Dziecko wszystko kupi

Czary marek®
Pościel z Potterem, parówki z Puchatkiem - tak producenci walczą o względy naszych dzieci, zamożnej grupy 5 mln konsumentów.
Gramody/Flickr CC by SA

Przejście z kilkulatkiem przez centrum handlowe bez wydania fortuny na rzeczy, których początkowo wcale nie zamierzaliśmy kupić, zawsze było trudne. Ostatnio jednak stało się zadaniem przekraczającym możliwości rodziców. Właściwie z każdej półki w supermarkecie atakują nas kreskówkowe postacie. Lalka Barbie namawia do pieczenia biszkoptowych babeczek z różowym lukrem (w wersji dla dziewczynek). Ten sam produkt w opcji unisex, z czekoladą, zachwala pies Scooby-Doo. Kubuś Puchatek promuje między innymi soczek pyszny jak miodek. Parówki w paski zachwala Tygrysek, wodę mineralną Królik Bugs, szyneczkę dla chłopców – Bob Budowniczy. Wygląda to tak, jakby postacie z bajek wyszły z przynależnego im działu z zabawkami i opanowały cały sklep.

Dla dziecka każdy taki produkt jest atrakcyjny. Przy każdym można zobaczyć rodziny z patrzącymi błagalnie dziećmi: chcę, chcę, kup mi. Niektórzy rodzice usiłują oponować, ryzykując atak płaczu. Inni z rezygnacją wkładają do koszyka kolejny piórnik, kubek, szczoteczkę do zębów czy mydło w płynie, z których uśmiecha się zalotnie Królewna Śnieżka.

Uciekamy z supermarketu. Empik i Smyka oraz inne sklepy z zabawkami omijamy szerokim łukiem. Daremnie. W odzieżowej sieci H&M rodziców dziewczynek natychmiast dopadnie olbrzymia kolekcja ubrań z Hello Kitty (od bluzek i majtek po buty i spinki do włosów), a chłopców dresy firmowane przez Spidermana.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną