Ile afery w Goldman Sachs?

Rdzewiejące złoto
Rząd amerykański oskarża Goldmana Sachsa, najpotężniejszy bank inwestycyjny na świecie, o to, że sprzedawał egzotyczne instrumenty finansowe skonstruowane tak, aby ich wartość z czasem spadła.
Wiceszef banku Goldman Sachs - Gary Cohn
Michael Buholzer/Reuters/Forum

Wiceszef banku Goldman Sachs - Gary Cohn

Gdy supertani kredyt, niepohamowany apetyt kupujących i banki goniące za zyskiem bez oglądania się na ryzyko doprowadziły do powstania w Ameryce bańki na rynku nieruchomości, prędzej czy później musiała ona pęknąć. Wśród klientów Goldmana Sachsa już 4 lata temu znaleźli się inwestorzy przekonani, że rynek lada moment tąpnie, a wraz z nim na łeb na szyję poleci wartość obligacji hipotecznych. Szukali też sposobów przekucia tej wiary w zyski. Goldman nauczył się zarabiać i na pogodzie, i na słocie, skonstruował więc dla nich specjalny wehikuł inwestycyjny, nazwany Abacus 2007-AC1. Jeden z takich klientów, najbardziej dziś znany, John Paulson, szef funduszu hedgingowego, wybrał tysiące pożyczek, które uznał za szczególnie ryzykowne, i postawił na to, że nie zostaną spłacone. I na jego wyszło.

Konia nie każdy widzi

„Ten produkt był nowy i skomplikowany, ale podstęp i konflikty są stare i proste” – powiada Robert Khuzami, dyrektor departamentu egzekwowania prawa Securities and Exchange Commission (SEC), amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, która stawia Goldmanowi zarzuty.

Nabywcy tych produktów strukturyzowanych – papierów wartościowych, które pół roku po ich emisji stały się niemal bezwartościowe – stracili na transakcji miliard dolarów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną