stężenia cezu-137 wykryto jedynie w osiadłych organizmach pobranych bezpośrednio z kadłuba – miękkich koralowcach, ukwiałach i gąbkach – choć na poziomie niebudzącym obaw o istotne skutki biologiczne.
Autorzy badania zastrzegają, że nie potrafią wyjaśnić, co powoduje, że – jak zaobserwowano – wycieki z reaktora pojawiają się w nieregularnych odstępach. Ani dlaczego są widoczne gołym okiem na nagraniach wykonanych przez podwodnego robota, czego wcześniejsze rosyjskie ekspedycje nigdy nie odnotowały. Podkreślają też, że przyszły monitoring powinien objąć analizę proporcji cezu-137 do strontu-90, który może dostarczyć informacji o stanie paliwa jądrowego w reaktorze. Komsomolec stanowi bowiem unikatową okazję do zrozumienia ryzyka związanego z innymi zatopionymi reaktorami w Arktyce oraz z ewentualnymi przyszłymi wypadkami jednostek o napędzie jądrowym.