Zanurzeni w antyku
Jak i po co nurkowali starożytni. Sprzętu nie mieli. Ile dało się wytrzymać pod wodą?
AGNIESZKA KRZEMIŃSKA: – Czy ludzie w pradziejach często nurkowali?
BARTOSZ KONTNY: – Człowiek od zawsze wiedział, że jeśli nabierze powietrza, może na chwilę zniknąć pod wodą. I od tysięcy lat sprawdza, jak długo ta chwila może trwać. U nas nurkowano zapewne zarówno w jeziorach i rzekach, jak i u wybrzeży Bałtyku, by zamontować pułapki na ryby, wydobyć zatopioną dłubankę czy ranne zwierzę, np. upolowaną fokę. W ciepłych morzach komfort termiczny był większy, nurkowano zatem częściej i głębiej, głównie po gąbki i owoce morza, jak uchowce, jeżowce, skorupiaki czy ośmiornice, ale też w poszukiwaniu skarbów, w tym naturalnych pereł.
W eposie o Gilgameszu z końca III tys. p.n.e. główny bohater nurkuje w pierwotnych wodach Apsu po roślinę dającą młodość. W Zatoce Perskiej jednak naprawdę poławiano perły, a w Morzu Śródziemnym – gąbki, koralowce i ślimaki, z których pozyskiwano królewską purpurę.
Najstarsza gąbka w kontekście archeologicznym liczy blisko 6,5 tys. lat i pochodzi z predynastycznego Egiptu. Drapieżne szkarłatniki wydobywano ponad 4 tys. lat temu. A najstarsza perła, ze stanowiska na wyspie Marawah w emiracie Abu Zabi, ma nawet 7,8 tys. lat. Trochę młodsze perły i muszle perłopławów znane są też z Mezopotamii, co tłumaczy obecność w sumeryjskim słowa ńińri, czyli nurkować. Stąd zapis prawny z kodeksu Hammurabiego, regulujący wydobycie przez flisaków z dna rzek zatopionych łodzi, czy właśnie wspomniany epizod z eposu o Gilgameszu.
Czytaj też: Kobiety, które nurkują jak foki. Koreańskie haenyeo to ostatnie strażniczki oceanu
Czytamy w nim, że bohater użył ciężarków, by zejść na dno.