Ile wyssać, żeby przetrwać
Ile wyssać, żeby przetrwać, czyli krótki scenariusz upadku wielkiego imperium
W pierwszych wiekach naszej ery na przeciwległych krańcach Eurazji istniały dwa ogromne, dominujące imperia – starożytny Rzym na zachodzie i chińskie imperium Han na wschodzie. W okresie największej świetności w ich granicach żyła niemal połowa ludności świata. Na pozór były do siebie bardzo podobne: wojownicze, scentralizowane, biurokratyczne. Ich model ekonomiczny polegał na skupieniu większości ziemi w rękach wąskiej elity oraz opodatkowaniu podbitych ludów i finansowaniu w ten sposób armii i biurokracji.
Dwa polityczne fenomeny, istniejące niemal w tym samym czasie, od dawna przyciągały uwagę najpierw historiozofów, a później historyków. Analogie między nimi od lat bada Walter Scheidel, austriacki historyk ze Stanford University i autor szeroko zakrojonych syntez na temat nierówności, upadku i powstawania imperiów. Niedawno w „Nature Communications” Scheidel wraz z Guido Alfanim i Michele Bollą opublikowali artykuł, w którym porównali starożytny Rzym i Chiny Han pod względem nierówności ekonomicznych.
Czytaj też: Cesarz Rzymu: profesja wysokiego ryzyka. „Emerytury nikt nie dożywał”
Rzym i redystrybucja
Oba państwa były strukturami mocno zbiurokratyzowanymi, dzięki czemu naukowcy mają stosunkowo dobry ogląd ich gospodarek. W badaniu wzięli pod uwagę trzy czynniki: dochód na mieszkańca, poziom nierówności majątkowych i stopień ekstrakcji gospodarczej w zależności od regionu – czyli to, ile elity wysysały z gospodarki w stosunku do możliwego maksimum, bez spychania biednych poniżej minimum egzystencji. Dane pochodziły z końca II w.