Lata z komarami
Komar: cichy zabójca. Ludzie walczą z nim od dawna. A on zawsze odpowiada kontratakiem
Niedawno polskie media obiegła informacja, że Google zamierza wypuścić w Stanach Zjednoczonych dziesiątki milionów wyhodowanych laboratoryjnie komarów. Do środowiska mają trafić tylko samce zarażone naturalnie infekującą bezkręgowce bakterią Wolbachia. Owady będą szukały samic i z nimi kopulowały, ale bakteria sprawi, że nie dojdzie do zapłodnienia. Komarzyce złożą jaja, z których nic się nie wykluje. W ten sposób liczba komarów będzie się powoli zmniejszać. A właśnie to jest celem projektu „Debug”, ponieważ te owady przenoszą śmiertelnie groźne dla ludzi choroby.
Pomysł Google jest kolejnym odcinkiem opowieści o wojnie, jaką ludzkość toczy z komarami od dawien dawna.
Czytaj też: Komary atakują Europę. W tym roku mieliśmy rekordowy sezon chorób tropikalnych
Podejrzana złośliwość wampira
Polski wydawca książki historyka Timothy’ego C. Winegarda „Komar” nadał jej podtytuł „Najokrutniejszy zabójca świata”. Trudno się z tym zgodzić, ponieważ komarzyce nie ssą naszej krwi, żeby nas udręczyć. Wpijają się w nas, ponieważ są biologicznymi „wampirami” – do życia i złożenia jaj potrzebują krwi. Ewolucyjny pech chciał, że przy okazji mogą zarazić nas m.in. malarią, dengą, żółtą febrą, gorączką Zachodniego Nilu i filariozą.
Komary z rodzajów Aedes, Anopheles i Culex są przypuszczalnie odpowiedzialne za więcej ludzkich zgonów niż cokolwiek innego w historii Homo sapiens. Winegard przytacza oparte na modelowaniu matematycznym szacunki, zgodnie z którymi choroby przenoszone przez komary w ciągu całej historii naszego gatunku uśmierciły plus minus 52 mld ludzi z ok.