Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Jak rodzynki w mieście

Sprawiedliwość przestrzenna, koncepcja która umożliwi rozwój miast i ograniczany nierówności

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Fawela Paraisópolis w Săo Paulo. Przez lata oficjalnie nie istniała, choć żyły tu tysiące ludzi. Fawela Paraisópolis w Săo Paulo. Przez lata oficjalnie nie istniała, choć żyły tu tysiące ludzi. Sergio Souza / Getty Images
Podziału na dzielnice biedne i bogate prędko nie zasypiemy. Można jednak sprawić, by mieszkańcy jednych i drugich mieli równy wpływ na politykę przestrzenną. Którędy do sprawiedliwego miasta?

Fawela Paraisópolis w São Paulo to jeden z najbardziej obrazowych przykładów potwierdzających konieczność dyskusji o sprawiedliwości przestrzennej. Teren ten ok. 100 lat temu przeznaczono na cele mieszkaniowe, ale nie został zagospodarowany przez prawowitych właścicieli. W latach 50. XX w. zaczęła się tam nieformalna kolonizacja. Z roku na rok liczba „dzikich” mieszkańców, zazwyczaj wiejskich migrantów, wzrastała.

Traf chciał, że po jakimś czasie wokół faweli zaczęła powstawać bardzo bogata dzielnica, co wpływało na wartość działek w Paraisópolis. Gdy ta znacznie wzrosła, przypomnieli sobie o nich prawni właściciele, żądając zwrotu posesji. Nie spowolniło to nielegalnego zasiedlania – w latach 70. żyło tam kilka tysięcy mieszkańców, a w latach 80. już kilkanaście tysięcy. Władze miejskie próbowały reagować. Niemniej przez długi czas głównym problemem była dla nich nie jakość życia nieformalnych mieszkańców, lecz co najmniej ograniczenie rozwoju faweli, przez którą chciały przeprowadzić drogę. Wprowadzano więc rygorystyczne plany przestrzenne (miejscowi nie zwracali na nie uwagi), kilka razy próbowano wysiedlić część dzikich lokatorów.

Brazylijski urbanista Roberto Rocco przywołuje jedną szczególnie obrazową sytuację – przez długie lata na oficjalnych mapach miejskich Paraisópolis nie było oznaczone jako teren mieszkaniowy. Czyli z jednej strony mieszkało tam tysiące ludzi, z drugiej udawano, że ich nie ma. W obecnej polityce miejskiej São Paulo podejście uległo zmianie. Paraisópolis jest już częścią miasta: biedną, z licznymi społecznymi problemami, ale zorganizowaną i uznawaną. Co ciekawe, przez te długie lata bardzo mocno rozwinęły się więzi społeczne między mieszkańcami.

Czytaj też:

Polityka 42.2026 (3586) z dnia 13.10.2026; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 53
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak rodzynki w mieście"
Reklama