Nadciąga wielka gorączka?
Nadciąga wielka gorączka? Na „super El Nińo” świat musi być gotowy. Są czarne scenariusze
W czarnych scenariuszach badacze mówią o zjawisku tak intensywnym, że zdolnym uruchomić wielką falę pogodowych żywiołów w wielu regionach świata. Sprowokowana przez rozgrzany Ocean Spokojny natura miałaby zareagować ekstremalnymi suszami, falami gorąca, gwałtownymi ulewami i innymi aktami szaleństwa. Sygnały są rzeczywiście niepokojące: w tropikalnym Pacyfiku – największej na Ziemi wannie z gorącą wodą – temperatury rosną od początku roku, coraz śmielej przekraczając wieloletnie normy. Modele komputerowe dość jednoznacznie interpretują to jako zapowiedź powrotu El Nińo już w najbliższych tygodniach. W połowie maja amerykańska Narodowa Administracja Oceanów i Atmosfery (NOAA) określiła prawdopodobieństwo takiej recydywy na 91 proc.
Nawet ogłoszenie początku tegorocznego El Nińo – co może nastąpić w każdej chwili – nie oznacza jednak, że czeka nas apokalipsa, jak sugerują liczne nagłówki w mediach. Przewidywanie zachowania tego zjawiska nie przypomina prognozowania pogody na kolejny tydzień. To raczej próba odgadnięcia z półrocznym wyprzedzeniem, jak zachowa się złożony system, w którym swoją funkcję pełnią zarówno ocean, jak i atmosfera. Jeśli ten duet nie będzie zgodnie współpracował, El Nińo może się okazać słabe, a nawet zaniknąć. Oczywiście w grę wchodzi też scenariusz odwrotny – ocean i atmosfera stworzą parę idealną, w której jeden z partnerów pogodowego tanga wzmacnia drugiego. Wówczas przedrostek „super” będzie jak najbardziej uzasadniony. Problem w tym, że dziś naukowcy nie potrafią jednoznacznie wskazać właściwego scenariusza. Nie dlatego, że nie znają tego zjawiska. Po prostu mają świadomość jego ograniczeń.
Czym w ogóle jest El Nińo? W normalnych warunkach nad równikowym Pacyfikiem wieją ze wschodu na zachód wiatry zwane pasatami, które przepychają ciepłą wodę od Ameryki Południowej w stronę Azji.