A w głowach ciągle AI
Czy AI nas zabije? Większe ryzyko może się wymknąć spod kontroli i zrobić nam coś złego
KATARZYNA CZARNECKA: – Pan też uważa, że wszyscy zginiemy?
PIOTR SANKOWSKI: – Ze starości – na pewno.
Chodzi mi o ponoć zgubne dla naszego gatunku działanie sztucznej inteligencji.
W takim razie odpowiedź brzmi: nie.
Wiele mediów od prawie dwóch tygodni mówi, że tak. Powołują się na słowa Jacoba Coxona, byłego pracownika Anthropic i OpenAI.
Bardzo przykre jest to, że rozpowszechniają takie przepowiednie osób niekompetentnych, które tak naprawdę zajmują się tą problematyką niedługo. Stwierdzenie, że AI nas wszystkich zabije, jest nieprawdziwe także z innego powodu: kontrolujemy ją my, ludzie. To, w jaki sposób jej użyjemy, zależy od nas. Możemy rzeczywiście wykorzystać ją do złych celów. Niemniej ostatnie doniesienia medialne nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości.
I nawet w słowach samego Coxona. On mówi: „Obecne modele nie są na tyle inteligentne, by przechytrzyć nas na poziomie, który doprowadziłby do naszego wyginięcia”. Dodaje jednak, że ludzie z branży AI „czują się zmuszeni uczestniczyć w wyścigu w kierunku stworzenia potencjalnie śmiercionośnej technologii”. I może być problem w przyszłości, jeśli giganci technologiczni nie będą mieli nad sobą międzynarodowej instytucji, która „pozwoliłaby kontrolować tempo rozwoju AI”. Jego twierdzenie jest więc warunkowe.
A także nieprzemyślane i niespójne. Ogłasza bowiem np., że sztuczna inteligencja zacznie się kopiować między komputerami jak wirusy. Nie ma takich możliwości – modele językowe są po prostu za duże. On także więc ponosi winę za wzniecanie niepokoju.
Tymczasem kilka dni po nagłośnieniu wypowiedzi Coxona doszło do osobliwego czwórporozumienia: szefowie OpenAI, xAI i Google DeepMind – Sam Altman, Elon Musk i Demis Hassabis – poparli apel Dario Amodei z Anthropic o spowolnienie prac nad AI i wprowadzenie silniejszych zabezpieczeń.