- Trzeba to było zrobić już dawno temu. Na początku będzie boleć. Ale przynajmniej pozbędziemy się przyzwyczajenia czytelników, że informacje wysokiej jakości można dostać za darmo – tak decyzję szefostwa firmy tłumaczy w gazecie David Firestone, szef działu krajowego „NYT”. Dostęp do internetowego serwisu dziennika będzie stopniowany. Dla odbiorców „przypadkowych”, którzy wpadną na niego poprzez link w wyszukiwarce albo z polecenia w serwisie społecznościowym, będzie możliwość przeczytania artykułu za darmo. Ale już po przejrzeniu kilku tekstów nasz miesięczny darmowy limit się wyczerpie. Aby dalej wędrować po serwisie, trzeba będzie zapłacić abonament.
Tylko prenumeratorzy papierowego wydania będą mogli korzystać ze strony bez dodatkowych opłat. Równocześnie szefowie „NYT” zapowiedzieli, że wycofują się z pomysłów sprzedawania tekstów na sztuki w internetowych „supermarketach” prasowych (np. powstający serwis journalismonline.com).
Wczorajsza decyzja zarządu „New York Timesa” to następstwo deklaracji jego właściciela, medialnego magnata Ruperta Murdocha. Już w zeszłym roku zapowiedział on, że należące do jego koncernu gazety przestaną rozdawać swe artykuły za darmo w sieci. Murdoch wielokrotnie podkreślał niesprawiedliwy układ, w którym informacje wyprodukowane przez jego dziennikarzy błyskawicznie stają się pożywką internetowych portali, rozsypują się po serwisach i blogach w globalnej sieci. Tylko niewielu czytelników zagląda do źródła i ogląda wyświetlane tam reklamy. Odbiera tym samym twórcom informacji dochody, a więc możliwość produkcji kolejnych tekstów. To bardzo charakterystyczne, że w kwietniu 2008 r., kiedy „NYT” odnotował pierwsze poważne kwartalne straty, w siedzibie Google strzelały korki szampana, gdyż w tym samym czasie przekroczyła ona pułap miliarda dolarów zysku.
Dla prestiżowego „NYT”, ikony amerykańskiego dziennikarstwa, który traci pieniądze nieprzerwanie od dwóch lat, przy jednoczesnym spadku sprzedaży papierowej gazety oraz dochodów z reklam (tylko w 2009 r. o 30 proc.) wprowadzenie płatnej edycji online zdaje się być jedyną drogą do przetrwania. Reklama online – a więc znienawidzone przez internautów banery – okazała się być zbyt tania. Nawet strona „NYT”, którą odwiedza 17 milionów czytelników miesięcznie, nie jest w stanie utrzymać się tylko z emisji banerów reklamowych.
Krokom „NYT” z wielką uwagą przyglądają się dziennikarze, redaktorzy i eksperci z całego świata. Od ewentualnego sukcesu lub porażki Amerykanów zależy być albo nie być wielu szacownych tytułów prasowych, które dziś borykają się z trzema kryzysami na raz: recesją gospodarczą, kryzysem czytelnictwa (spadkiem sprzedaży) oraz nagłym odwrotem reklamodawców. Dla wielu tradycyjnych koncernów medialnych taka sytuacja to istne trzęsienie ziemi. Jest to szczególnie widoczne w USA, gdzie wraz z upadkiem kolejnych gazet codziennych na rynku medialnym pogłębia się chaos. Ale problem dotyczy większości krajów rozwiniętych i – co podkreślają coraz częściej autorytety – dotyka już prawa obywatela do informacji, jednego z filarów demokracji.
Nie brak również komentarzy, że „NYT” popełnia błąd, zamykając się na czytelników z sieci skazuje się na niszę, a więc prędzej czy później – marginalizację. Na forum gazety tysiące internautów podpisało petycję przeciw planom wprowadzenia opłat.
Podczas gdy decyzja „NYT” wywołała liczne komentarze, warto pochylić się nad innym ciekawym ruchem, który dziś wykonał największy na świecie serwis z materiałami wideo – YouTube. W ramach eksperymentu będzie można, po wpłaceniu niewielkiej kwoty – około 5 dolarów – obejrzeć najlepsze filmy z rozpoczynającego się właśnie festiwalu kina niezależnego w Sundance. Decyzja menadżerów YouTube nie jest przypadkowa – odbiorcy kina z Sundance to fanatycy, osoby zaangażowane, które zapewne są skłonne wydać te kilka dolarów, aby w łatwy sposób uzyskać dostęp do pożądanego dobra kultury. Tak więc grupa testowa dla nowej usługi – film w sieci za opłatą – wybrana została słusznie.
Zdaniem ekspertów, przed wprowadzeniem odpłatności za dobra kultury i informacje w Internecie nie ma ucieczki. A decyzje takich gigantów jak „NYT” czy YouTube tylko ten moment przyspieszą. Pytanie tylko, jak na to zareagują sami internauci. Peter Weir, jeden z wielkich wizjonerów kina, nakręcił w 1998 roku proroczy film „Truman Show”. Opowiada on o młodym człowieku, którego każda sekunda życia podglądana jest przez setki kamer i transmitowana na ekrany telewizorów w największym, globalnym reality show. Wtedy nie była to jeszcze znana nazwa gatunku, ale rok później wszyscy usłyszeli o niej przy okazji telewizyjnego show „Big Brother". Gdy po wielu perypetiach Truman ucieka z gigantycznego, położonego na sztucznej wyspie studia TV, transmisja musi się zakończyć. Miliony ludzi na sekundę zapadają w odrętwienie. Ale bardzo szybko odzyskują humor i bez żadnej refleksji… po prostu zmieniają kanał. Czy tak postąpią internauci, gdy media każą im płacić za prezentowane treści? Miejmy nadzieję, że nie.
-
Szok naftowo-gazowy. Szykuje nam się słony rachunek za furię Trumpa
-
SAFE czy ryzyko? Operacje na złocie zamiast pożyczki z UE. Tak NBP chce finansować armię
-
Płać i płacz. Nie ma mieszkań, nie może być aktów własności, banki nie czekają
-
Katarzyna czeka. Runęła kamienica, zerwano umowę, a tunelu pod Łodzią jak nie było, tak nie ma
-
Edward Fishman dla „Polityki”: „Rosyjska gospodarka gnije od środka. Poważna zapaść jest kwestią czasu”
Najczęściej czytane w sekcji Rynek
Czytaj także
Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu
Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.
Szalone lata 90. Za czym tak tęsknimy? Wywołujemy duchy epoki, ale demonów już nie
Końcówka ubiegłego wieku szybko doczekała się renesansu. Moda, popkultura czy przemysł próbują wykorzystać ten trend. Ale skąd w ogóle wziął się sentyment za tamtymi czasami? I za czym tak naprawdę tęsknimy?
Polka, która oskarżyła Weinsteina: „Długo pamiętałam jego spojrzenie. I tembr głosu”
Jedni będą wierzyć ofiarom Weinsteina i Epsteina, inni będą je hejtować, a jeszcze inni przekonywać, że wiedziały, na co się decydują – mówi Kaja Sokoła, była polska modelka, która oskarżyła Harveya Weinsteina o gwałt. Miała wtedy 16 lat.
W imię ojca. Modżtaba Chamenei Najwyższym Przywódcą Iranu. Co to byłby za fikołek historii!
Nowym Najwyższym Przywódcą Iranu zostanie syn Alego Chameneiego Modżtaba. Donald Trump nie powinien wybrzydzać. Gorzej z Irańczykami.
Uwaga! HIV atakuje nastolatki. Młodzież nie odróżnia faktów od mitów, zostaje z testem sama
Młode pokolenie szuka bliskości w tabletkach, alkoholu i przypadkowym seksie. A HIV wchodzi do polskich szkół i atakuje coraz niższe grupy wiekowe.
Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?
Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?
Strategia dekapitacji. Czy Moskwa i Pekin mogą się bać tego, co dzieje się w Iranie?
W połączonej operacji siły izraelsko-amerykańskie wzięły na cel przywódców politycznych i wojskowych Iranu. Oznacza to uderzenie nie tylko w zasoby ekonomiczne i wojskowe, ale w centrum decyzyjne wroga z jego liderami na czele. To ważny sygnał dla innych wrogów USA i NATO.
Autyzm: coraz szersze spektrum. Co o nim naprawdę wiemy, a co sobie wymyślamy?
Nowa lalka Barbie ze spektrum autyzmu jest sygnałem społecznej „mody” na to zaburzenie. Co o nim wiemy, a co sobie wymyślamy? Dziś, nawet gdy pacjent otrzymuje rzetelną diagnozę, często zostaje z nią sam.
Akta Epsteina. Światowe elity na widelcu, skala jest oszałamiająca. Kogo jeszcze zatopi tsunami?
Tony dokumentów z archiwum Jeffreya Epsteina to materiał, jakiego jeszcze nie było. Potężna kompromitacja amerykańskich i globalnych elit. I służby specjalne w tle.
Zbrodnie w Bullerbyn. Szwecją wstrząsają zabójstwa dokonane przez pacjentów psychiatrycznych
Szwecja debatuje nad serią zabójstw dokonanych przez pacjentów psychiatrycznych, których prawo zabrania izolować. I którym prawo pozwala zniknąć.
Siedzą latami. Za niewinność? „Nie mogłem uwierzyć, że na takiej podstawie skazano człowieka”
Coraz częściej słychać o wysokich wyrokach za zbrodnie na podstawie wątpliwych dowodów. I o uniewinnieniach po wielu latach. Co szwankuje?